Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2020

Chlebek bananowy z makiem i wiśniami



Kolejne banany uratowane ! Nie żebyśmy ich nie jedli, po  prostu tak jakoś wyszło :) Ale zgodnie z tym, co sobie przyrzekłam jakiś czas temu – ZERO WYRZUCANIA ŻYWNOŚCI – dałam przedojrzałym bananom drugie życie. Chciałam trochę ożywić tradycyjny smak chlebka bananowego i dodałam do niego mak i wiśnie. Wyszło pysznie! Przepis jest jak na chlebek przystało – prosty, a ciasto robi się błyskawicznie. Polecam!


Składniki (na chlebek w formie 11x30cm):

Ciasto:
200g mąki pszennej
4 bardzo dojrzałe lub przedojrzałe banany + 1 do dekoracji
100g cukru (można dać mniej)
100g masła
2 łyżki suchego maku
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub cukru wanilinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
¼ łyżeczki soli

Dodatkowo: ok. 14-16 wiśni bez pestek (mogą być mrożone)


Wykonanie:

Foremkę wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą. Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg).
Masło roztopić na małym ogniu. Banany rozgnieść widelcem na papkę. Połączyć z masłem i jajkami. Suche składniki wymieszać w osobnym naczyniu, a następnie wsypać do mokrych. Wymieszać łyżką do połączenia składników. Przelać do foremki. Wiśnie powciskać do ciasta (w rzędach lub losowo). Całego banana przeciąć wzdłuż na połowę i ułożyć na cieście nasionkami do góry. Ciasto wstawić do piekarnika i piec ok. 50-60 minut do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i ostudzić. Oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!



piątek, 19 kwietnia 2019

Mazurek chałwowy z wiśniami i bezą



Wielkanoc nie może obyć się bez mazurka. Tak więc dzisiaj szybciutko zostawiam Was z przepisem na mazurek z chałwą, konfiturą wiśniową i bezą :) I lecę dalej prać, sprzątać i oczywiście gotować. Pieczenie mazurka można sobie rozłożyć na dwa dni (wieczorem przygotować gotowe, powycinane kruche ciasto, a na drugi dzień dokończyć wierzch i upiec). Tym sposobem może łatwiej będzie się ze wszystkim wyrobić :) Kilka słów o smaku – kruche jak to kruche, zawsze jest pyszne, do tego chałwa, kwaskowate wiśnie i beza z płatkami migdałów – pycha! Polecam :)


Składniki (na mazurek o średnicach jajka 22x30cm):

Kruche ciasto:
175g mąki pszennej
100g zimnego masła
25g cukru pudru
1 żółtko
1 łyżka kwaśniej śmietany 18%
Szczypta soli

Nadzienie:
100g chałwy waniliowej
Kilkanaście wisienek z konfitury wiśniowej

Beza:
2 białka jaj
½ szklanki cukru pudru
1/3 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Dodatkowo: garść płatków migdałów do posypania


Wykonanie:

Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko, śmietanę i wymieszać by połączyły się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Wstawić do lodówki na 30-60 minut. Po tym czasie rozwałkować ciasto w bardziej owalnym kształcie. Wyciąć „jajo” o średnicach 22 i 30cm. Ścinki wykorzystać do wykrojenia dekoracji. Można użyć foremki (u mnie kwiatuszek) lub zrobić małe kuleczki. Wycięte kształty przylepić na brzegu jaja uprzednio smarując brzegi białkiem. Ponakłuwać widelcem. Wstawić do lodówki na kolejną godzinę. Tak przygotowane ciasto spokojnie może też przeleżeć noc w lodówce, a na następny dzień być upieczone. Schłodzone ciasto przełożyć na dużą blachę, wstawić do rozgrzanego do 180oC (termoobieg) piekarnika i podpiekać do 7-10 minut, aż lekko „spuchnie” ale nie zarumieni się.
Beza: w czasie podpiekania ubić białka na sztywno, pod koniec ubijania dodając stopniowo cukier. Na końcu ubijania dodać skrobię.
Na podpieczony spód rozkruszyć chałwę i wyłożyć równomiernie wisienki z konfitury (gdy macie swoją, gęstą konfiturę, mogą to być po prostu kleksy konfitury). Na wierzch wyłożyć bezę i rozsmarować. Zrobić fale za pomocą łyżeczki. Posypać płatkami migdałów. Temperaturę piekarnika obniżyć do 175oC (termoobieg). Wstawić mazurka i piec ok. 15 minut do lekkiego zezłocenia bezy i płatków migdałów. Kruche ciasto może być bardziej podpieczone. Wyjąć i ostudzić. Mazurka można dodatkowo ozdobić :) Smacznego!



sobota, 24 listopada 2018

Ciasto „Fale Dunaju”



Ciasto chyba każdemu dobrze znane. I chyba bardzo lubiane :) W Niemczech to ciasto również jest popularne i nosi nazwę Donauwelle czyli fale Dunaju lub Schneewittchenkuchen czyli ciasto Królewny Snieżki. Nikt do końca nie jest przekonany skąd wzięła się nazwa, ponieważ nie ma na to żadnego potwierdzenia. A szkoda.
Fale Dunaju to ciasto, które od dawna było na moim celowniku. Z racji tego, że u mnie w domu nigdy się nie piekło tego ciasta, tym bardziej miałam ochotę go wypróbować. Moja zamrażarka jest w tym roku bardzo dobrze zaopatrzona, więc znalazły się i wiśnie! Oczywiście w sezonie polecam jak najbardziej użyć świeżych wiśni. A jeśli w zimie kogoś przyciśnie, to myślę, że od biedy można użyć wiśni z kompotu :) Można także zrobić wersję z innymi owocami, najlepiej tymi kwaśniejszymi jak borówka amerykańska, truskawka czy malina. Owoce mogą być mrożone.
 Ja skorzystałam z przepisu SMAKÓW OGRODU i nie zawiodłam się :) Wyszło genialne. Pyszne, dwukolorowe ciasto ucierane, kwaśne wiśnie i delikatny krem budyniowy. Pycha! Polecam :)


Składniki (na ciasto w prostokątnej formie ok. 25x35cm):

Ciasto:
250g masła (o temperaturze pokojowej)
250g mąki pszennej
200g cukru
6 jajek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżka kakao
2 łyżki mleka
2 łyżeczki cukru wanilinowego lub ekstraktu z wanilii
Szczypta soli

Dodatkowo: 350 g mrożonych (lub w sezonie świeżych), wydrylowanych wiśni + 1 odrobina mąki do obtoczenia wiśni

Krem:
600ml mleka
200g masła (o temperaturze pokojowej)
60g drobnego cukru (można dać więcej, ale jak dla mnie jest wystarczająco)
2 budynie waniliowe bez cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu z wanilii

Polewa czekoladowa:
100g mlecznej czekolady
50ml mleka
20g masła


Wykonanie:

Przygotować formę – wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym do białości, następnie nie przerywając ucierania  dodawać po jednym jajku. Wsypać mąkę i krótko utrzeć – aż masa będzie jednolita i bez grudek. Ciasto podzielić na 2 części. Do jednej z nich dodać kakao i mleko – wymieszać. Drugą część pozostawić jasną.
Do formy przełożyć jasną część i dokładnie rozsmarować (nie przejmujcie się, że warstwa jest cienka – urośnie :)). Na jasne ciasto wyłożyć kleksami ciemne ciasto i delikatnym ruchem łyżki rozsmarować na całej powierzchni.
Wiśni wcześniej nie rozmrażać (świeże dobrze odsączyć na sicie). Wiśnie obtaczać w mące i układać w małych odstępach w cieście lekko je dociskając. Ciasto wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut do tzw. „suchego patyczka”. Ostudzić.
Krem: budynie rozpuścić w szklance mleka. Resztę mleka zagotować z cukrem i wanilią. Do gotującego się mleka wlać rozrobione budynie i gotować do gęstości. Ostudzić. Gdy budyń będzie już zimny, utrzeć masło z cukrem na biało. Nie przerywając ucierania dodawać stopniowo miękkie masło. Krem przełożyć na ostudzone ciasto i dokładnie rozsmarować. Włożyć do lodówki na godzinę.
Polewa czekoladowa: czekoladę umieścić z pozostałymi składnikami w jednym naczyniu i rozpuścić (czy to w kąpieli wodnej, czy mikrofali – jak kto woli). Odłożyć na chwilę, żeby czekolada lekko zgęstniała. Wylać na schłodzone ciasto i szybko rozsmarować. Można zrobić „fale” za pomocą widelca. Gdyby fale nie chciały wyjść, schłodzić ciasto ok 1 godzinę i ponownie spróbować. Całość schłodzić w lodówce przez minimum 2-3 godziny. Smacznego!



niedziela, 4 marca 2018

Schwarzwalder Kirschtorte – tort z Czarnego Lasu


Tort Szwarcwaldzki zna chyba każdy z nas. To klasyka wśród tortów w Niemczech, gdzie jest jednym z najbardziej lubianych i pieczonych wypieków. Jego historia sięga roku 1930, jednak połączenie czereśni, bitej śmietany i kirszu (wódki czereśniowej) znane było w południowym Szwarcwaldzie już wcześniej w XIX wieku, ale nie w formie ciasta, tylko jako deser. Gotowano czereśnie, a następnie podawano je ze śmietaną, czasami z dodatkiem kirszu. Co do nazwy, istnieje kilka wersji wyjaśniających jego sławne imię.

Źródło zdjęcia: Wikipedia
Nie jest do końca pewne, czy pochodzi ona ze Szwarcwaldu. Jednak teoria ta znajduje swoje wytłumaczenie w  używaniu do ciasta Kirschwasser, czyli wódki czereśniowej, której produkcja jest mocno rozpowszechniona na tym obszarze. Możliwe też jest, że inspiracją do tortu był tradycyjny, szwarcwaldzki strój damski, którego barwy oddają kolorystykę tego ciasta, zwłaszcza kapelusz jest łudząco podobny do czereśni lub wiśni. Jeszcze inne źródła podają, że nazwa wzięła się z wiórek czekoladowych na wierzchu tortu, które miałyby symbolizować „Czarny Las”. Abstrahując od nazwy, Tort Szwarcwaldzki był hitem wśród wypieków w latach 30 ubiegłego wieku, głównie w Berlinie, ale też w innych miastach zarówno niemieckich, jak i szwajcarskich i austriackich. Do teraz uważany jest za wyjątkowe ciasto, czego dowodem jest organizowany co dwa lata w miejscowości Todtnauberg  Festiwal Ciasta z Czarnego Lasu, gdzie swoje przepisy prezentują zarówno amatorzy jak i profesjonaliści. Z biegiem lat, podstawowy przepis był modyfikowany i do tej pory każdy inaczej dobiera składniki. Ja upiekłam swoją wersję najlepiej jak potrafiłam, myślę, że wyszło całkiem ok :) Po rozdaniu tortu i paru dokładkach, po torcie nie zostało ani śladu. Chyba więc miał wzięcie. Czereśnie z kompotu zamieniłam na orzeźwiające wiśnie, a tradycyjny biszkopt na wilgotne ciasto czekoladowe. Nawet Ci, którzy deklarują, że czekolady nie jadają, wcinali tort bez mrugnięcia oka :)


Składniki (na tort średnicy 22cm):

Ciasto czekoladowe:
1 i ¼ szklanki mąki pszennej
1 i ½ szklanki cukru
3/4 szklanki gorzkiego kakao
2 jajka
1 szklanka maślanki
½ szklanki wiśniówki
½ szklanki oleju
½ szklanki gorącej wody
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½  łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru wanilinowego

Nadzienie wiśniowe:
600g mrożonych wiśni
4 łyżki cukru
30g skrobi ziemniaczanej

Masa śmietankowa:
500ml słodkiej śmietany 30%
2 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny
1 łyżeczka cukru wanilinowego lub esencji waniliowej

Do nasączenia: ¾ szklanki wiśniówki ( jeśli nie chcecie alkoholu, pomińcie go, ciasto i bez nasączania jest bardzo wilgotne)

Do dekoracji:
2 kostki gorzkiej czekolady do starcia na tarce
12 zamrożonych wiśni


Wykonanie:

Przygotować okrągłą, odpinaną formę – wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180oC.
Ciasto czekoladowe: do naczynia przesiać mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sodę. Dodać cukier, cukier wanilinowy i sól – dokładnie wymieszać wszystkie składniki, aby powstał proszek o jednolitym kolorze. W osobnym naczyniu rozmieszać jajka z olejem. Dodać maślankę i wszystko razem wymieszać. Do suchych składników wlać mieszankę jajek, oleju i maślanki i zmiksować. Następnie dodać wiśniówkę i ponownie zmiksować. Na samym końcu dodać gorącą wodę i jeszcze raz zmiksować. Ciasto powinno być płynne, lejące. Pamiętajcie, aby przed wlaniem do formy sprawdzić, czy część składników nie zalega na dnie naczynia – jeśli tak, to należy po prostu jeszcze raz dokładnie zamieszać. Surowe ciasto wlać do formy i wstawić do piekarnika. Piec ok. 45 minut do tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu pozostawić ciasto w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach jeszcze przez 10 minut. Po tym czasie wyjąć i całkowicie ostudzić. Ostudzone  przeciąć na 3 blaty. Ale wcześniej można jeszcze ściąć nierówny wierzch, a ścinki pozostawić w miseczce do wyschnięcia – będą potrzebne do obłożenia tortu. Gdyby zdarzyło się tak, że jest zbyt mało ścinków – można zaopatrzyć się w awaryjną tabliczkę gorzkiej czekolady.
Nadzienie wiśniowe: wiśnie wsypać do garnka, dodać cukier i zagotować. Gotować do momentu, aż wydzieli się sporo soku, a wiśnie lekko zmiękną. Skrobię rozmieszać w 1/3 szklanki zimnej wody i wlewać stopniowo do wiśni cały czas mieszając. Ma powstać bardzo gęsty kisiel. Odstawić do przestudzenia.
Masa śmietankowa: żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody. Śmietanę ubić na sztywno z cukrem i cukrem wanilinowym (lub esencją waniliową). Do ubitej śmietany dodawać po łyżeczce rozpuszczonej żelatyny i mieszać. Odłożyć  4 łyżki śmietany (tak żeby wystarczyło na zrobienie 12 różyczek i lekkie przesmarowanie boków tortu) – najlepiej od razu przełożyć śmietanę do rękawa cukierniczego z końcówką różyczką, zawiązać i schować w lodówce.
Składanie tortu: przygotować okrągłą, odpinaną formę (tą samą, w której było pieczone ciasto czekoladowe). Wyłożyć papierem do pieczenia. Włożyć pierwszy blat ciasta, nasączyć wiśniówką. Posmarować połową kisielu wiśniowego i wyrównać (można odłożyć ze dwie łyżki do dekoracji wierzchu). Na to wyłożyć połowę bitej śmietany – wyrównać. Przykryć drugim blatem ciasta czekoladowego, nasączyć go, na to reszta wiśni, a następnie reszta bitej śmietany. Przykryć ostatnim blatem ciasta. Lekko docisnąć. Tort wstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na całą noc). Po tym czasie wyjąć go z formy. Wierzch przesmarować minimalną ilością odłożonego kremu (ma wyglądać rustykalnie, czyli biszkopt może prześwitywać spod bitej śmietany). Następnie zrobić 12 różyczek. Resztą śmietany „objechać” tort dookoła (nie przejmujcie się, może być niedokładnie, biszkopty i wiśnie mogą być widoczne, nic się nie dzieje, bo i tak zaraz obłożymy to okruszkami czekoladowymi :)).  Okruszki czekoladowe włożyć do worka i rozwałkować, by je rozdrobnić. Następnie obłożyć boki tortu. Gdyby było ich za mało, zetrzeć czekoladę i dołożyć tam, gdzie brakuje. Na wierzchu na każdej różyczce ułożyć wiśnię. Na środek można dać odłożony kisiel wiśniowy ale nie jest to konieczne. Na sam koniec całość obficie oprószyć startą czekoladą. Smacznego!
 
 

niedziela, 9 lipca 2017

Monastyrska izba, Drewno pod śniegiem – półkruche ciasto z wiśniami, z bitą śmietaną i czekoladą


Przepis skradł moje serce. Czasami mam tak, że szukam inspiracji kilka dni i nic, a czasami od razu coś mi wpadnie w oko. I tak było właśnie z tym ciastem. Przepis znalazłam na tej stronie już w zimie, ale ze względu na moją miłość do świeżych wiśni, czekałam aż do lata, kiedy na rynku można dostać piękne, soczyste owoce. Wiem, że w przepisie figurują wiśnie z kompotu, ale nic nie jest w stanie zastąpić świeżych. Najbardziej jednak zafascynowała mnie nazwa – Monastyrska izba. W Rosji ciasto bardzo popularne, gdzie występuje również pod innymi nazwami, jak klasztorna chata czy drewno pod śniegiem. O ile ciasto może przypominać kawałki drewna ułożone i przysypane śniegiem, to klasztornej chaty nie dopatrzę się tam za nic w świecie :) Z racji tego, że nie znam ani jednej litery pisanej cyrylicą, ciężko było mi się doszukać historii tego wypieku.
Ciasto smakuje rewelacyjnie, kwaśne wiśnie i słodycz półkruchego ciasta, a do tego puszysta bita śmietana – coś wspaniałego! Od razu przyznam się do małych modyfikacji – w oryginalnym przepisie używa się śmietany 18%, odsączonej na sicie, ja natomiast użyłam śmietany 36%, którą ubiłam. Z racji tego, że kupiłam duże, dorodne wiśnie, upiekłam tylko 6 wałków nadzianych wiśniami, a powinno być 10. Są tacy co pieką i 15 wałków, wtedy Monastyrska izba jest dość pokaźnych rozmiarów :) Moja wersja wyszła również spora, jak ciasto z dużej keksówki :) Naprawdę polecam, bo ciasto i smakuje i pięknie się prezentuje :)


Składniki (na ciasto rozmiarów keksówki ok. 39x11cm):

Półkruche ciasto:
400g mąki
180g masła
180g śmietany 12 lub 18%
1 jajko (L)
60g cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli

Nadzienie:
Około 1 kilograma świeżych wiśni – mogą być też wiśnie ze słoika – wtedy 700g

Dodatkowo:
500ml śmietany 36%
3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Odrobina gorzkiej czekolady do oprószenia ciasta


Wykonanie:

Półkruche ciasto: masło posiekać razem z mąką, jajkiem i śmietaną, dodać pozostałe składniki i lekko podsypując mąką wyrobić ciasto. Ciasto będzie bardzo miękkie, ale takie ma być. Oprószone mąką zawinąć w folię i wstawić do lodówki. Schłodzi się podczas drylowania wiśni :)
Wiśnie pozbawić pestek – ja to robiłam ręcznie żeby nie uszkodzić zbytnio kształtu owoców. Po wydrylowaniu wiśni rozgrzać piekarnik do 190oC (termoobieg), a dużą formę – najlepiej tą z kompletu piekarnika – wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć ciasto z lodówki i podzielić na 6 równych części. Każdą część rozwałkować na pas długości ok. 38cm – tak, żeby zmieścił się na dużej blasze:) Jeśli chodzi o jego szerokość, to pas powinien mieć ok. 6cm, tak, żeby położyć na nim rządek wiśni i u góry zlepić ciasto. A więc należy rozwałkować ciasto, ułożyć na nim ciasno rządek wiśni i zlepić nad owocami. Końce tez powinny być szczelnie zlepione. Wałki przełożyć na blachę „szwem” do dołu. Nie przejmujcie się jak ciasto będzie gdzieniegdzie cieńsze, nic się nie stanie jak wypłynie trochę soku :) Tak uformowane wałki wstawić do piekarnika i piec ok. pół godziny, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Wałki należy całkowicie ostudzić.
Przełożenie ciasta: śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Na płaskim talerzu lub desce, albo po prostu na blasze układać kolejno: 3 wałki wiśniowe, przesmarować obficie bita śmietaną, 2 wałki wiśniowe, śmietana, wałek wiśniowy. Całość obłożyć pozostałą bitą śmietaną, wygładzić i na koniec zetrzeć gorzką czekoladę. Schłodzić w lodówce przynajmniej kilka godzin. Kroić delikatnie. Pamiętajcie, żeby odpowiednio zabezpieczyć Wasze ciasto i włożyć do pojemnika lub przykryć delikatnie folią, gdyż bita śmietana bardzo lubi chłonąć wszystkie zapachy z lodówki :) Ja nie mam tego problemu, bo mam drugą lodówkę tylko na słodkości :) Smacznego!

 


niedziela, 10 lipca 2016

Wiśniowa tarta z budyniem i migdałami



Nie przypuszczałam, że nasza wiśnia rosnąca na łące przy rzece będzie miała w tym roku aż tyle owoców! Poszłam zobaczyć czy znajdzie się może jakaś wisienka lub dwie do śniadania, a tu proszę! Taka niespodzianka:). Nie dość, że wiśni jest mnóstwo, to są one wyjątkowo duże i słodkie. Nie pozostało mi nic innego, jak pozbierać wszystkie wiśnie w zasięgu mojego wzrostu i wzrostu mojej drabiny. Nazbierałam półtorej łubianki, po czym zabrałam się za smażenie konfitury. Wyszły marne cztery słoiczki, ale dobre i to:). Wiśni jeszcze sporo, także powoli będę smażyć kolejne partie. Z nazbieranych wiśni odebrałam część i upiekłam tartę wiśniową, będącą dzisiejszą atrakcją.
Nie mogłam się doczekać, aż ją rozkroję. I miałam rację. Nie chcę być nieskromna, ale to chyba najlepsza tarta na świecie (oczywiście w zestawieniu teraźniejszym, do czasu, aż upiekę kolejną słodkość:)). Tarta wyszła pyszna, z kruchym spodem, delikatną masą budyniową i słodko-kwaśną pierzynką wiśniową. Całość zwieńczyły prażone płatki migdałowe, które dopięły całość na przysłowiowy ostatni guzik. Część tarty już nie ma, a reszta czeka na wieczornych gości. Polecam!


Składniki (na tartę w okrągłej formie średnicy 22cm):

Kruche ciasto:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
25g mielonych migdałów
1 żółtko (M)
1 płaska łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Budyń:
330ml mleka
30g cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
2 żółtka (M)
25g skrobi ziemniaczanej
10g mąki pszennej
100g masła (o temperaturze pokojowej)
Biały rum w ilości nakrętki od butelki :)

Owoce:
700g wiśni
100g cukru
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Dodatkowo: 1 małe opakowanie płatków migdałów (podprażonych na suchej patelni)


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg). Formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto – suche składniki wymieszać, dodać pokrojone w kosteczkę masło oraz żółtko, wszystko rozrabiać palcami do uzyskania czegoś na kształt kruszonki, a następnie zagnieść ciasto. Wylepić dno i brzegi formy. Wstawić do piekarnika i piec na lekko brązowy kolor, by ciasto było dobrze upieczone. Odstawić do wystudzenia.
Budyń: z mleka odlać ½ szklanki i wymieszać z żółtkami i mąkami. Pozostałe mleko zagotować z cukrem i cukrem wanilinowym. Mieszankę wlać do gorącego mleka i gotować, aż zrobi się gęsty budyń. Odstawić, aż całkowicie się wystudzi.
Wiśnie: wydrylować i wrzucić do garnka. Wsypać cukier i gotować ok. 20 minut na małym ogniu. Gdy wiśnie puszczą już dużo soku, odcedzić owoce i przełożyć do innego garnka. Zarówno owoce, jak i sok gotować na małym ogniu ( w osobnych garnkach), do momentu, aż sok zredukuje się o połowę. Następnie zmieszać sok z wiśniami. W 1/3 szklanki wody rozrobić skrobię. I teraz najważniejsze – NIE WLEWAĆ CAŁEJ SKROBI NA RAZ DO WIŚNI. Należy to robić stopniowo, ponieważ to od Was zależy ile będziecie potrzebować zagęszczacza. Jeśli mocno odparowaliście sok, to skrobi będzie potrzeba mniej, a jeśli macie jeszcze sporo soku w wiśniach, to być może zużyjecie całą skrobię. Należy wlewać po trochu, mieszać i patrzeć czy gęstość wiśni jest już dla Was satysfakcjonująca :). Jedni lubią bardziej zżelowane, inni zaś mniej:).
Budyniu część dalsza: gdy budyń jest już całkowicie zimny, umieścić w misie masło i ucierać go z łyżeczką cukru, aż się trochę „napuszy”. Następnie dodawać porcjami budyń i dalej ucierać. Na samym końcu dodać nakrętkę rumu i jeszcze raz zmiksować. Gotowy budyń wylać na kruchy spód i wyrównać. Na budyń wyłożyć zżelowane wiśnie i delikatnie rozprowadzić, by nie pomieszać budyniu i wiśni. Posypać płatkami migdałów. Wstawić na ok. 3 godziny do lodówki. Smacznego!


poniedziałek, 22 lipca 2013

Strudel wiśniowy



Wiśnie to jedne z moich ulubionych owoców. Uwielbiam je zarówno surowe, jak i w postaci konfitur czy też nadzienia do wyrobów cukierniczych. Te kwaskowe owoce idealnie kontrastują ze słodkimi ciastami. Można by rzec, że w jakimś stopniu je ożywiają. Nie tylko smakiem, ale i pięknym, purpurowym kolorem. Dzisiaj przedstawiam strudel z wiśniami w roli głównej. I powiem Wam, że jest to jeden z lepszych wypieków, jakie ostatnio robiłam. Ciasto strudlowe na pierwszy rzut oka – nijakie. Lecz po upieczeniu rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chrupiące ciasto, przesiąknięte aromatem masła i cynamonu, orzechy i orzeźwiające, kwaskowate wiśnie. Zamiast napisać, że „zachęcam do wypróbowania, bo naprawdę warto”, powiem tylko tyle, że upiekłam dwie duże sztuki i obie zniknęły w jeden dzień;)

Składniki:

Ciasto:
250g mąki pszennej
125ml wody
1 jajko
1 łyżka soku z cytryny
Szczypta soli

Nadzienie:
500g świeżych wiśni (jak najciemniejszych – będą najsłodsze)
50g obranych orzechów włoskich
100g cukru
1 łyżeczka cynamonu
125g masła


Wykonanie:

W miseczce ubić jajko z wodą, sokiem z cytryny i szczyptą soli. Mąkę przesiać do miski. Zrobić wgłębienie. Do wgłębienia wlewać po trochu mieszanki wody i jajka, za każdym razem mieszając małą łyżeczką, aż porcja płynu zostanie wchłonięta przez mąkę. Gdy cały płyn zostanie połączony z mąką, solidnie oprószyć blat/stolnicę mąką i wyłożyć połączone składniki z miski. Co jakiś czas podsypując mąką, wyrabiać ciasto rękoma przez minimum 5 minut. Ciasto powinno być zwarte. Uformować kulę i odstawić pod przykryciem na 30 minut.
W tym czasie wydrylować wiśnie, posiekać orzechy, rozpuścić w rondelku masło, cukier dokładnie połączyć z cynamonem.
Gdy minie 30 minut, rozgrzać piekarnik do 190oC. Dużą blachę (najlepiej tą od piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia.
Potrzebna będzie duża powierzchnia do wałkowania ciasta. Oprószyć powierzchnię i wałek mąką. Ciasto rozwałkować bardzo cieniutko (na grubość ok. 2mm) na kształt przypominający prostokąt. Na powierzchni ciasta rozsmarować (pędzelkiem) 3/4 rozpuszczonego masła. Na masło równomiernie wysypać cukier z cynamonem i orzechy. Następnie wyłożyć wiśnie (przy boku, od którego zaczniemy zwijać, należy ułożyć szereg wiśni, aby strudel miał środek pełny wiśni). Zwijać strudel wzdłuż dłuższego boku.


Gdy będzie zwinięty do końca, uformować rogala i delikatnie przenieść na blachę. Wierzch dokładnie posmarować (pędzelkiem) resztą rozpuszczonego masła. Wierzch posypać garstką cukru. Wstawić do piekarnika i piec ok 30-40 minut (termoobieg), aż ciasto będzie chrupiące i ładnie się zezłoci. Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Oprószyć cukrem pudrem. Kroić na plastry. Smacznego!:)