Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaretka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaretka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2019

Mandarynkowa tarta z budyniem



No bo to już chyba ten czas nie? Na mandarynki i inne cytruski :) Trzeba powoli pogodzić się z jesienną aurą, a wszystkie letnie smaki odłożyć na półkę do przyszłego roku. I tak sobie myślę, że chyba najlepszym sposobem na taką szarugę będzie tarta w słonecznym kolorze. Kompletnie nie wiem jak to się dzieje, ale wszystkie upieczone w mojej kuchni tarty znikają w mgnieniu oka. To chyba przez to, że my po prostu kochamy kruche ciasto i wszystko czym jest pokryte. Tym razem na kruchym, maślanym spodzie wylądował domowy, waniliowo-migdałowy budyń i mandarynki w syropie o pięknym kolorze zachodzącego słońca. Całość pokryta jest delikatną galaretką z syropu mandarynkowego. No i cóż…Pycha!


Składniki (na tartę średnicy 26cm):

Kruche ciasto:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
1 żółtko
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Domowy budyń:
700ml mleka
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki skrobi ziemniaczanej
3 żółtka
4 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ½ laski wanilii
3-4 krople olejku migdałowego

Galaretka mandarynkowa:
2 puszki mandarynek w syropie
½ opakowania przezroczystej galaretki (smak dowolny, u mnie winogronowy)


Wykonanie:

Przygotować formę – dno wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg).
Mandarynki odsączyć na sitku – NIE WYLEWAĆ SYROPU!!! Będzie potrzebny :)
Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Formę wylepić ciastem – zarówno dno, jak i boki (te na wysokość ok. 3-4cm). By starczyło mi ciasta najpierw robię wałeczek wzdłuż boku wewnątrz foremki i wylepiam, a następnie lepię dno. Nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika. Piec na gotowo, aż spód będzie bardzo złoty z przypieczonymi brzegami.
W czasie pieczenia spodu zrobić budyń: do naczynia odlać ok. 250ml mleka. Dodać żółtka i mąki i dokładnie roztrzepać rózgą lub mikserem. Pozostałe mleko zagotować z cukrem, wanilią i olejkiem. Do gotującego się mleka wlać mieszankę mąki i żółtek i energicznie mieszać rózgą. Ma powstać gęsty budyń. Budyń wylewać od razu na gorący, kruchy spód. Wyrównać.
Mandarynki układać od razu na wierzchu żeby jeszcze zdążyły się przylepić do budyniu :) Tartę odstawić, aż ostygnie.
Galaretka: z syropu z mandarynek, który Wam został, odlać 200ml (niepełna szklanka). Przelać do rondelka i zagotować. W gorącym syropie rozpuścić galaretkę. Przestudzić. Chłodną galaretką smarować mandarynki za pomocą pędzelka, a następnie wylewać powoli (najlepiej za pomocą łyżki) na całą tartę. Wylejcie tyle, ile potrzeba. Galaretka nie może wylewać się za boki tarty. Tartę wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby całość się scaliła. Smacznego!


środa, 10 kwietnia 2019

Tort porzeczkowo-adwokatowy z bezą



Święta Wielkanocne to szczególny czas - pełen radości, bliskości. Jest to moment, w którym wszyscy razem w gronie rodzinnym cieszymy się swoją obecnością. W wielu rodzinach (u nas również) pielęgnowana jest tradycja wspólnego śniadania wielkanocnego. I nie jest to zwykłe śniadanie. To prawdziwa uczta, pełna świątecznych smakołyków :) Nie wiem jak to wygląda w innych rodzinach, ale u nas już od rana na stole stoi patera z ciastami. Wszyscy lubimy „deser po śniadaniu”. Oczywiście zawsze jest makowiec, sernik i ciasto drożdżowe. No i moje „nowości”. Tak już jest, że jedni trzymają się tradycyjnych wypieków, a inni lubią dodać malutki akcent nowoczesności :) W tym roku mam dla Was przepis na wspaniały, a jednocześnie lekki torcik porzeczkowo-adwokatowy z bezą. Nie za słodki, na biszkoptach więc nie zapycha, z pyszną, adwokatową warstwą i chrupiącą bezą! Wbrew pozorom, nie jest trudny do wykonania, więc może warto się skusić? A na pewno odwdzięczy się smakiem! Polecam !


Składniki (na tort średnicy 20cm):

Biszkopt:
3 jajka (L)
3 łyżki mąki pszennej (z górką)
3 łyżki cukru
½ łyżeczki cukru wanilinowego
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli

Warstwa porzeczkowa:
300g mrożonych czarnych porzeczek
1 galaretka o smaku owoców leśnych
1 szklanka wody

Masa adwokatowa:
150ml śmietany 30 lub 36%
100g sera mascarpone
100ml adwokatu
1 łyżka cukru
3 łyżeczki żelatyny w proszku

Warstwa czekoladowa:
50g białej czekolady
1 łyżeczka śmietany 30/36% lub mleka

Beza:
2 białka jaj
120g cukru pudru
1/3  łyżeczki skrobi ziemniaczanej
1/3 łyżeczki octu lub soku z cytryny


Wykonanie:

Na dużej blasze, na papierze do pieczenia narysować okrąg średnicy 20cm. Piekarnik rozgrzać do 160oC (termoobieg).
Beza: białka ubić na sztywno, na koniec nie przerywając ubijania dodawać po łyżce cukru pudru. Następnie dodać skrobię i ocet i krótko zmiksować. Masę wyłożyć na papierze do pieczenia z narysowanym okręgiem. Rozsmarować do linii okręgu. Blachę z bezą wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120oC. Suszyć przez godzinę. Wyjąć i ostudzić.
Przygotować foremkę na biszkopt – wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem i oprószyć mąką. Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg).
Biszkopt: mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia. Białka umieścić w misie razem z cukrem wanilinowym i solą. Białka ubić prawie na sztywno, pod koniec stopniowo dodawać po łyżce cukru. Nie przerywając ubijania, dodawać po jednym żółtku. Wyłączyć mikser. Partiami wsypywać mąkę i delikatnie mieszać szpatułką do połączenia składników. Masę wylać do foremki, wygładzić powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec ok. 18 minut do zezłocenia. Wyjąć i całkowicie ostudzić. Przekroić na dwa blaty. Pierwszy z nich umieścić w wysokiej tortownicy lub w specjalnym rancie (polecam!) o takiej samej średnicy. Nasączyć mlekiem lub mlekiem rozrobionym z adwokatem jeśli lubicie bardziej alkoholowe torty.
Warstwa porzeczkowa: porzeczki umieścić w wyższym naczyniu. Galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody. Wlać do porzeczek. Krótko zblendować blenderem, żeby trochę „poszarpać” owoce. Masę wymieszać, odczekać chwilę, aż zacznie tężeć (przy zamrożonych owocach powinno się to dziać dość szybko), po czym wlać na pierwszy biszkopt. Wyrównać i przykryć drugim blatem biszkoptu. Nasączyć.
Masa adwokatowa: żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki gorącej wody. Przestudzić. W wysokim naczyniu umieścić śmietanę, mascarponę i łyżkę cukru. Ubijać do zgęstnienia kremu. Adwokat połączyć dokładnie z żelatyną, a następnie wlać do masy śmietankowej. Dokładnie ale delikatnie wymieszać rózgą. Wylać na biszkopt i wyrównać. Wstawić do lodówki na noc.
Gdy całość stężeje, rozpuścić czekoladę ze śmietaną/mlekiem i rozsmarować na wierzchu tak, żeby czekolada delikatnie spływała po bokach tortu (jeśli czekolada się „zważy” podczas rozpuszczania, dodawać do niej po odrobinie wrzątku i mieszać, aż czekolada powróci do płynnej konsystencji). Na wylaną czekoladę ułożyć bezę. Całość schłodzić lub od razu kroić. Smacznego!



środa, 11 lipca 2018

Agrestowa chmurka



Mam coś dla fanów zielonego koloru w ciastach :) Powinnam chyba zacząć od malinowej chmurki czyli hitu wszystkich cukierni, ale tak się jakoś złożyło, że jeszcze nigdy jej nie piekłam :) Upiekłam za to jej zieloną alternatywę, z agrestem. Pyszne, kwaśno-słodkie ciasto, z orzeźwiającą warstwą owoców i słodką, chrupiącą bezą. Bardzo eleganckie i bardzo pyszne. Zachwyci nie jednego łasucha! Przepis inspirowany malinową chmurką.


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Kruche ciasto:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
3 żółtka
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli

Warstwa owocowa:
700g zielonego agrestu
3 galaretki o smaku agrestowym

Krem śmietankowy:
500ml śmietany kremówki
250g serka mascarpone
3-4 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Beza:
150g cukru
3 białka jaj
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej
2 garście płatków migdałów (ok. 50g)


Wykonanie:

Kruche ciasto: do naczynia wsypać mąkę i sól. Masło posiekać i dodać do mąki. Rozdrobnić na malutkie kawałeczki. Dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto. Uformować go w kulę i wstawić na pół godziny do lodówki. Ciasto można również zagniatać mikserem z odpowiednią końcówką.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg). Schłodzonym ciastem wylepić formę. Wstawić do piekarnika i piec na gotowo, aż środek ciasta będzie jasno brązowy, a boki nieco ciemniejsze (ok. 15 minut ale trzeba pilnować). Wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić.
Beza: zmniejszyć temperaturę piekarnika do 140oC. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. białka ubić prawie na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Do ubitych białek dodać 2 łyżeczki skrobi i zmiksować. Na papierze do pieczenia odrysować blachę (położoną w pozycji normalnej), w której był pieczony spód. Rozsmarować ubitą bezę. Można zrobić ozdobne fale. Posypać płatkami migdałów. Wstawić do piekarnika i piec godzinę. Po tym czasie wyjąć i całkowicie ostudzić.
Warstwa owocowa: galaretki rozpuścić w czterech szklankach wody. Przestudzić. Agrest w dużej misce minimalnie rozdrobnić blenderem – muszą pozostać duże cząstki owoców (można wcześniej schłodzić owoce, by galaretka szybciej tężała). Przestudzoną galaretkę wlać do agrestu i wymieszać. Wstawić do lodówki i co jakiś czas mieszać, aż całość zacznie gęstnieć. Gęstą masę wylać na upieczony spód i wyrównać. Wstawić do lodówki na ok. pół godziny, by masa zgęstniała.
Krem śmietankowy: serek mascarpone rozgnieść widelcem z kilkoma łyżkami śmietany, by był nieco płynniejszy. Śmietanę ubić z cukrami prawie na sztywno. Pod koniec dodać serek mascarpone i jeszcze chwilę zmiksować, aż całość zgęstnieje. Krem wyłożyć na warstwę agrestową i wyrównać. Przykryć upieczoną bezą (gdyby była za duża, wystarczy przyciąć jej boki). Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, ale najlepiej przez całą noc. Przed podaniem można posypać odrobiną świeżych owoców. Smacznego!




sobota, 11 marca 2017

Ciasto leśny mech



W ubiegłym roku był wielki BUM na to ciasto. Piękny kolor, proste wykonanie, no i smak – nic więc dziwnego, że przepis skradł serca wielu internautów. Ja z kolei bardzo długo zabierałam się za ten przepis, bo zawsze wypadało „coś innego” do upieczenia. W tym roku postanowiłam, że muszę w końcu zrobić to ciasto. A że mamy już marzec i lada chwila pojawią się pierwsze oznaki cieplejszej pory roku, pomyślałam, że intensywnie zielony kolor ciasta będzie takim optymistycznym krokiem w stronę wiosny :) Upiekłam i powiem Wam, ze z pewnością powtórzę to ciasto jeszcze nie raz. W cieście nie czuć szpinaku, tylko lekko cytrynową nutę. Jest idealnie wilgotne i niesamowicie smaczne. Myślę, że każdy powinien spróbować choć raz takiego fajnego ciasta :) Przepis jest dość popularny w Internecie, ja skorzystałam ze Słodkich Fantazji, gdzie zachwyciły mnie zdjęcia.


Składniki (na ciasto w formie 24cm):

Ciasto:
450g mrożonego szpinaku liściastego
2 i ½ szklanki mąki krupczatki
1 i 1/3 szklanki cukru
1 i 1/3 szklanki oleju
4 jajka (L)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Krem śmietankowo-cytrynowy
400g słodkiej śmietany 30/36%
1 opakowanie galaretki cytrynowej
2 łyżki cukru pudru


Wykonanie:

Szpinak rozmrozić i odsączyć z wody. Zblendować i odstawić.
Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg). Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto: jaja ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą, jasną masę. Następnie cienkim strumieniem dodawać oleju. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą i dodać do jajek z olejem – zmiksować. Na sam koniec dodać szpinak i wszystko dokładnie wymieszać. Przelać do formy, wstawić do piekarnika i piec ok. 50 minut lub do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić. Z ostudzonego ciasta odciąć „czapę” na 2/3 wysokości ciasta. Odciętą czapę pokruszyć do miseczki. Pozostałe ciasto przeciąć na dwa blaty.
Krem: galaretkę rozpuścić w 200ml wrzącej wody. Ostudzić (najlepiej by galaretka była konsystencji rzadkiego kisielu). Śmietanę ubić na sztywno z cukrem. Do ubitej śmietany wlewać po trochu tężejącej galaretki i delikatnie mieszać.
Do formy włożyć pierwszy blat ciasta, wlać krem śmietankowo-cytrynowy (2 łyżki zostawić do przesmarowania wierzchu ciasta) i przykryć drugim blatem. Wierzch przesmarować odłożonym kremem i posypać poruszoną „czapą” z ciasta. Wstawić w zimne miejsce lub do lodówki. Przed podaniem udekorować ziarenkami granatu. Smacznego!

  

piątek, 27 stycznia 2017

Ciasto kokosowe z dżemem porzeczkowym i twarogową pianką czyli „Śnieżny puch” w mojej wersji



Śnieg śnieg śnieg – wszędzie śnieg! Ja rozumiem, że jest ładnie i biało, nawet już się przyzwyczaiłam do ciągłego zamiatania schodów i drapania szyb w samochodzie, ale na miłość boską! Zimno mi! Ale co tam, nie dość, że zimno, to jeszcze można się udusić będąc na wolnym (?) powietrzu. A tak bym się przeszła na spacer. Mogłoby być już ciepło, ładnie i z czystym powietrzem…
Dzisiaj mam dla Was pyszne ciasto, aczkolwiek z małym zastrzeżeniem. Przepis na "śnieżny puch" jest dość popularny w Internecie, dlatego zdecydowałam się go zrobić. Oryginalny przepis zawiera w sobie bitą śmietanę w proszku typu „Śnieżka”, co trochę mnie odstraszyło, gdyż ja preferuję jak najbardziej naturalne wypieki. Dlatego długo zastanawiałam się, czy ją dodać do ciasta czy zastąpić zwykłą śmietaną kremówką. Wybrałam jednak śmietanę w proszku, by przekonać się, jak smakuje takie ciasto. W sumie jak dodajemy do ciasta różne dodatki typu batoniki, masło orzechowe i inne podobne, to też „faszerujemy” go sztucznościami. Tak więc, jest to dość kontrowersyjny temat. Ale dość już o nieciekawych rzeczach:). Jeśli chodzi o samo ciasto – wyszło bardzo bardzo smaczne. Przepis podglądnęłam tutaj i pozamieniałam kilka rzeczy:). Zainteresowanych zapraszam do wypróbowania mojej wersji, lub też wersji z kremówką:)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Kokosowy spód:
200g mąki ryżowej
120g masła
50g wiórek kokosowych
60g cukru
3 żółtka
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

„Śnieżny puch”
1kg mielonego twarogu kubkowego
2 bite śmietany w proszku typu „Śnieżka” (lub 330ml śmietany 30%)
2 galaretki cytrynowe
3 łyżki cukru pudru
1 szklanka mleka (w wersji ze śmietaną 30% pominąć)

Kokosowa kruszonka:
110g wiórek kokosowych
50g masła
2 łyżki cukru

Dodatkowo: ½ słoika dżemu porzeczkowego


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg). Formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Kokosowy spód: masło posiekać z mąką. Dodać resztę składników, jeszcze chwilę posiekać, a następnie zagnieść ciasto – będzie ono miało konsystencję kruszonki, a więc nie będzie jednolite. Ciasto wysypać do formy, równomiernie rozłożyć i docisnąć do dna, by tworzyło zwarty spód. Wstawić do piekarnika i piec, aż się całkowicie upiecze, na złoto-brązowy kolor. Wyciągnąć i ostudzić.
Ostudzony spód posmarować dżemem porzeczkowym.
„Śnieżny puch”: galaretki cytrynowe rozpuścić ze szklanką gorącej wody (szklanka klasyczna 230ml) i pozostawić do ostudzenia. Gdy galaretka będzie już chłodna, ubić mikserem śmietany w proszku  razem z mlekiem i cukrem (lub w wersji ze śmietaną 30% ubić samą śmietanę z cukrem). Gdy śmietana będzie ubita, dodać partiami ser twarogowy i zmiksować. Zmniejszyć obroty na najmniejsze i dodawać po łyżce ostudzonej galaretki. Całość wylać na spód posmarowany dżemem. Wyrównać i odstawić.
Kruszonka kokosowa: masło stopić w rondlu. Dodać cukier i wiórki kokosowe. Całość smażyć chwilę, cały czas mieszając, aż kruszonka się lekko zarumieni. Odstawić do wystudzenia. Zimną kruszonkę wysypać równomiernie na ciasto. Odstawić najlepiej na całą noc lub dobrych kilka godzin do lodówki. Pamiętajcie, żeby przed włożeniem do lodówki pełnej innych zapachów, dobrze zabezpieczyć ciasto folią lub włożyć go do pojemnika. Nie chcemy przecież ciasta o smaku szynki :). Smacznego!



czwartek, 7 lipca 2016

Jagodowy sernik na zimno z żółtymi malinami



Dawno mnie tutaj nie było:) Chyba potrzebowałam przerwy od pieczenia… A sezon trwa w najlepsze! Truskawki właśnie wychodzą z obiegu, ale pojawiają się inne pyszności jak maliny, jagody, porzeczki czy agrest. Mam nadzieję, ze się zmotywuję, bo lato jest przecież takie krótkie…
Dzisiaj przygotowałam dla Was pyszny, orzeźwiający sernik na zimno. Maliny zebrałam u siebie na łące, gdzie rośnie ogromny malinowy zagajnik. Boże ile ich tam jest! Nie mogłam spokojnie patrzeć jak się marnują, dlatego wykorzystałam część z nich do jagodowego sernika na zimno. Kompletnie nie pasowały mi tu sklepowe galaretki, zarówno pod względem smaku, jak i koloru, więc kupiłam soczki w kartoniku o smaku jabłkowo-malinowym. Zrobiłam z nich fajną, pasującą kolorystycznie do malin galaretkę. Całość smakuje świetnie, nie za słodko, orzeźwiająco. Bardzo polecam:)


Składniki (na sernik w formie 24cm):

Biszkopt:
2 jajka (L)
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
2 łyżki mąki pszennej

Masa jagodowa:
400g serków twarogowych naturalnych (u mnie Bieluchy)
400 słodkiej śmietany 36%
5 łyżek cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
300g jagód leśnych (borówek)
2 i ½ łyżeczki żelatyny w proszku

Dodatkowo:
Ok. 300g żółtych malin (opcjonalnie mogą  być czerwone maliny, albo nawet borówki)
2 soczki w kartoniku o smaku jabłkowo-malinowym (w sumie 400ml)
2 łyżeczki żelatyny w proszku


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Biszkopt: mąkę przesiać. Jajka ubijać z cukrem i cukrem wanilinowym ok. 5 minut, aż będą bardzo gęste i puszyste. Do puszystej masy dodawać po trochu mąki i delikatnie mieszać szpatułką, aż składniki dokładnie się połączą. Gotową masę przelać do formy. Wstawić do piekarnika i piec ok. 15-20 minut, aż biszkopt ładnie wyrośnie, nabierze złotego koloru, a wbity drewniany patyczek, po wyjęciu będzie suchy. Upieczony biszkopt od razu wyjąć z formy i pozostawić do całkowitego ostudzenia. Ostudzony ponownie włożyć do foremki wyłożonej nowym papierem do pieczenia.
Masa jagodowa: żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody. Jagody zmiksować na mus z dwoma łyżkami cukru, a następnie połączyć z żelatyną. Śmietanę ubić na sztywno z pozostałym cukrem i cukrem wanilinowym. Mus jagodowy połączyć z serkami twarogowymi. Całość dodawać porcjami do ubitej śmietany. Gotową masę przelać do formy z biszkoptem. Wyrównać i wstawić do lodówki na ok. 2 godziny.
Po tym czasie przygotować galaretkę: jeden soczek doprowadzić w garnuszku do wrzenia i rozpuścić w nim żelatynę. Następnie wlać drugi soczek. Przestudzić.
Na sernik wyłożyć maliny i zalać ostudzoną galaretką. Przed podaniem można jeszcze udekorować owocami:). Smacznego!


Do grona obserwatorów dołączył jeszcze jeden piesek - Lula - mojej bratowej Izabeli :) Razem z moją Polly tworzą najbardziej kombinatorski duet :)


niedziela, 14 lutego 2016

Tarta żurawinowa z galaretką, na orkiszowym spodzie


Chciałam wstawić ten przepis wcześniej, by był na blogu jeszcze przed walentynkami, ale niestety brakło mi czasu…  Ale myślę, że ciasto jest tak urodziwe, że nada się nie tylko na walantynki, ale też  na inne romantyczne okazje:).
Pomysł na tartę zrodził się, gdy zobaczyłam w sklepie niespotykaną wcześniej galaretkę o smaku żurawinowym.  Do tego przypomniałam sobie, że w domu mam jeszcze dość sporo suszonej żurawiny, więc pomyślałam, że zrobię jakieś lekkie ciasto z galaretką. Składniki nie są wyszukane, krem banalny w przygotowaniu, a smak jest super:). Polecam!


Składniki (na ciasto w formie w kształcie serca o wymiarach ok. 26x27cm lub okrągłej tortownicy średnicy 24-26cm):

Kruchy spód:
150g mąki orkiszowej drobnomielonej
100g masła
50g cukru pudru
1 żółtko
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Krem:
250g sera mascarpone
200g gęstego jogurtu greckiego o obniżonej zawartości tłuszczu
20g cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Dodatkowo:
100g żurawiny suszonej
1 opakowanie galaretki o smaku żurawinowym


Forma, z której korzystałam przygotowując ciasto ma kształt serca (ok 26x27cm), ale ciasto można również przygotować w tortownicy o średnicy 24-26cm.


 










Wykonanie:

Ciasto kruche: mąkę przesiać do miski, dodać zimne masło pokrojone w plastry oraz sól i zagnieść wszystko, aby powstało coś na kształt bardzo sypkiej kruszonki. Dodać cukier puder i żółtko. Wymieszać wszystko łyżką na tyle, na ile się da, a następnie zagnieść składniki ręką, aż powstanie jednolite i delikatne ciasto. Zagniatanie można wykonywać w misce (metoda trudniejsza, dla leniwych, którym się potem nie chce myć blatu – to ja:) lub można składniki przenieść na oprószony mąką blat/stolnicę i tam zagnieść ciasto. Z ciasta uformować płaską kulę i wstawić na godzinę do lodówki.
Gdy kruche ciasto się wystarczająco schłodzi, rozgrzać piekarnik do 180oC (termoobieg), a ciasto wyjąć z lodówki. Następnie wylepić ciastem formę – metoda dowolna, ciasto można skubać, zetrzeć na tarce, rozwałkować – jak komu wygodnie – ważne, aby ciasto pokrywało dno i boki formy. Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika na ok. 10-15 minut, aż nabierze złoto-brązowego koloru. Wyjąć i całkowicie ostudzić. Wyjąć z formy. Moja foremka jest kształtu serca, ale spokojnie można upiec to ciasto w zwykłej tortownicy.
Galaretkę przygotować według instrukcji na opakowaniu. Wlać do umytej foremki, w której pieczony był spód. Odstawić do stężenia.
Krem: wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Masa nie będzie bardzo gęsta, ale bez obaw, po wyłożeniu na spód zgęstnieje. Krem przełożyć na wcześniej upieczony spód, a na wierzchu poukładać żurawinę. Na samym końcu najtrudniejsze zadanie – trzeba wyłożyć galaretkę. By galaretka odeszła od foremki należy ją ciut ogrzać poprzez włożenie foremki do zlewu z ciepłą wodą. Chodzi o to, by spód formy się ocieplił, a wtedy galaretka bez problemu się odlepi. Taką galaretkę należy umieścić na wierzchu tarty. Jeśli się uda – to gotowe:). Tartę najlepiej schłodzić jeszcze przez 2-3 godzinki. Smacznego!


czwartek, 9 lipca 2015

Puszysty sernik z malinami i galaretką



Te anomalie pogodowe przechodzą już same siebie. Już chyba wolałam te zimy ze śniegiem, a w lecie maksymalnie 28-30 stopni, ale żeby nie było śniegu w kwietniu i trąb powietrznych w lecie! I mimo, że kocham upały, te ostatnie dały mi się już we znaki. Bo nie pamiętam kiedy ostatnio w nocy było prawie 30 stopni… W nocy duchota, w dzień trąba powietrzna… I jak tu powiedzieć „udanych wakacji”, z takimi cudami?
Mimo anomalii pogodowych wybierając się na rynek, można zastać stragany uginające się od owoców. I aż trudno się zdecydować, jakich owoców użyć do ciasta:). Tym razem w moje ręce wpadły maliny. Mówcie co chcecie, ale sernik z owocami i galaretką nie może nie smakować! Puszysta masa serowa, słodziutkie sezonowe maliny i galaretka. Przynajmniej sernik się udał:).


Składniki (na sernik w okrągłej formie 24cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru
1 żółtko
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Masa serowa:
1 kg sera twarogowego kubkowego
250g masła
250g cukru
5 jajek
20g budyniu waniliowego w proszku
Skórka otarta z 1 lub ½  cytryny
Ziarenka z 1/3 laski wanilii

Dodatkowo:
300-400g świeżych malin
1 opakowanie galaretki o smaku malinowym


Wykonanie:

Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto. Można je zagniatać w misce lub na stolnicy/blacie. Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto.
Dno formy oraz boki na wysokość ok. 3 centymetrów wylepić ciastem. Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec do zezłocenia, ok. 10 minut (najlepiej obserwować). Ciasto wyjąć i powierzchnię oraz boki wygładzić łyżeczką, by były mniej „pofalowane”.
Masa serowa: ser wymieszać z proszkiem budyniowym i skórką cytrynową. Miękkie masło utrzeć z cukrem i żółtkami na puszystą masę. Dodawać po jednym białku, aż wszystko się połączy. Masa może wydawać się czasem jakby „zważona” ale po dodaniu sera wszystko się ujednolici. Do masy dodawać po trochu sera wymieszanego ze skórką cytrynową i budyniem i ucierać. Gdy kruchy spód się podpiecze, wylać na niego masę serową i wygładzić powierzchnię. Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 175oC (termoobieg). Ciasto i piec ok. 1 godzinę i 10-15 minut, aż wierzch ładnie się zezłości lub zbrązowieje. Gdyby sernik za szybko brązowiał, można przykryć go kawałkiem folii aluminiowej i dalej piec. Sernik powinien sporo urosnąć podczas pieczenia, potem trochę opadnie, lecz zwykle po upieczeniu nie jest zapadnięty. Pozostawić do całkowitego ostudzenia.
Galaretkę rozpuścić w 475ml wrzątku. Odstawić do przestudzenia. Zimny sernik wyjąć z formy i odciąć całą górę, by był równy „jak stół” i żeby później zmieściła się jeszcze galaretka i owoce. Sernik włożyć spowrotem do formy. Między sernikiem i bokiem formy powstanie przerwa, więc należy tą przerwę „zalepić” odciętymi kawałkami sernika. Na tak przygotowany wierzch ułożyć maliny i zalać przestudzoną galaretką. Schłodzić przez kilka godzin w lodówce. Smacznego!