Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada mleczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada mleczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2019

Czekoladowe ciasto na winie, z orzechami i rodzynkami



Oj jak mi się chciało czegoś czekoladowego. I nie mówię tutaj o czekoladzie w czystej postaci, bo takowa mogłaby dla mnie nie istnieć. Tak w ogóle to czekoladowe słodkości nie należą do moich ulubionych, ale mimo wszystko, czasami się czegoś zachce :) Naszła mnie ochota na jakąś lekką babkę. W lodówce miałam jeszcze resztę wina z granatów, więc wymyśliłam sobie, że w końcu upiekę babkę na winie. Dodałam jeszcze bakalie moczone w winie i cynamon. Babka tak pięknie pachnie, że nie można przejść obok niej obojętnie :) Czekolada z lekką nutą owocową i ten ukryty cynamon robią dobrą robotę. W smaku ciasto jest pyszne – nie za słodkie, nie za mocno czekoladowe, jak dla mnie w sam raz. Nie jest suche, ale nie jest też jakoś bardzo wilgotne – jak to babka. Koniecznie musicie wypróbować !


Składniki (na ciasto w podłużnej foremce 11x30cm):

Ciasto:
200g mąki pszennej
200g masła
200g cukru
100g gorzkiej czekolady
4 jajka
1 kopiata łyżka gorzkiego kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki cynamonu
Szczypta soli

50g rodzynek
50g grubo siekanych orzechów włoskich
Ok. 1 szklanki (250ml) wina (najlepiej półsłodkiego i aromatycznego)

Wierzch:
50g czekolady mlecznej
1 łyżeczka słodkiej śmietany 30%
1 łyżeczka oleju
Garść posiekanych orzechów włoskich


Wykonanie:

Bakalie: rodzynki i orzechy włoskie zalać winem. Odstawić na 30 minut, aż naciągną trochę trunku :) Po tym czasie odcedzić bakalie, a pozostały płyn wlać do szklanki – powinno być ¾ szklanki. Jeśli będzie za mało, to dolać wina, a jeśli za dużo – troszkę odlać. Summa summarum do ciasta wlewamy ¾ szklanki.
Przygotować foremkę: wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą. Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać z kakao, proszkiem do pieczenia, solą i cynamonem. Miękkie masło utrzeć z cukrem do białości. Dodać żółtka i dalej ucierać. Czekoladę rozpuścić w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej. Jeszcze ciepłą czekoladę wlewać do masy i miksować. Następnie wlać białka i wszystko dokładnie zmiksować. Do ciasta dodawać w kilku turach naprzemiennie przesianą mąkę i wino – mieszać szpatułką. Na końcu wsypać namoczone bakalie i jeszcze raz wymieszać. Ciasto przelać do foremki. Wstawić do piekarnika i piec ok. 50 minut do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i lekko przestudzić.
Wierzch ciasta: czekoladę, śmietankę i olej umieścić w miseczce, a następnie rozpuścić w mikrofalówce bądź kąpieli wodnej. Gdyby czekolada się „zwarzyła” , dolewać po odrobinie gorącej wody i energicznie mieszać – powinna wrócić do stanu płynności :) Czekoladę wylać na wierzch ciasta i rozprowadzić po całej powierzchni. Jeśli lubicie dużo czekolady możecie zrobić polewę z podwójnej porcji.  Na sam koniec posypać wierzch ciasta siekanymi orzechami włoskimi, można też dodać rodzynku lub inne bakalie :) Smacznego!



środa, 19 grudnia 2018

Dominosteine – kostki piernikowe z marmoladą i marcepanem



Można je bez problemu kupić w większości supermarketów w okresie przedświątecznym i myślę, że nie jeden raz je gdzieś widzieliście :) I tutaj znowu typowo świąteczne smaki – przyprawa do piernika, marcepan, marmolada. To właśnie znajduje się w niemieckim przysmaku Dominosteine – czyli w kostkach domino. Kiedyś wymiennie z marcepanem używano Parcepanu – tańszego substytutu marcepanu, produkowanego z mielonych jąder pestek moreli lub brzoskwini oraz cukru. Parcepan nazywany był takim „marcepanem dla ubogich”. Przepis na kostki domino pochodzi z Drezna, a stworzył go w roku 1936 Herbert Wendler. Praliny na tyle przypadły do gustu miłośnikom słodkości, że teraz można się nimi cieszyć nie tylko w Niemczech. Smakiem przypominają trochę nasz piernik z marmoladą i gwarantuję, że są pyszne. Małe kosteczki będą idealną przekąską oraz dekoracją na świątecznym stole. Polecam !


Składniki (na ok. 55 kostek):

Ciasto:
150g mąki pszennej
125g miodu
40g brązowego cukru
25g masła
1 żółtko
3 łyżeczki przyprawy do piernika
Szczypta soli

Nadzienie:
300g bardzo gęstej marmolady czereśniowej, morelowej lub wiśniowej
4 łyżeczki żelatyny

200g czystej masy marcepanowej
1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo:
3 tabliczki czekolady (mogą być 2 mleczne i 1 gorzka lub na odwrót)
5 kropel olejku migdałowego
1 łyżka likieru amaretto (można pominąć lub dodać mleka) 
1 łyżeczka oleju roślinnego


Wykonanie:

Ciasto: trzeba go przygotować dzień wcześniej, bo musi przeleżakować 12 godzin. Masło rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali (ma być rozpuszczone ale nie gorące). Rozpuszczone masło utrzeć z miodem i cukrem, aż nabierze puszystości. Dodać żółtko i ponownie utrzeć. Nie przejmujcie się drobinkami cukru w masie. Mąkę wymieszać z przyprawą do piernika i solą. Wsypać do masy i zmiksować. Przełożyć na blat/stolnicę i zagnieść ciasto. Owinąć w folię i wstawić do lodówki na min. 12 godzin. Wyjąć z lodówki godzinę przed pieczeniem.
Przygotować formę 20x20cm lub podobną wymiarowo. Dno wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Ciasto rozwałkować mniej więcej na wymiar formy i przyciąć, by się w niej mieściło. Wstawić do piekarnika i piec 15 minut. Wyjąć i ostudzić. Nie wyjmować z foremki.
Marmoladę umieścić w garnku (jeśli ma cząstki owoców to uprzednio zblendować). Zagotować. Żelatynę rozpuścić w kilku łyżeczkach wody i dodać do zagotowanej marmolady. Wymieszać i odstawić, aż zacznie tężeć – można po przestygnięciu wstawić do lodówki lub wystawić za drzwi :) Wylać na spód. Wstawić do lodówki.
Marcepan zagnieść z łyżką cukru pudru a następnie rozwałkować na wymiar foremki. Ciasto wyjąć z lodówki, przykryć marcepanem i wstawić do lodówki na kilka godzin, aż całość stężeje. Po tym czasie wyjąć i pokroić na kwadraciki ( u mnie ok. 2,5x2,5cm ale możecie spokojnie kroić większe jeśli chcecie, tylko wtedy wyjdzie ich mniej).
Czekoladę umieścić w misce, dodać likier, olej i olejek. Rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali. Gdyby czekolada się zwarzyła i zrobiła gęsta – nie panikujcie. Dolewajcie do niej po łyżeczce wrzącej wody i mieszajcie – aż uzyskacie w miarę płynną czekoladę. Kwadraciki trzymając za spód i marcepan (między kciukiem i palcem wskazującym) maczać i obracać delikatnie w czekoladzie – jest to dosyć kłopotliwe, ale myślę, że dacie radę :) Mi też takie rzeczy nie wychodzą zbyt piękne ! Stawiać na kratce żeby czekolada ociekła. Gdy czekolada w miarę zastygnie – przełożyć na tackę i wstawić do lodówki. Stężałe praliny można przekładać do płaskich pojemników. Trzymać w lodówce, ze względu na czekoladę. Można przechowywać spokojnie min. 2 tygodnie w lodówce. Smacznego!




czwartek, 13 grudnia 2018

Sękacz - Baumkuchen


Sękacz to znany i lubiany wypiek nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach, m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Francji czy na Węgrzech. Po przekrojeniu ciasta – sękacz podobny jest do ściętego pnia drzewa z sękami – stąd prawdopodobnie jego nazwa :)
Jeśli od dawna marzyliście o zjedzeniu sękacza, ale odstraszała Was wizja obracania kija nad ogniskiem – to teraz już nie macie wymówki! Sękacz z piekarnika to wspaniała alternatywa dla tradycyjnego sękacza :) Ja postanowiłam go uszlachetnić i zrobić wersję świąteczną, z marcepanem i bakaliami. Z pozoru nijakie ciasto zaskakuje smakiem, a dodatek czekolady i bakalii czyni go wyjątkowym. Nie można zapominać również o dodatku marcepanu, który też dorzuca swoję pięć groszy :) Oczywiście, jeśli nie jesteście fanami babek piaskowych i innych „suchych” ciast, to może Wam nie przypaść do gustu. Jeśli jednak macie ochotę na babkowate, świąteczne ciasto – to jak najbardziej polecam !


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 26cm):

Ciasto:
250g masła
250g cukru
150g mąki pszennej
100g skrobi ziemniaczanej
100g masy marcepanowej
6 jajek (L)
3 łyżki likieru Amaretto (można zamienić na mleko)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka cukru wanilinowego
10 kropel olejku migdałowego
Szczypta soli

Polewa:
50g czekolady mlecznej
30g czekolady gorzkiej

*możecie oczywiście rozpuścić więcej czekolady jeśli lubicie grubą warstwę :)

Dodatkowo: dowolne bakalie do ozdoby (u mnie m.in. kandyzowane wiśnie, morele, orzechy arachidowe)


Wykonanie:

Przygotować okrągłą formę – wyłożyć papierem do pieczenia, dno lekko przesmarować masłem i oprószyć mąką. Piekarnik rozgrzać do 230oC (funkcja grill lub grzanie od góry).
Ciasto: marcepan podgrzać lekko w rondelku z 3 łyżkami amaretto lub mleka, aż się rozpuści. Ostudzić. Masło utrzeć z cukrem, cukrem wanilinowym i żółtkami na gładką i puszystą masę. Dodać rozpuszczony marcepan, olejek migdałowy, sól i zmiksować. Mąkę przesiać ze skrobią i proszkiem do pieczenia. Dodać do masy i dokładnie wymieszać. Na sam koniec dodać ubite na sztywno białka jaj.
Nałożyć do formy 3 łyżki ciasta i dobrze rozsmarować (tutaj idealnie sprawdza się szpatułka lub łopatka do tortów, ze względu na odgięty trzonek).


Wstawić do piekarnika i piec 2 minuty (obserwujcie swoje ciasto, być może w Waszym piekarniku będzie się piekło kilkanaście sekund dłużej lub krócej, ja na początku myślałam, że 3 minuty będą ok., po czym się okazało, że dla mojego piekarnika 2 minuty to max). Ciasto ma się upiec na jasno brązowy kolor. Wyjąć, a gdyby zrobił się bąbel – bez żalu przebić go :) Nakładać kolejne 3 łyżki ciasta i ponownie rozsmarować na całej powierzchni. Wstawić do piekarnika na 2 minuty. I tak do wykończenia masy. Im cieniej będziecie smarować, tym wasz sękacz będzie miał więcej paseczków. Upieczone ciasto wyjąć i całkowicie ostudzić.
Polewa czekoladowa: czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali – jak kto woli. Rozsmarować na cieście i za pomocą widelca zrobić okrężnym ruchem wzorek.
Całość udekorować według swoich upodobań – mogą to być przeróżne bakalie, cukierki itp. Smacznego!





sobota, 24 listopada 2018

Ciasto „Fale Dunaju”



Ciasto chyba każdemu dobrze znane. I chyba bardzo lubiane :) W Niemczech to ciasto również jest popularne i nosi nazwę Donauwelle czyli fale Dunaju lub Schneewittchenkuchen czyli ciasto Królewny Snieżki. Nikt do końca nie jest przekonany skąd wzięła się nazwa, ponieważ nie ma na to żadnego potwierdzenia. A szkoda.
Fale Dunaju to ciasto, które od dawna było na moim celowniku. Z racji tego, że u mnie w domu nigdy się nie piekło tego ciasta, tym bardziej miałam ochotę go wypróbować. Moja zamrażarka jest w tym roku bardzo dobrze zaopatrzona, więc znalazły się i wiśnie! Oczywiście w sezonie polecam jak najbardziej użyć świeżych wiśni. A jeśli w zimie kogoś przyciśnie, to myślę, że od biedy można użyć wiśni z kompotu :) Można także zrobić wersję z innymi owocami, najlepiej tymi kwaśniejszymi jak borówka amerykańska, truskawka czy malina. Owoce mogą być mrożone.
 Ja skorzystałam z przepisu SMAKÓW OGRODU i nie zawiodłam się :) Wyszło genialne. Pyszne, dwukolorowe ciasto ucierane, kwaśne wiśnie i delikatny krem budyniowy. Pycha! Polecam :)


Składniki (na ciasto w prostokątnej formie ok. 25x35cm):

Ciasto:
250g masła (o temperaturze pokojowej)
250g mąki pszennej
200g cukru
6 jajek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżka kakao
2 łyżki mleka
2 łyżeczki cukru wanilinowego lub ekstraktu z wanilii
Szczypta soli

Dodatkowo: 350 g mrożonych (lub w sezonie świeżych), wydrylowanych wiśni + 1 odrobina mąki do obtoczenia wiśni

Krem:
600ml mleka
200g masła (o temperaturze pokojowej)
60g drobnego cukru (można dać więcej, ale jak dla mnie jest wystarczająco)
2 budynie waniliowe bez cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu z wanilii

Polewa czekoladowa:
100g mlecznej czekolady
50ml mleka
20g masła


Wykonanie:

Przygotować formę – wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym do białości, następnie nie przerywając ucierania  dodawać po jednym jajku. Wsypać mąkę i krótko utrzeć – aż masa będzie jednolita i bez grudek. Ciasto podzielić na 2 części. Do jednej z nich dodać kakao i mleko – wymieszać. Drugą część pozostawić jasną.
Do formy przełożyć jasną część i dokładnie rozsmarować (nie przejmujcie się, że warstwa jest cienka – urośnie :)). Na jasne ciasto wyłożyć kleksami ciemne ciasto i delikatnym ruchem łyżki rozsmarować na całej powierzchni.
Wiśni wcześniej nie rozmrażać (świeże dobrze odsączyć na sicie). Wiśnie obtaczać w mące i układać w małych odstępach w cieście lekko je dociskając. Ciasto wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut do tzw. „suchego patyczka”. Ostudzić.
Krem: budynie rozpuścić w szklance mleka. Resztę mleka zagotować z cukrem i wanilią. Do gotującego się mleka wlać rozrobione budynie i gotować do gęstości. Ostudzić. Gdy budyń będzie już zimny, utrzeć masło z cukrem na biało. Nie przerywając ucierania dodawać stopniowo miękkie masło. Krem przełożyć na ostudzone ciasto i dokładnie rozsmarować. Włożyć do lodówki na godzinę.
Polewa czekoladowa: czekoladę umieścić z pozostałymi składnikami w jednym naczyniu i rozpuścić (czy to w kąpieli wodnej, czy mikrofali – jak kto woli). Odłożyć na chwilę, żeby czekolada lekko zgęstniała. Wylać na schłodzone ciasto i szybko rozsmarować. Można zrobić „fale” za pomocą widelca. Gdyby fale nie chciały wyjść, schłodzić ciasto ok 1 godzinę i ponownie spróbować. Całość schłodzić w lodówce przez minimum 2-3 godziny. Smacznego!



niedziela, 18 lutego 2018

Szwedzki torcik Daim



Uwielbiam to uczucie gdy wracam do domu po ostatnim egzaminie. Każdy kto studiował lub studiuje, wie, jak wielki kamień spada z serca po bardzo ciężkim egzaminie. A takich nie brakuje na mojej magisterce. Na szczęście do końca studiów została mi jeszcze ostatnia sesja, w czerwcu. Potem już tylko obrona i oficjalny tytuł mgr :) A następnie ….sporo planów :)
Tymczasem cieszę się, że wiosna za pasem. Cieszę się na samą myśl o wiosennych ciuszkach, słoneczku i pięknym kolorowym ogródku. A po drodze jeszcze moje ulubione święta wielkanocne. Ach, nie ma co marzyć bo to już za półtora miesiąca!

A teraz do rzeczy.

Obiecałam na Fb, że jak tylko kupię cukierki Daim, to coś z nich wyczaruję. Tak się składa, że razem z moim mężem bardzo lubimy jeździć do IKEI i zawsze obowiązkowym punktem programu jest kawa. Do kawy mąż zawsze bierze coś słodkiego, a ja degustuję (przy okazji oczywiście ;)) Już kolejny raz zainspirowałam się tamtejszymi wypiekami i tym razem upatrzyłam sobie torcik Daim. Niepozorny, niski, mocno słodki, ale za to jaki pyszny. Poszperałam w Internecie i znalazłam kilka przepisów, zarówno polskich jak i niemieckich, ale większość z nich była przeładowana cukrem. Z mojego torciku w sumie odjęłam aż 250g cukru, a i tak dalej jest mocno słodki. Ale taki ma być, taki jego urok :) W smaku jest przepyszny – migdałowe biszkopty, kremowa masa, czekolada i chrupiące cukierki Daim. No i jak tu nie zakochać się w takim połączeniu? Torcik nie jest skomplikowany w przygotowaniu, jedynym problemem jest wejście w posiadanie cukierków Daim. W tym celu trzeba udać się do IKEI lub do sklepu, w którym wiemy, że je kupimy. Ale smak wynagradza wszelkie przeszkody :) Polecam :)


Składniki (na torcik średnicy ok. 22cm):

Blaty migdałowe:
200g mielonych migdałów
150g cukru
7 białek jaj
Szczypta soli

Masa:
200g masła
50g cukru
7 żółtek

Polewa czekoladowa:
100g (1 tabliczka) mlecznej czekolady
70ml słodkiej śmietany 30%

Dodatkowo: 150g cukierków Daim (ja kupiłam w IKEI takie w formie batoników pakowanych po 3 szt., bo 500g to za duża paczka :))


Wykonanie:

Na dwóch dużych blachach rozłożyć papier do pieczenia i narysować okręgi o średnicy 22cm każdy. Piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg).
Blaty migdałowe: białka ubić z cukrem i szczyptą soli na sztywno. Dodać mielone migdały i dokładnie wymieszać. Masę rozsmarować na papierach do pieczenia, tworząc dwa okręgi. Obie blachy wstawić do piekarnika i piec 10 minut, po czym zamienić blachy – górną przełożyć na dół, a dolną na górę. Blaty piec jeszcze przez 5 minut, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Upieczone blaty ostudzić.
Masa: do miski wlać żółtka i wsypać cukier. Miskę umieścić na garnku z gotującą się wodą i zacząć ubijać na parze. Gdy masa stanie się puszysta i widocznie zgęstnieje, zdjąć miskę z garnka i umieścić w zimnej wodzie (najprościej w zlewozmywaku wypełnionym zimną wodą). Co jakiś czas mieszać, aż masa będzie chłodna, a najlepiej zimna.
Miękkie masło umieścić w misce i zacząć ucierać, dodając stopniowo (po łyżce) ostudzoną masę żółtkową. Ucierać, aż masło i masa połączą się w jednolitą, gładką i gęstą masę. Masa powinna nabrać nieco puszystości.
Pierwszy blat posmarować  2/3 masy i przykryć drugim blatem. Wierzch posmarować resztą masy.  Brzegi można przyciąć, by były równe, jednak ja tego nie robię, bo szkoda mi wyrzucać takie pyszności. A nierówności przykryłam czekoladą :)
Polewa czekoladowa: czekoladę umieścić w misce razem ze śmietaną i rozpuścić kąpieli wodnej (lub w mikrofali). Przestudzić. Do schłodzonej czekolady wrzucić drobno posiekane cukierki Daim i dokładnie wymieszać. Polewę wylać na wierzch i delikatnie rozsmarować, żeby za dużo nie spłynęło na boki. Boki natomiast lekko przesmarować czekoladą z wierzchu ciasta. Ciasto schłodzić w lodówce przez minimum 2 godziny, ale najlepiej otrzymać go nieco dłużej. Jeżeli wolicie by masa była twarda, trzymajcie torcik w lodówce aż do momentu podania, a jeśli wolicie miękką masę, wyjmijcie tort na 20-30 minut przed podaniem. Smacznego!

 
 
 

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Miękkie pierniczki w czekoladzie nadziewane różą i powidłami



No kochani, ostatni tydzień :) Myślę, że porządki dobiegają końca, a szafki kuchenne powoli zapełniają się produktami :) To czas intensywnych przygotowań, w większości domów pachnie już przyprawą korzenną, kruchymi ciasteczkami, uszka i pierogi pewnie czekają na swoją kolej, a zakwas na barszcz leżakuje sobie w wygodnym miejscu. Ja uszka mam już odhaczone, część ciasteczek czeka w puszkach, ale pierniczki zostawiłam sobie na ostatni tydzień. W tym roku oprócz naszych ulubionych pierniczków norymberskich, pojawią się nowe – mięciutkie, nadziewane różą lub powidłami  i oblane mleczną czekoladą. Właśnie skończyłam je pakować do pojemników, ale nie obyło się bez degustacji zbiorczej. Jednogłośnie stwierdzono, że pierniczki zakwalifikowały się do naszego świątecznego menu :) Przepis znalazłam tutaj, jednak wyszło mi ich nieco więcej :)
 Jeżeli lubicie tradycyjne, nadziewane pierniczki, myślę, że ten przepis Was nie rozczaruje. Rozpływają się w ustach i tak pięknie pachą… polecam ! :)


Składniki (na ok. 80 pierniczków):

Ciasto:
500g mąki
200g miodu
125g masła
100 ml gęstej, kwaśnej śmietany
100g cukru
3 łyżeczki przyprawy do piernika
4 żółtka
1 białko
1,5 łyżki kakao
1,5 łyżeczki sody
Szczypta soli

Polewa:
2 tabliczki mlecznej czekolady
2 łyżki gorzkiego kakao
4 łyżki mleka

Dodatkowo: 1 słoiczek (ok. 200g) gęstej konfitury różanej lub powideł śliwkowych (lub marmolady)


Wykonanie:

Ciasto: mąkę przesiać razem z kakao, dodać sól. Masło rozpuścić w rondlu razem z miodem. Dodać przyprawę korzenną i dokładnie wymieszać. W większym naczyniu rozpuścić sodę w śmietanie. Białko ubić na sztywno, dodać cukier i dalej ubijać, po chwili dodając żółtka jedno po drugim dalej ubijając. Puszystą masę jajeczną wlewać powoli do mąki co jakiś czas dolewając również rozpuszczone masło z miodem. Na samym końcu wlać śmietanę z sodą. Całość zagnieść w jednolite ciasto (można ręcznie, albo za pomocą specjalnej końcówki miksera – haka). Zarobione ciasto odstawić na 24 godziny w chłodne miejsce – byle nie do lodówki.
Na drugi dzień: piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia.
Odleżane ciasto dzielić na kawałki. Każdy kawałek  rozwałkować, zaznaczyć na środku linię, ale nie przecinać ciasta (by rozwałkowany płat wyglądał mniej więcej jak rozłożona książka). Na jednej części  nakładać po pół łyżeczki marmolady w dość sporych odstępach. Drugą część posmarować pędzelkiem zwilżonym w wodzie i przykryć część z marmoladą wykonując ruch jakbyście chcieli zamknąć książkę.  Docisnąć ciasto wokół przykrytej marmolady i wykrawać foremkami pierniczki. Pozostałe ciasto ponownie zagnieść. I tak do wykończenia ciasta. Pierniczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec  7 minut. Po upieczeniu gdy lekko przestygną przełożyć je na kratkę i pozostawić do ostudzenia.
Polewa czekoladowa: czekoladę umieścić w misce razem z mlekiem i kakao. Rozpuścić w mikrofali lub kąpieli wodnej. Dokładnie wymieszać, dolewając po pół łyżeczki gorącej wody, aż polewa stanie się błyszcząca o rzadszej konsystencji (podobnej do ciasta naleśnikowego). Gdy czekolada po rozpuszczeniu stanie się bardzo gęsta i tak jakby zwarzona - nie przejmujcie się, taką czekoladę też rozcieńczycie, ale tylko gorącą wodą :). Każdy pierniczek zanurzać grzbietem w czekoladzie, otrzepać nadmiar czekolady i układać na kratce. Pozostawić do zastygnięcia polewy. Ja zawsze czekam aż wierzch zastygnie i przekładam na papier do pieczenia, by nie podeschły od spodu. Pierniki można ułożyć w zamykanych pojemnikach, najlepiej szerokich i odstawić w chłodne miejsce – spokojnie mogą czekać sobie do świąt :) Smacznego!


 

niedziela, 3 grudnia 2017

Piernik na piwie z polewą z mlecznej czekolady



Święta bez zapachu piernika to nie święta :) U mnie w domu już pachnie. Zapewne wielu z Was też już co nieco piecze, zwłaszcza pierniczki, które wymagają czasu aby zmiękły. Cudowny jest ten unoszący się aromat przyprawy korzennej, ale pod warunkiem, że nic się nie przypali – wtedy ten zapach przyprawia mnie o ból głowy :) Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis na piernik na piwie. Mięciutki, aromatyczny, w sam raz z gorącą herbatą:) Tak jak wspominał mój tata, świetnie by tu pasował Porter zamiast Karmi. Piernik oblany jest mleczną czekoladą, z którą idealnie się komponuje. Dla wszystkich, którzy lubią babki i inne podobne wypieki, taki piernik będzie idealną propozycją na Święta. Dla wielu ten piernik może jednak wydać się za suchy, ale tak jak mówiłam, jest on bardziej w stylu babki. Osobiście wolę pierniki przekładane, bo są "przesiąknięte" konfiturą, ale taki babkowaty też zjem ze smakiem :) Piernik można oczywiście przełożyć dowolnym dżemem, konfiturą lub marmoladą – będzie podwójnie pyszny ! Przepis znalazłam tutaj, zmniejszyłam ilość cukru, bo dla mnie było go o wiele za dużo. Polecam :)


Składniki (na piernik w podłużnej formie 11x30):

Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka piwa Karmi
100g masła
70g cukru
70g miodu
2 jaja (L)
1 łyżka gorzkiego kakao
1 opakowanie przyprawy do piernika
2 łyżeczki sody oczyszczonej
Szczypta soli

Polewa:
100g mlecznej czekolady (1 tabliczka)
4 łyżeczki mleka
1 łyżeczka masła


Wykonanie:

Podłużną formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać razem z sodą i solą. W rondlu rozpuścić masło z cukrem i miodem. Dodać kakao i przyprawę korzenną – wymieszać o odstawić na 10 minut. Dodać piwo i roztrzepane jajka i dokładnie wymieszać/zmiksować, by powstało jednolite ciasto. Przelać do foremki i wstawić do piekarnika. Piec 40-45 minut do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i ostudzić.
Polewa: wszystkie składniki rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali. Gdyby zdarzyło się Wam, że czekolada tak jakby się zwarzyła, wystarczy dolewać do niej po trochu wrzącej wody i mieszać, aż do uzyskania płynnej formy. Polać ostudzony piernik.  Jeśli nie lubicie czekolady, piernik można polać lukrem. Ozdobić według uznania. Smacznego!


niedziela, 5 marca 2017

Sernik chałwowy z czekoladą



Oj jak dawno nie było sernika na blogu! Nie mówię, że w ogóle go nie było, bo i na święta był i przed świętami też. Ale z nowości nie było nic :) Czas więc na nową propozycję do zakładki SERNIKI.
Bardzo lubimy chałwę, więc wydało mi się oczywiste, by w końcu wypróbować sernik chałwowy. Przepis i zdjęcie, które od razu skradło moje serce pochodzi ze strony Wypieki Beaty. Zrobiłam go na swoim, wypróbowanym kruchym spodzie. Wyszedł pyszny, kremowy, idealny. W smaku jest delikatnie chałwowy i niezwykle aksamitny. Chałwa nie zdominowała smaku ciasta, a wspaniale się wkomponowała. Ciasto można upiec również w kąpieli wodnej jak w oryginale. Polecam!


Składniki (na sernik w formie 24cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
2 małe żółtka (lub 1 duże)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Masa twarogowa:
1kg sera twarogowego kubkowego
300 g białej czekolady
4 duże jajka (L)
½ szklanki cukru pudru
200 ml śmietany kremówki
250 g chałwy waniliowej rozkruszonej

Wierzch:
100g mlecznej czekolady
Łyżka mleka
Łyżka masła
50g chałwy do posypania


Wykonanie:

Formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg).
Kruche ciasto: wszystkie składniki posiekać, a następnie zagnieść ciasto. Wylepić dno i boki formy. Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec do zezłocenia. Wyjąć a temperaturę piekarnika zmniejszyć do 170oC.
Masa serowa: białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z połową śmietany – odstawić do wystudzenia. Pozostałe składniki krótko zmiksować, na końcu dodając pokruszoną chałwę i rozpuszczoną czekoladę. Masę wylać na podpieczony spód i całość wstawić do piekarnika. Piec ok. 1 godzinę, aż sernik ładnie wyrośnie i nabierze złoto-brązowego koloru. Można również upiec sernik w kąpieli wodnej – forma z ciastem owinięta folią aluminiową, umieszczona w drugiej formie z wodą.
Po upieczeniu zostawić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, by całkowicie wystygł.
Polewa : wszystkie składniki – czekoladę, mleko i masło podgrzewać w kąpieli wodnej, aż powstanie gładka, lśniąca polewa. Polać cały sernik, a na wierzch pokruszyć chałwę. Wstawić do lodówki lub w zimne miejsce, aż całość się schłodzi, a polewa zastygnie. Najlepszą konsystencję osiąga po nocy spędzonej w lodówce. Smacznego!

 
 
 

wtorek, 21 lutego 2017

Doughnuts – kolorowe oponki



Tłusty czwartek już za parę dni, czas więc zastanowić się jakimi to słodkościami uraczyć domowników. Klasyczne pączki z marmoladą, faworki, a może kolorowe oponki? Ja w tym roku pokusiłam się o amerykański klasyk – pączki z dziurką suto oblane lukrem albo czekoladą. W filmach amerykańskich –najczęściej komediach – policjanci zawsze jedzą w radiowozie dougnuts i popijają napojem :) No i co by mi nie mówiono, te kolorowe pączki zawsze będą mi się kojarzyły z jakimś leniwym policjantem, który marzy o tym, by delikwent dał mu spokój, żeby ten mógł w spokoju dokończyć posiłek:)
W Polsce kiedy nadchodzi TEN dzień, czyli tłusty czwartek, jesteśmy w stanie pochłonąć ogromne ilości pączków. Przyznajcie się, ile razy robiliście ranking „kto zjadł więcej”? :) Kolorowe oponki oprócz tego, że są pyszne, to jeszcze wyglądają cudownie. Takie kolorowe :) Myślę, że nie tylko dzieciaki się skuszą na taką wersję tłustego czwartku. Pączki wyszły pyszne, pulchniutkie, nienasączone tłuszczem. Polecam!


Składniki (na 15 oponek i 15 małych pączuszków):

Ciasto drożdżowe:
450g mąki pszennej
200ml mleka
4 żółtka (L)
40g cukru
40g świeżych drożdży
1 spora łyżka serka twarogowego/homogenizowanego
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ małego kieliszka spirytusu
Szczypta soli

Lukier biały i różowy:
250-300g cukru pudru
2 białka jaj
1 łyżeczka soku z cytryny
Odrobina czerwonego barwinka spożywczego

Polewa z czekolady:
35g czekolady mlecznej
35g czekolady gorzkiej
1 łyżka mleka



Wykonanie:

Ciasto: mleko podgrzać. W letnim mleku rozpuścić drożdże. Mąkę wsypać do miski, zrobić wgłębienie i wlać do niego rozpuszczone drożdże. Przysypać otaczającą mąką. Pozostawić w ciepłym miejscu, aż drożdże „ruszą” i kopczyk się wybrzuszy.
Żółtka utrzeć z cukrem i serkiem, aż masa podwoi objętość i nabierze puszystości. Masę wlać do mąki z zaczynem, dodać cukier wanilinowy, sól  i zagnieść gładkie ciasto (ja zagniatam mikserem z końcówką hakiem). Odstawić na ok. godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie dodać spirytus i delikatnie zarobić ponownie ciasto. Odstawić na ok. 15 minut, aż ciasto podrośnie. W szerokim garnku rozgrzać olej ( jego temperaturę sprawdzam wrzucając skrawek ciasta, choć najlepszy jest do tego termometr). Ciasto drożdżowe rozwałkować i wykrajać kubkiem koła, a następnie kieliszkiem dziurki. Oponki wrzucać na rozgrzany olej i smażyć na złoto-brązowo z obu stron. Wykładać na ręcznik papierowy.
Lukier: białka ubijać na lekką pianę (musi być jeszcze lejąca!), dodać cukier puder i sok z cytryny. Dokładnie wymieszać. Podzielić na 2 części. Do jednej dodać odrobinę czerwonego/różowego barwnika i dokładnie wymieszać. By oponki były równo i gładko pokryte lukrem, należy je zanurzać „do góry nogami” – do połowy oponki. Przełożyć na kratkę, by nadmiar lukru ściekł. Posypać kolorową posypką i pozostawić do zastygnięcia lukru.
Polewa czekoladowa: czekoladę i mleko podgrzewać w kąpieli wodnej – gdyby czekolada zbytnio zgęstniała lub zwarzyła się, należy dodawać po łyżeczce wrzącej wody, aż uzyska powrotem płynność. Podobnie jak z lukrem – pączki zanurzać w czekoladzie i posypać posypką. Oczywiście można użyć innej czekolady, innych barwników i innych ozdób – tutaj jest miejsce na Waszą kreatywność ! :) Dla tradycjonalistów pozostaje cukier puder (to moja ulubiona wersja;)). Smacznego!