Ciekawostki


Napoleonka czy kremówka?

Z tym pytaniem można się spotkać bardzo często. Rozbieżności w nazewnictwie wielu produktów to powszechna rzecz. Nie od dziś wiadomo, że dane regiony mają swoje własne nazwy wielu potraw. Śląski krupniok czy kielecka kiszka? Ziemniaki, kartofle czy pyry? To tylko jedne z wielu przykładów:).
A co z kremówką? Jak powinna wyglądać ta klasyczna? Z pewnością powinna zawierać dwie warstwy ciasta francuskiego, pomiędzy którymi winna znajdować się masa budyniowa. I teraz problem. Czy pod górnym płatem ciasta francuskiego ma swoje miejsce jeszcze bita śmietana czy już nie?  Otóż, ile autorów, tyle wersji. I nie o samą bitą śmietanę jest tutaj wojna. Rozbieżność w ciastkach dotyczy również jego wierzchu. Dla jednych ciastko powinno być oprószone cukrem pudrem, dla drugich wykończone lukrem, a dla jeszcze innych polane czekoladą. Jakież mamy pole do popisu!
Na tym nie koniec. Nie zdziwmy się, jeśli będąc w krakowskiej kawiarni, zamówiwszy  napoleonkę, otrzymamy ciastko z różowym kremem z ubitych na parze białek (takim jak w ciepłych lodach). Chyba nie o taką napoleonkę chodziło, gdy mieliśmy ochotę na ciastko z kremem budyniowym… W dawnej Galicji, czyli Krakowie i okolicach, „kremówka” to po prostu kremówka – ciastko z kremem budyniowym i (nie zawsze) bitą śmietaną. W Warszawie natomiast, kremówka występuje pod nazwą „napoleonka”. Według niektórych źródeł nazwa ta przyjęła się od przedwojennej cukierni o tej samej nazwie, która zwrócona była frontem do Placu Napoleona (teraźniejszy Plac Powstańców Warszawy). Gorzej jest w innych częściach Polski, gdzie funkcjonują obie nazwy ciastka.
Dzięki ulubionym ciastkom Papieża Jana Pawła II , czyli „kremówkom wadowickim”, większość z nas ciastko z kremem budyniowym nazywa właśnie kremówką. No cóż…pozostaje nam tylko dokładnie pytać ekspedientek w cukierniach i  kelnerek w kawiarniach, z czego składa się owo pożądane ciastko. Koniec końców, liczy się smak:).

Źródło: materiały opublikowane na : wyborcza.pl, delecta.pl

O mazurku słów kilka

Czy wyobrażacie sobie Wielkanocny stół bez mazurka? Nie tylko smaczne, ale i piękne mazurki to już taka polska tradycja. I choć wypiek ten najprawdopodobniej zaczerpnęliśmy ze wschodu na przełomie XVI i XVII wieku, kiedy to mieliśmy intensywne kontakty z Turkami, nie przeszkadzało to, by stał się on naszą tradycją. Wpływ wschodu bowiem, wzbogacił nasze podniebienia o wrażenia smakowe jakie dają orientalne przyprawy, owoce czy też kajmak. Sama nazwa „mazurek” znajduje swoją etnologię na Mazowszu, gdzie to po raz pierwszy rarytas ten wkupił się w łaski „Mazurów”, czyli mieszkańców tego regionu.
Ten słodki wielkanocny wypiek jest ściśle związany z okresem wielkiego postu, kiedy to wstrzemięźliwość nie pozwalała na rozpustę i stanowić on miał swego rodzaju uwieńczenie, czy też nagrodę – jeśli można to tak nazwać – za wytrwałość w poszczeniu.
W dzisiejszych czasach mazurkiem nazywamy zwykły kruchy placek z dowolnymi słodkimi dodatkami takimi jak kajmak, bakalie czy czekolada. Niegdyś mazurek był wizytówką każdej gospodyni i każda miała tradycyjną, ściśle strzeżoną recepturę przekazywaną od prababki, babki lub matki. Pierwotnie miały one kształt kwadratowy, z czasem jednak przyjęła się również forma okrągła. Podstawę stanowić ma ciasto kruche, marcepanowe, czy też makaronikowe, a nawet cienkie drożdżowe. Stosuję się również wafle czy też opłatki. Co do nadzienia – ma być słodko i obficie. Dekoracje zależą od inwencji twórczej wykonawcy.
Prawdziwą królową mazurków była niegdyś (a może i dalej jest) Lucyna Ćwierczakiewiczowa, która w swoim zbiorze „praktycznych przepisów” zgromadziła aż 28 różnych mazurkowych receptur, począwszy chociażby od mazurka królewskiego, przez macedoński, ormiański, lursowski, skończywszy na mazurku migdałowym czy też makaronikowym. 

Źródło: materiały opublikowane na:  podróże.pl, rp.pl, polki.pl
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz