środa, 13 lutego 2019

Red Velvet Cake



Walentynkowe szaleństwo trwa :) Skorzystałam na tym kupując sobie piękne kwiaty do domu :) Obchodzić walentynek specjalnie nie będziemy, bo raczej nigdy tego nie robimy, ale jednak zawsze pojawia się symboliczny kwiatek, w tym roku może będzie jeszcze pyszna kawa w kawiarni :)
Nie zapomniałam jednak o Was :) Dla miłośników walentynek przygotowałam przepis na klasyczne, znane ciasto Red Velvet Cake, które można oczywiście przygotować dla ukochanej osoby każdego dnia w roku, nie tylko 14-go lutego! Ciasto można ozdobić w dowolny sposób, ale jedno musi się zgadzać – koniecznie musi być czerwone w środku. To zasługa barwnika spożywczego, który jest tutaj niezbędny by ciasto nabrało intensywnego koloru. Naturalne barwniki jak np. sok malinowy lub buraczany niestety sobie nie poradzą z dodatkiem kakao i ciasto wyjdzie brunatne. Każdy barwnik spożywczy jest też inny. Niektóre barwią na intensywnie czerwony kolor, inne niestety nie. Mój barwnik spisał się nienajgorzej, ale mam wrażenie, że mogło być lepiej :) Ze smaku jestem bardzo zadowolona. Ucierane ciasto przełożone delikatnym kremem na bazie serka twarogowego z cytryną. Prosto, smacznie i efektownie! Polecam nie tylko na walentynki!


Składniki (na ciasto w okrągłej formie średnicy 22cm):

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka oleju
1 szklanka maślanki lub kefiru
½ kostki masła
½ szklanki drobnego brązowego cukru
½ szklanki drobnego białego cukru
3 jajka
2 żółtka
1 łyżka gorzkiego kakao
1-2 łyżek czerwonego barwnika spożywczego (proszek lub żel)
2 łyżeczki soku z cytryny (ewentualnie octu jabłkowego)
1 i ¼ łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub cukru wanilinowego)
Szczypta soli

*używam szklanki o pojemności 250ml

Krem:
340g kremowego serka twarogowego (u mnie President, może być kanapkowy lub serek typu bieluch)
100g masła
50g cukru pudru
Sok i skórka otarta z ¼ cytryny


Wykonanie:

Przygotować 2 foremki średnicy 22cm. Wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać razem z sodą i solą. W osobnym naczyniu wymieszać olej z maślanką. Masło utrzeć z cukrami i esencją waniliową, aż zwiększy swoją objętość. Dodawać po jednym żółtku, każdorazowo miksując. Następnie dodawać porcjami białko. Wsypać kakao, dodać sok z cytryny i barwnik spożywczy. Wymieszać. Dodawać na przemian mąkę i maślankę z olejem. Masę przelać do foremek. Piec ok. 30-40 minut do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i całkowicie ostudzić. Z każdego placka ściąć wystającą górkę, a odcięte ciasto pokruszyć na okruszki do miski.
Krem: masło utrzeć z cukrem na puch. Dodawać porcjami serek i dalej ucierać. Na końcu dodać skórkę i sok z cytryny – wymieszać. Mniejszą połową kremu przełożyć blaty. Resztą posmarować wierzch i boki ciasta. Obłożyć okruchami z ciasta. Można udekorować świeżymi płatkami róż lub świeżymi (w sezonie zimowym mrożonymi), czerwonymi owocami :) Smacznego!




niedziela, 10 lutego 2019

Serniczek na jogurcie z białą czekoladą i świeżą marakują



Nie mogłam się opanować, gdy zobaczyłam w sklepie całą paletę marakui na przecenie. Zrobiłam całkiem spory zapas. Część z pewnością zjemy, a część też zjemy, ale razem z sernikiem, który właśnie zrobiłam :) Od razu mówię, że sernik ten jest nieprzyzwoicie dobry! Lekki, delikany, no i nie na serze, a na jogurtach. Niestety nie znalazłam nigdzie Skyr’ów o smaku marakui, co było moim zamiarem, więc kupiłam jogurty typu greckiego z Piątnicy o smaku brzoskwinia-marakuja. Wyszło super. Na wierzchu jeszcze warstwa białej czekolady, no i królowa balu – marakuja. Nie żałujcie jej, niech będzie obficie :) Serniczek zrobiłam na kruchym spodzie makowo-cytrynowym, który świetnie się komponuje z resztą. Bardzo, bardzo polecam !


Składniki (na sernik w formie o średnicy 26cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50 cukru pudru
1 żółtko
2 łyżeczki maku niemielonego
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skórka otarta z ¼ cytryny
Szczypta soli

Masa jogurtowa:
3 jogurty (po 150g każdy) o smaku marakui (lub brzoskwinia-marakuja), mogą być typu greckiego lub skyr
1 jogurt (150g) waniliowy (u mnie również skyr)
150ml słodkiej śmietany 30%
50g cukru
3 jajka
1 łyżka skrobi ziemniaczanej (15g)

Wierzch:
1 tabliczka białej czekolady (100g)
2 łyżki słodkiej śmietany 30%

Dodatkowo: 3-5 dojrzałych owoców marakui


Wykonanie:

Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg).
Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Formę wylepić ciastem (brzegi formy również, tak na ok. 2cm). Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec prawie na gotowo, aż ciasto będzie zezłocone. Ciasto wyjąć i powierzchnię wygładzić łyżeczką, by była mniej „pofalowana”.
W czasie podpiekania spodu przygotować masę: jogurty wymieszać ze słodką śmietaną i cukrem. Dodać jajka i skrobię i dokładnie zmiksować. Wylać na podpieczony spód. Wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 170oC i piec ok. 40 minut. Wyjąć z piekarnika.
Białą czekoladę umieścić w misce ze śmietaną i rozpuścić (w mikrofali lub w kąpieli wodnej). Gdyby dość kapryśna, biała czekolada się zważyła, bez paniki, wlewać po pół łyżeczki wrzątku i mieszać, aż czekolada stanie się znów gładka i płynna :) Rozsmarować na ciepłym, a nawet jeszcze gorącym serniku. Pozostawić do całkowitego ostudzenia. Można schłodzić przez noc w lodówce. Przed podaniem wyłożyć na sernik wydrążony miąższ marakui. Można udekorować czymś zielonym :) Smacznego!



sobota, 2 lutego 2019

Babeczki Azamara z brzoskwinią i kremem mascarpone


Jedyne z czym kojarzą mi się te babeczki to wakacje w Czarnogórze. Kotor. No i niesamowity statek Azamara Quest. Mam szczęście mieć w rodzinie wspaniałego kuzyna, muzyka, który co wieczór umila pasażerom statku Azamara ich rejs, grając w zespole jazzowym. Planując wakacje, okazało się, że tego samego dnia będziemy w Kotorze. My na wakacjach, a kuzyn na statku. Zostaliśmy więc gośćmi :) Powiem jedno – dawno nie byłam pod takim wrażeniem i szczerze czułam się jak w jakimś filmie :). Ogrom tego statku mnie zachwycił tak samo, jak jego wnętrze. Później poczęstowano nas lunchem i deserem. No właśnie – i w tym deserze były te wspaniałe, krucho-ucierane babeczki (nigdy nie jadłam takiego połączenia!) z brzoskwinią i bitą śmietaną. Długo za mną chodziło wspomnienie o ich smaku. Musiałam spróbować go odtworzyć. I wiecie co – udało się! Babeczki są genialne! Może nie smakują tak idealnie jak tamte – ale tylko dlatego, że nie mam za oknem widoku Boki Kotorskiej i skąpanego w słońcu morza Adriatyckiego :) Tak poza tym – wszystko się zgadza! Pyszne, kruche miseczki wypełnione ciastem ucieranym, z zanurzoną cząstką brzoskwini i bitą śmietaną na wierzchu. Obłęd! Koniecznie musicie wypróbować.


Składniki (na 12 babeczek):

Kruche ciasto:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
1 żółtko
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Ucierane ciasto:
125g mąki pszennej
125g masła
125g cukru pudru
3 jajka
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli

Krem:
250g serka mascarpone
150ml śmietany 36%
1 łyżka cukru
½ łyżeczki cukru wanilinowego

Dodatkowo:
1 puszka brzoskwiń w syropie (lub w sezonie letnim świeże brzoskwinie lub morele)


Wykonanie:

Z puszki brzoskwiń wyciągnąć i odsączyć 3 połówki. Każdą przekroić na pół i jeszcze raz na pół, żeby powstały 4 równe cząstki. Do babeczek będzie potrzebnych 12 takich cząstek.
Przygotować foremkę na muffiny (z 12 wgłębieniami) lub 12 pojedynczych głębokich foremek na muffinki. Dno foremek wyścielić wyciętymi kawałkami papieru do pieczenia (w przypadku foremek silikonowych nie będzie takiej potrzeby). Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg).
Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Z ciasta utworzyć 12 jednakowych kulek. Każdą kulkę spłaszczać palcami i wykładać aż po ranty foremki/wgłębienia na muffiny. Ciasto ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika i podpiekać ok. 10 minut, aż brzegi lekko się zarumienią. Po wyjęciu z piekarnika nasze ciastka będą „spuchnięte”, więc trzeba z nich zrobić ładne miseczki :) W tym celu należy znaleźć małą szklaneczkę, słoiczek lub inne naczynie odpowiadające wymiarom wgłębień foremki i lekko dociskając ciasto, wygładzić nasze miseczki.
W czasie gdy spód będzie się podpiekał można zabrać się za przygotowanie ciasta ucieranego. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na biało. Dodawać po jednym jajku dokładnie miksując. Na samym końcu dodać mąkę i krótko zmiksować lub dokładnie wymieszać szpatułką. Ciasto wyciskać za pomocą rękawa cukierniczego do podpieczonych spodów (można też nakładać łyżeczką, ale jest to mniej wygodne). Do ciasta wciskać po jednej cząstce brzoskwini. Za pomocą łyżeczki można nakryć je ciastem, które się podniesie po bokach. Ciastka wstawić do piekarnika i piec ok. 20-25 minut w temperaturze 175oC (termoobieg), aż nabiorą złoto-brązowej barwy. Wyciągnąć i przestudzić. Delikatnie wyjmować z foremek (ja sobie pomagam nożykiem o cienkim ostrzu lub malutką szpatułką do dekorowania tortów). Całkowicie ostudzić.
Krem: śmietanę ubić z 2 łyżkami cukru prawie na sztywno. Pod koniec ubijania dodać ser mascarpone i krótko zmiksować (tylko do połączenia składników, aż masa stanie się gęsta). Krem przełożyć do szprycy z ozdobną końcówką i wycisnąć dużą rozetę na każdej babeczce. Udekorować cząstką brzoskwini i jeśli macie – miętą. Ja znalazłam u siebie tylko bazylię :) Wielbiciele czekolady mogą dodatkowo polać babeczki rozpuszczoną czekoladą :) U mnie tylko troszkę wiórek :) Całość oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!


wtorek, 29 stycznia 2019

Brownie z fasoli z polewą z gorzkiej czekolady



Kto z Was lubi Brownie? Mam dla Was świetny przepis na czekoladową słodkość :) Gdyby nie powiedziano Wam, jakie są składniki tego ciasta, w życiu nie powiedzielibyście, że w środku znajduje się fasola! Ciasto jest pyszne, zwłaszcza, że pokrywa go warstwa pysznej gorzkiej czekolady. I jak na ciasto z fasoli, jest mięciutkie i wyrośnięte. I brudzi zęby :) Ciasto robiłam ostatnio na warsztaty zdrowego żywienia dzieci w wieku szkolnym, jako propozycja dodatku do lunch boxa :) Mi osobiście najbardziej smakuje mocno schłodzone. Polecam :)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):
Ciasto:
2 puszki fasoli czerwonej
2 dojrzałe banany
4 jajka
3 łyżki miodu
3 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżki oleju kokosowego (można zastąpić rzepakowym)
1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia

Polewa:
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 łyżeczka oleju kokosowego (można zastąpić rzepakowym)


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Prostokątną formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Wszystkie składniki na ciasto zmiksować blenderem na gładko.
Przelać ciasto do foremki. Piec 15 minut, po czym obniżyć temperaturę do 170oC i piec kolejne 15 minut. Ciasto przy dotknięciu palcem ma być gąbczaste, o utrwalonej strukturze. Wyjąć i ostudzić. Czekoladę rozpuścić z łyżeczką oleju w kąpieli wodnej lub mikrofali. Polać ciasto. Smacznego!



czwartek, 17 stycznia 2019

Fit ciasto z kaszy manny owocami leśnymi



Czasami w ciągu tygodnia chce się czegoś słodkiego. Nie wiem jak Wy, ale ja staram się maksymalnie ograniczyć słodkości w tak zwane dni robocze. Wiadomo, czasami wpadnie jakaś krówka albo mały naleśniczek, w końcu jesteśmy tylko ludźmi, a na dodatek z naturalną skłonnością do wszystkiego co słodkie :) Tak więc lubię czasami zrobić sobie małe fit ciasto w małej fit foremce i cieszyć się nieco mniej kaloryczną słodką przekąską. Tym razem, podpatrzyłam tutaj fajny przepis na Fit ciasto z kaszy manny z malinami i akurat nadarzyła się świetna okazja by go wypróbować. Miałam przyjemność prowadzić warsztaty dla seniorów odnośnie zdrowego odżywiania i tak sobie pomyślałam, że przedstawię fajną alternatywę tradycyjnej drożdżówki. Tym bardziej, że powinni oni stosować dietę łatwostrawną, często z powodu cukrzycy powinni ograniczać cukier lub po prostu jeść mniej kalorycznie :) Takie ciasto sprawdzi się również fajnie u wszystkich osób, które po prostu chcą zrzucić parę kilogramów. Jeden kawałek to ok. 180kcal. Jest to minimum połowa tego, co znajduje się w tradycyjnym kawałku ciasta. Zachęcam, by przynajmniej raz spróbować :) Mi osobiście to ciasto bardzo smakuje, jest mięciutkie, wilgotne, niezbyt słodkie, a kwaskowate owoce się tutaj świetnie komponują. Ale nie wszystkim może przypaść do gustu :)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Ciasto:
500ml kefiru lub maślanki (2 szklanki)
340g kaszy manny (2 szklanki)
6 łyżek miodu
2 jajka
2 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Dodatkowo: ok. 4 garście owoców leśnych (mogą być maliny, jeżyny, borówki, porzeczki)


Wykonanie:

W naczyniu wymieszać kaszę manną z kefirem/maślanką, cukrem wanilinowym, solą, miodem i kakao. Wstawić do lodówki na ok. 2-3 godziny. Po tym czasie dodać jajka i proszek do pieczenia i dokładnie wymieszać.
Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg). Formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Masę wlać do foremki i wygładzić powierzchnię. Wysypać równomiernie owoce (nie wciskać do ciasta). Wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut. Wystudzić. Oprószyć cukrem pudrem lub polać gorzką czekoladą. Smacznego!



piątek, 11 stycznia 2019

Drożdżowe ślimaczki z budyniem i rodzynkami



Witam wszystkich w nowym roku :) Nowy rok – stara ja :) Nie mam żadnych postanowień noworocznych, bo i tak nie wierzę, że je spełnię. Ale jedno jest pewne – w nowym roku dalej będę piec słodkości.
Dzisiaj mam dla Was przepis na pyszne drożdżówki z budyniem i rodzynkami :) Zaraziliśmy się nimi w Niemczech, gdzie nazywają je Rosinenschnecke. Tylko tam są zrobione z innego rodzaju ciasta :) Ale u nas niech będą po prostu drożdżowymi ślimaczkami. Są bardzo pulchniutkie i okrutnie dobre. Polecam!




Składniki (na ok. 25 sztuk):

Ciasto drożdżowe:
500g mąki pszennej
250ml mleka
70g masła
50g świeżych drożdży
3 żółtka
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Nadzienie:
350ml mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru (lub już z cukrem jeśli wolicie, wtedy dodatek cukru pominąć)
1 płaska łyżka cukru
200g rodzynek

Wierzch:
1 jajko
1 łyżka śmietany 18%



Wykonanie:

Ciasto drożdżowe: mąkę przesiać do miski, dodać cukier, cukier wanilinowy i sól. Wszystko wymieszać. Ze składników uformować kopczyk, a następnie zrobić w nim wgłębienie. Mleko lekko podgrzać, by było letnie. Do mleka pokruszyć świeże drożdże i dokładnie rozmieszać, aż się rozpuszczą (można dodać też łyżeczkę cukru, wtedy drożdże szybciej ruszą). Wlać do wgłębienia i zasypać otaczającą mąką. Miskę przykryć ściereczką kuchenną. Pozostawić na 10-15 minut.
Po 10-15 minutach dodać żółtka – wszystko wymieszać łyżką. Dodać rozpuszczone masło i zacząć wyrabiać ciasto (ręką nie wyrabiam zbyt długo, natomiast gdy używam miksera z hakiem, to ciasto wyrabia się, aż zaczyna odchodzić od ścianek misy). Odstawić na max. 1 godzinę do zwiększenia objętości.
Budyń: odlać pół szklanki mleka i rozpuścić w niej proszek budyniowy. Resztę mleka zagotować, dodać rozrobiony budyń i mieszając gotować do zgęstnienia. Odstawić.
Gdy ciasto wyrośnie rozgrzać piekarnik do 180oC (termoobieg). Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto rozwałkować na kwadrat 40x40cm. Rozsmarować budyń, posypać rodzynkami. Zwinąć w roladę. Kroić krążki grubości ok. 2,5cm. Krążki układać na blasze w odstępach ok. 2 cm. Pozostawić na blasze na ok. 15 minut, aż podrosną.
Wierzch: jajko rozmieszać ze śmietaną. Smarować krążki za pomocą pędzelka. Gotowe drożdżówki wstawić do piekarnika i piec, aż krążki nabiorą jasno-brązowego koloru (u mnie ok. 20 minut, ale trzeba obserwować, bo każdy piekarnik jest inny). Przestudzone oprószyć cukrem pudrem. Smacznego! 




środa, 19 grudnia 2018

Dominosteine – kostki piernikowe z marmoladą i marcepanem



Można je bez problemu kupić w większości supermarketów w okresie przedświątecznym i myślę, że nie jeden raz je gdzieś widzieliście :) I tutaj znowu typowo świąteczne smaki – przyprawa do piernika, marcepan, marmolada. To właśnie znajduje się w niemieckim przysmaku Dominosteine – czyli w kostkach domino. Kiedyś wymiennie z marcepanem używano Parcepanu – tańszego substytutu marcepanu, produkowanego z mielonych jąder pestek moreli lub brzoskwini oraz cukru. Parcepan nazywany był takim „marcepanem dla ubogich”. Przepis na kostki domino pochodzi z Drezna, a stworzył go w roku 1936 Herbert Wendler. Praliny na tyle przypadły do gustu miłośnikom słodkości, że teraz można się nimi cieszyć nie tylko w Niemczech. Smakiem przypominają trochę nasz piernik z marmoladą i gwarantuję, że są pyszne. Małe kosteczki będą idealną przekąską oraz dekoracją na świątecznym stole. Polecam !


Składniki (na ok. 55 kostek):

Ciasto:
150g mąki pszennej
125g miodu
40g brązowego cukru
25g masła
1 żółtko
3 łyżeczki przyprawy do piernika
Szczypta soli

Nadzienie:
300g bardzo gęstej marmolady czereśniowej, morelowej lub wiśniowej
4 łyżeczki żelatyny

200g czystej masy marcepanowej
1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo:
3 tabliczki czekolady (mogą być 2 mleczne i 1 gorzka lub na odwrót)
5 kropel olejku migdałowego
1 łyżka likieru amaretto (można pominąć lub dodać mleka) 
1 łyżeczka oleju roślinnego


Wykonanie:

Ciasto: trzeba go przygotować dzień wcześniej, bo musi przeleżakować 12 godzin. Masło rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali (ma być rozpuszczone ale nie gorące). Rozpuszczone masło utrzeć z miodem i cukrem, aż nabierze puszystości. Dodać żółtko i ponownie utrzeć. Nie przejmujcie się drobinkami cukru w masie. Mąkę wymieszać z przyprawą do piernika i solą. Wsypać do masy i zmiksować. Przełożyć na blat/stolnicę i zagnieść ciasto. Owinąć w folię i wstawić do lodówki na min. 12 godzin. Wyjąć z lodówki godzinę przed pieczeniem.
Przygotować formę 20x20cm lub podobną wymiarowo. Dno wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Ciasto rozwałkować mniej więcej na wymiar formy i przyciąć, by się w niej mieściło. Wstawić do piekarnika i piec 15 minut. Wyjąć i ostudzić. Nie wyjmować z foremki.
Marmoladę umieścić w garnku (jeśli ma cząstki owoców to uprzednio zblendować). Zagotować. Żelatynę rozpuścić w kilku łyżeczkach wody i dodać do zagotowanej marmolady. Wymieszać i odstawić, aż zacznie tężeć – można po przestygnięciu wstawić do lodówki lub wystawić za drzwi :) Wylać na spód. Wstawić do lodówki.
Marcepan zagnieść z łyżką cukru pudru a następnie rozwałkować na wymiar foremki. Ciasto wyjąć z lodówki, przykryć marcepanem i wstawić do lodówki na kilka godzin, aż całość stężeje. Po tym czasie wyjąć i pokroić na kwadraciki ( u mnie ok. 2,5x2,5cm ale możecie spokojnie kroić większe jeśli chcecie, tylko wtedy wyjdzie ich mniej).
Czekoladę umieścić w misce, dodać likier, olej i olejek. Rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali. Gdyby czekolada się zwarzyła i zrobiła gęsta – nie panikujcie. Dolewajcie do niej po łyżeczce wrzącej wody i mieszajcie – aż uzyskacie w miarę płynną czekoladę. Kwadraciki trzymając za spód i marcepan (między kciukiem i palcem wskazującym) maczać i obracać delikatnie w czekoladzie – jest to dosyć kłopotliwe, ale myślę, że dacie radę :) Mi też takie rzeczy nie wychodzą zbyt piękne ! Stawiać na kratce żeby czekolada ociekła. Gdy czekolada w miarę zastygnie – przełożyć na tackę i wstawić do lodówki. Stężałe praliny można przekładać do płaskich pojemników. Trzymać w lodówce, ze względu na czekoladę. Można przechowywać spokojnie min. 2 tygodnie w lodówce. Smacznego!




czwartek, 13 grudnia 2018

Sękacz - Baumkuchen


Sękacz to znany i lubiany wypiek nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach, m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Francji czy na Węgrzech. Po przekrojeniu ciasta – sękacz podobny jest do ściętego pnia drzewa z sękami – stąd prawdopodobnie jego nazwa :)
Jeśli od dawna marzyliście o zjedzeniu sękacza, ale odstraszała Was wizja obracania kija nad ogniskiem – to teraz już nie macie wymówki! Sękacz z piekarnika to wspaniała alternatywa dla tradycyjnego sękacza :) Ja postanowiłam go uszlachetnić i zrobić wersję świąteczną, z marcepanem i bakaliami. Z pozoru nijakie ciasto zaskakuje smakiem, a dodatek czekolady i bakalii czyni go wyjątkowym. Nie można zapominać również o dodatku marcepanu, który też dorzuca swoję pięć groszy :) Oczywiście, jeśli nie jesteście fanami babek piaskowych i innych „suchych” ciast, to może Wam nie przypaść do gustu. Jeśli jednak macie ochotę na babkowate, świąteczne ciasto – to jak najbardziej polecam !


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 26cm):

Ciasto:
250g masła
250g cukru
150g mąki pszennej
100g skrobi ziemniaczanej
100g masy marcepanowej
6 jajek (L)
3 łyżki likieru Amaretto (można zamienić na mleko)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka cukru wanilinowego
10 kropel olejku migdałowego
Szczypta soli

Polewa:
50g czekolady mlecznej
30g czekolady gorzkiej

*możecie oczywiście rozpuścić więcej czekolady jeśli lubicie grubą warstwę :)

Dodatkowo: dowolne bakalie do ozdoby (u mnie m.in. kandyzowane wiśnie, morele, orzechy arachidowe)


Wykonanie:

Przygotować okrągłą formę – wyłożyć papierem do pieczenia, dno lekko przesmarować masłem i oprószyć mąką. Piekarnik rozgrzać do 230oC (funkcja grill lub grzanie od góry).
Ciasto: marcepan podgrzać lekko w rondelku z 3 łyżkami amaretto lub mleka, aż się rozpuści. Ostudzić. Masło utrzeć z cukrem, cukrem wanilinowym i żółtkami na gładką i puszystą masę. Dodać rozpuszczony marcepan, olejek migdałowy, sól i zmiksować. Mąkę przesiać ze skrobią i proszkiem do pieczenia. Dodać do masy i dokładnie wymieszać. Na sam koniec dodać ubite na sztywno białka jaj.
Nałożyć do formy 3 łyżki ciasta i dobrze rozsmarować (tutaj idealnie sprawdza się szpatułka lub łopatka do tortów, ze względu na odgięty trzonek).


Wstawić do piekarnika i piec 2 minuty (obserwujcie swoje ciasto, być może w Waszym piekarniku będzie się piekło kilkanaście sekund dłużej lub krócej, ja na początku myślałam, że 3 minuty będą ok., po czym się okazało, że dla mojego piekarnika 2 minuty to max). Ciasto ma się upiec na jasno brązowy kolor. Wyjąć, a gdyby zrobił się bąbel – bez żalu przebić go :) Nakładać kolejne 3 łyżki ciasta i ponownie rozsmarować na całej powierzchni. Wstawić do piekarnika na 2 minuty. I tak do wykończenia masy. Im cieniej będziecie smarować, tym wasz sękacz będzie miał więcej paseczków. Upieczone ciasto wyjąć i całkowicie ostudzić.
Polewa czekoladowa: czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali – jak kto woli. Rozsmarować na cieście i za pomocą widelca zrobić okrężnym ruchem wzorek.
Całość udekorować według swoich upodobań – mogą to być przeróżne bakalie, cukierki itp. Smacznego!





niedziela, 2 grudnia 2018

Pierniczki dekoracyjne na choinkę



Co rok sobie powtarzam – to ostatni raz kiedy piekę i dekoruję całą górę pierniczków. I jak co roku, nie dotrzymuję słowa :) Ile ja się nagadam zanim powstanie produkt końcowy – a że za dużo, a że mnie kręgosłup boli, a że nie mam weny… i tak rok w rok. Ale skoro dalej to robię, to wynika z tego, że jednak lubię to robić, bo jak już mam przed oczami ponad 200 małych dzieł sztuki, to czuję ogromną satysfakcję. Ponadto, uwielbiam rozdawać moje pierniczki i zawsze dodaję paczuszkę do prezentów :) Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem, z którego korzystam dobrych kilka lat i jestem z niego ogromnie zadowolona. Pierniki są trwałe i pachnące. A znalazłam je tutaj. Za to lukier robię jak Dorota z Moich Wypieków.
Z racji tego, że traktuję te pierniki tylko i wyłącznie jako dekorację, nie rozpędzam się z jakością składników. I by być całkiem uczciwą – tak, dodaję margarynę i sztuczny miód. Uważam, że nie ma co marnować dobrych składników na rzeczy, które i tak albo się połamią, zostaną zjedzone przez czyhającego koło choinki psa, albo zostaną po prostu wyrzucone. Jeśli jednak zależy Wam nie tylko na pięknych ale i jadalnych pierniczkach, to spokojnie możecie użyć masła i miodu. Tylko pamiętajcie, że takie ciastka będą bardziej miękkie  i mniej trwałe. No i mogą się urwać z nitki.
Oprócz dekorowania lukrem, możecie również zrobić pierniczki witrażyki, czyli do surowego pierniczka z wykrojonym środkiem dodajemy potłuczone kolorowe  landrynki – oczywiście każdy kolor osobno – i pieczemy tyle ile zwykłe pierniki. Wychodzą prześliczne ciastka z szybką.
Jeszcze sporo czasu, więc jeśli planujecie, albo właśnie wymyśliliście, że upieczecie pierniczki, bardzo zachęcam do skorzystania z przepisu  :).


Składniki (na grubo ponad 100 pierniczków – w zależności od wielkości foremek):

Ciasto:
3-4 szklanki* mąki pszennej (ja daje 4)
1szklanka sztucznego miodu (ok. 320g)
½ szklanki* cukru
100g margaryny
1 jajko
½ przyprawy do piernika (ok.20g)
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka kakao
1 płaska łyżeczka sody

* używam standardowej szklanki z uchem o pojemności ok. 240ml

Lukier królewski:
445 g cukru pudru
90 g białka
5 - 7 kropli soku z cytryny lub jasnego octu

Do dekoracji potrzebne będą:

- różnorodne foremki
- tylki jednorazowe (lub inne worki cukiernicze)
- wałek do wałkowania
- kolorowe ozdoby cukiernicze (jeśli lubicie)
- płaski nożyk lub łopatka do przenoszenia ciastek
- spory zapał
- dużo cierpliwości


Wykonanie:

Ciasto: do rondla włożyć margarynę, miód, cukier, przyprawy i kakao – rozpuścić. Odstawić na pół godziny do przestygnięcia. Następnie dodać sodę i wymieszać. Na samym końcu dodać mąkę oraz jajko i zagnieść gładkie ciasto (można użyć miksera z hakiem).
Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto wałkować cienko (trzeba pamiętać o podsypywaniu ciasta mąką, bo ciasto lubi się czasami przykleić) i wykrawać dowolne kształty. Piec 7-9 minut ( w zależności od grubości i wielkości pierniczków oraz mocy Waszych piekarników). Ostudzić i dekorować :)



Lukier królewski: wszystkie składniki umieścić w misie i na wolnych obrotach ucierać przez ok. 10 minut, aż powstanie gładki i gęsty lukier. Bardzo ważne by lukier ucierać na wolnych obrotach, wtedy nie dostanie się do niego powietrze i nie będzie ani grudek, ani bąbelków. Gdyby był zbyt gęsty, dodać odrobinę wody, aż do uzyskania odpowiedniej gęstości (lukier powinen bardzo powoli spływać z łyżki). Lukier można barwić na dowolne kolory. Umieścić w workach cukierniczych (ja polecam jednorazowe tylki) i dekorować :) Miłej zabawy !