Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jogurt naturalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jogurt naturalny. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2018

Fritule – chorwackie pączki



Każdy kraj ma swój obyczaj :) W Chorwacji nie może zabraknąć tradycyjnych Frituli. Przygotowywane w okresie Świąt Bożego Narodzenia, festynów czy innych uroczystości, w szczególności na wybrzeżu Kvarnerskim i półwyspie Istria. Są odzwierciedleniem tradycji i sposobu życia w starodawnych czasach, kiedy to jedzenie przygotowywano z ograniczonej liczby składników, ale za to z dużą dozą miłości. I to święta racja – składniki nie są wyszukane, a można z nich wyczarować nie lada rarytas. Chorwackie Fritule przypominają popularne u nas pączki na serku homogenizowanym – są równie szybkie i nie wymagają dodatku drożdży. Do ciasta dodaje się otartą skórkę cytrynową, cynamon, rum lub Rakiję, no i obowiązkowo starte jabłko i rodzynki, co nadaje im miękkości i wilgotności. Z biegiem czasu, niektóre regiony Chorwacji wyspecjalizowały się w swojej wersji tego wypieku, często jednak przepisy są na tyle wymieszane, że ciężko stwierdzić jego pochodzenie :) 


Przeszukując  chorwackie strony internetowe, doszukałam się takiego podziału:

Bračke fritule – Fritule z wyspy Brač, z dodatkiem skórki pomarańczowej
Splitske fritule – jak łatwo się domyślić, wypiek z miasta Split, dodatkiem jest jabłko
Dubrovačke fritule – z regionu Dubrownika, z dodatkiem aromatycznej Rakiji (lozovače) lub rumu
Svetojelenske fritule (Crikvenica) – z miasta Crikvenica, z białym winem
Zagrebačke fritule – Fritule ze stolicy, z dodatkiem jogurtu

Są jeszcze Posne fritule – czyli wersja postna, bez jajek. Jak widać, jest wiele rodzajów tego wypieku, często pomieszanych ze sobą. Ja znalazłam taki właśnie przepis, bo zawiera zarówno akcent ze Splitu, Zagrzebia, jak i Crikvenicy. Korzystałam z tego przepisu i jestem bardzo zadowolona. Fritule wyszły przepyszne, o sprężystym, mięciutkim i  bardzo aromatycznym wnętrzu. Wyczuwalna jest i skórka cytrynowa i cynamon. Całość komponuje się idealnie. I chyba najważniejsza informacja – ciasto w ogóle nie chłonie tłuszczu ! Eureka :) Jeżeli do tej pory nie mieliście pomysłu na „szybki Tłusty Czwartek”, to proponuję skorzystać z tego przepisu :) Naprawdę polecam !


Składniki (na ok. 30 sztuk):

300g mąki pszennej (typ 500)
200g jogurtu naturalnego
2 jajka (L)
1 duże jabłko
50g drobnych rodzynek
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżeczka cynamonu
1 opakowanie (12g) proszku do pieczenia
1 łyżeczka rumu/wódki
Skórka otarta z ½ cytryny
¼ łyżeczki soli

Dodatkowo: olej rzepakowy do głębokiego smażenia


Wykonanie:

W garnku rozgrzać olej. Do smażenia będzie gotowy, gdy po wrzuceniu kawałka ciasta od razu wypłynie i zacznie się smażyć. Bardzo ważne jest kontrolowanie temperatury. Fritule nie mogą zbyt szybko się przypiec, bo w środku pozostaną surowe.
Ciasto: mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Jajka utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puszysto. Dodać jogurt, starte jabłko, rodzynki, skórkę z cytryny i rum/wódkę – wymieszać. Na sam koniec wsypać mąkę i wszystko dokładnie wymieszać.
I teraz są dwie możliwości – albo formujecie Fritule w okrągłe kulki, albo w postrzępione. W przypadku okrągłych kuleczek, należy zamoczyć dokładnie całe dłonie w wodzie i dopiero formować kulki, żeby ciasto się ślizgało. W przypadku postrzępionych nabierać ciasto na łyżkę i zsunąć drugą łyżką do oleju. Smażyć na ciemniejszy kolor. Odsączyć na ręczniku papierowym. Po ostudzeniu oprószyć lub obtoczyć całe w cukrze pudrze (najlepiej nasypać do miski cukru pudru, wrzucić fritule i wymieszać podrzucając). Smacznego!

 

niedziela, 12 listopada 2017

Ciasto orzechowo-cynamonowe z jabłkami i chrupiącą skórką



Dzisiaj mam dla Was przepis na świetne, dość słodkie jesienne ciasto z orzechami i jabłkami, z pyszną i bardzo chrupiącą skórką. Od razu mówię – nie jest suche, lecz przeciwnie, w środku ciasto jest mięciutkie i wilgotne. Prawie nic nie zostało :) Do środka można dodać jeszcze suszonych owoców lub orzechów - pełna dowolność. Choć jak dla mnie ciasto jest tak słodkie, że jedyne co bym dodała to garść różnych innych orzechów. Dobrze by pasowała jeszcze polewa z serka białego naturalnego i soku z cytryny - podobnie jak w cieście marchewkowym.
Za niedługo będę przygotowywała przepisy na świąteczne słodkości, jednak jeszcze zostało trochę czasu :) Jeszcze nie wszystkie liście spadły z drzew :) Dzisiaj znowu był tak piękny dzień, że musiałam go wykorzystać na spacer z moją rudą psinką. Bez zakupów też się nie obyło. Mąż zapatrzył mnie w zimowe buty i piękny szal, także już żaden śnieg mnie nie zaskoczy :) Chociaż nie ukrywam, że wolałabym żeby go w ogóle nie było, no może oprócz Bożego Narodzenia. Póki co cieszmy się tym co mamy :)


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 24cm):

Kruszonka:
½ szklanki brązowego cukru
¼ szklanki mąki pszennej
¼ szklanki  posiekanych orzechów włoskich
½ łyżeczki cynamonu
45g masła
Szczypta soli

Ciasto:
250g mąki pszennej
220g jogurtu naturalnego
80g brązowego cukru
100ml oleju
50g posiekanych orzechów włoskich
2 jajka (L)
2 łyżki miodu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
½ łyżeczki soli

Dodatkowo: 2 średnie jabłka


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg), formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Kruszonka: z podanych składników zagnieść kruszonkę - ma być dość sypka.
Ciasto: w misce połączyć wszystkie składniki suche, czyli mąkę, cukier, orzechy, proszek do pieczenia, sodę i sól. W Drugiej misce połączyć olej z miodem, jajkami i jogurtem. Do składników suchych wlać mokre i krótko zmiksować.
Jabłka obrać i zetrzeć na tarce.
Połowę ciasta wylać do formy, przykryć startymi jabłkami i posypać połową kruszonki. Wylać drugą  część ciasta, rozsmarować i posypać resztą kruszonki. Wstawić do piekarnika i piec 50 minut. Pozostawić do przestudzenia. Oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

 
 

środa, 30 sierpnia 2017

Brownie z bitą śmietaną, frużeliną malinową i świeżymi malinami



Szalony ten rok. Zbyt szalony. Myślałam, że po ślubie znajdę więcej czasu na pieczenie, a tu praca, remont, wakacje, teraz sesja – niestety poprawkowa. A przy tym po prostu zwykłe „nie chce mi się”. Mam nadzieję, że jak w końcu odbiorę nową kuchnię to wróci zapał, wena i chęć do pichcenia. Na razie porozrzucany po całym domu sprzęt kuchenny skutecznie zniechęca mnie do wszystkiego…
Dzisiaj udało mi się znaleźć ciut dobrej woli i upiekłam ciasto. Z malinami. Tak ich dużo na krzakach, że aż żal patrzeć jak niszczeją… Poszłam po maliny, choć ostatnio straszył nas zaskroniec. Nastawiłam piekarnik. Zrobiłam ciasto. Ubiłam śmietanę. Wstawiłam do lodówki.
Ciasto wyszło pyszne – mój niezawodny przepis na Brownie, do tego duuużo malin i bita śmietana. Brzmi świetnie. Ciasto łączy prawie wszystkie smaki – słodycz bitej śmietany, kwaśność malin, goryczkę czekolady. Tylko soli brak :) Mimo dość ciężkiego i sytego Brownie, ciasto jest orzeźwiające. Jedno z lepszych z czekoladą w prawie głównej roli. Kto lubi połączenie czekolady i owoców, koniecznie musi go upiec :)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Brownie:
200g gorzkiej czekolady
200g masła
200g cukru
4 jajka (M)
Szczypta soli

Frużelina malinowa:
350g świeżych malin
2 łyżki cukru
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Bita śmietana:
500ml słodkiej śmietany 36%
200g jogurtu greckiego
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżka żelatyny

Dodatkowo: 350g świeżych malin na wierzch ciasta


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 160oC (termoobieg). Formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Brownie: czekoladę, masło i cukier umieścić w misce i rozpuścić w kąpieli wodnej, czyli nad garnkiem  z gotującą się wodą. Składniki można również rozpuścić w mikrofali. Gdy wszystkie składniki się rozpuszczą, masę lekko przestudzić, a następnie dodać całe jajka i wszystko razem zmiksować. Masę wylać do formy – wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec 30 minut. Wyjąć i ostudzić.
Frużelina malinowa: maliny umieścić w garnku. Dodać 2 łyżki cukru i łyżkę wody. Zagotować. Co jakiś czas mieszając, gotować maliny kilka minut, aż się rozpadną. W ¼ szklanki wody rozmieszać skrobię, a następnie wlać do gotujących się malin – powinny dość zgęstnieć. Gorącą frużelinę przełożyć na spód Brownie i dokładnie rozsmarować. Pozostawić do ostudzenia.
Po tym czasie przygotować bitą śmietanę: żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki gorącej wody. Odstawić do przestudzenia. Mocno schłodzoną śmietanę ubić na sztywno z cukrami. Następnie dodać jogurt grecki i wymieszać szpatułką. Na samym końcu dodawać po trochu żelatyny i dokładnie wymieszać. Poczekać chwilkę, aż śmietana zacznie gęstnieć. Wyłożyć na frużelinę i wyrównać. Na wierzch wysypać świeże maliny. Schłodzić ok. 2 godziny w lodówce. Najlepsze jeszcze tego samego dnia, ale dobrze przechowywane będzie smakowało również dnia następnego :) Smacznego! 



sobota, 1 lipca 2017

Na upały w sam raz - lekki deser jogurtowo-truskawkowy


Na dzisiaj mam dla Was coś na szybko – mianowicie lekki deser na bazie jogurtu i truskawek. W upalne dni – które ostatnio jednych rozpieszczały, a drugich męczyły – niezbyt chce nam się cokolwiek jeść, nie mówiąc już o ciężkich ciastach. Ciasta z „ciężkimi” masami to atrybut sezonu zimowego :) Przez lato mamy raczej ochotę na coś z owocami. Czy to w cieście, czy deserze – w końcu mamy tak pyszne polskie owoce jak truskawka, malina, porzeczka czy papierówki, że szkoda ich nie wykorzystać:) Wracając do mojego dzisiejszego deseru, to muszę przyznać, że prostszym przepisem jest chyba tylko chleb z masłem i dżemem. Ale deser lepszy :) Szybko, pysznie i do tego zdrowo. A na konkrety przyjdzie czas w następnym wpisie:)


Składniki (na 6 małych słoiczków o pojemności ok. 150ml):

400g jogurtu naturalnego
300g truskawek
Pełna garść nieobranych, całych migdałów
1 łyżka miodu
Owoce do dekoracji

Wykonanie:

Jogurt wymieszać z miodem. Migdały posiekać na drobno. Truskawki zblendować na mus.
Do słoiczków nakładać kolejno: jogurt, mus truskawkowy, migdały.
Ozdobić cząstką truskawki, maliną lub innymi pysznymi owocami :) Smacznego!



wtorek, 27 czerwca 2017

Ptysie z mascarpone, miętą i truskawkami



Nareszcie ! Koniec z „niemaniem gdzie rąk włożyć”. Dzisiaj w końcu umyłam i wysprzątałam sobie samochód – a było co sprzątać od lutego :) Dzisiaj również miałam czas i chęci by upiec coś pysznego. Przez ostatnie zawirowania prawie przegapiłam truskawkowy sezon, więc teraz mam zamiar nadrobić różnymi słodkościami. Zaczynam od czegoś prostego i szybkiego, więc raz dwa trzy i mamy ptysie z mascarpone, posiekaną świeżą miętą i plasterkiem truskawki. Powiem Wam, że mięta zrobiła dobrą robotę. Nadała świeżości i podkręciła smak ptysi. Cóż mam więcej mówić, ptysie chyba każdy lubi, także nie ma co rekomendować :) Nic tylko piec i jeść !


Składaniki (na ok. 30 ptysi):

Ciasto ptysiowe:
250ml wody
150g mąki pszennej (użyłam mąki typu 500)
125g masła
½ łyżeczki soli (płaska)
3 całe jajka (L)
1 białko jajka (L)

Krem:
250g mascarpone
1 kopiata łyżka jogurtu naturalnego
1 kopiata łyżka cukru pudru
¼ łyżeczki cukru wanilinowego
Ok. 10 listków świeżej mięty

Dodatkowo: kilkanaście truskawek – tak by wystarczyło na 30 plasterków


Wykonanie:

Przygotować dużą blachę (najlepiej tą z kompletu piekarnika) – wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto ptysiowe: mąkę przesiać do miseczki. Do rondelka wlać wodę, dodać masło i sól. Wszystko zagotować (masło musi się całkowicie rozpuścić, a całość musi wrzeć). W tym momencie wsypać całą mąkę naraz na wrzącą wodę i bardzo energicznie mieszać, aż mąka wchłonie wodę z masłem i powstanie gęste ciasto. Mieszać do momentu, aż na dnie rondla zacznie się robić biały osad. Garnek z ciastem odstawić, aż przestygnie. Gdy włożycie palec do ciasta i będzie ono ciepłe, ale już nie będzie parzyć, to znaczy, że ciasto jest gotowe aby je zmiksować z jajkami. Jajka rozmieszać w miseczce, aż białko połączy się z żółtkiem (nie ubijać!). I teraz można albo użyć miksera, albo łyżki do mieszania jajka z ciastem. Cokolwiek wybierzecie, jajka należy wlewać stopniowo i każdorazowo po wlaniu dobrze zmiksować/wymieszać. Podczas miksowania/mieszania, na początku mieszanina będzie śliska, ale bez obaw, po dokładnym wymieszaniu ciasto gęstnieje :) Gotowe ciasto przełożyć do szprycy/rękawa cukierniczego i wyciskać na papier okrężnymi ruchami, aż powstaną gniazdka. Piec w piekarniku rozgrzanym do 160oC (funkcja termoobiegu) przez 25-27 minut. Po tym czasie ptysie będą ładnie zarumienione, jeśli wolicie bardziej przypieczone, możecie je potrzymać jeszcze parę minut dłużej w piekarniku. Gotowe ptysie wyjąć i ostudzić. Ostudzone przekroić na połówki.
Krem: mascarpone wymieszać z jogurtem, cukrem pudrem, cukrem wanilinowym i drobno posiekaną miętą. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego i do każdego ptysia wycisnąć trochę kremu. Truskawki pokroić na grubsze plasterki i również włożyć do każdego ptysia. Na koniec ptysie oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

 
 
 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Bułeczki z truskawkami



Wielkanocne śniadanie to najlepsze śniadanie w roku. Najlepsze, bo spożywane w gronie całej rodziny. Najlepsze – bo obfitujące w przeróżne smakołyki. U nas śniadanie zawsze kończy się ciastem i kawą zbożową, a więc już o godzinie 10 można powiedzieć, że jesteśmy zapchani „aż po korek”. Potem oczywiście jest poprawka ciastem po obiedzie, nie wspominając o skubaniu przy każdej nadarzającej się okazji :) Wracając do tematu śniadania, chciałam zaproponować Wam pyszne drożdżowe bułeczki nadziane truskawkami, które spokojnie można już dostać w sklepach. Wiadomo – to nie nasze polskie truskawki, ale da się przeżyć :) Poza tym, nic nie stoi na przeszkodzie, by upiec te bułeczki w sezonie truskawkowym. Bułeczki rozpływają się w ustach, ciasto jest puszyste, mięciutkie, z lekką nutką cytryny. Są przepyszne, gdy zjemy je jeszcze ciepłe, ale na drugi dzień są równie znakomite! Bułeczki spokojnie można upiec wieczorem, ostudzić, przykryć szczelnie by nie wyschły, a na drugi dzień polukrować i zjeść ze smakiem! Na przykład podczas wielkanocnego śniadania :)


Składniki (na 8 dużych bułeczek):

Ciasto:
400g mąki pszennej
200ml mleka
1 łyżka cukru
1 łyżka gęstego jogurtu naturalnego lub śmietany
40g świeżych drożdży
40g masła
1 jajko (L)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skorka otarta z ½ cytryny
Szczypta soli

Nadzienie:

400g świeżych truskawek (lub 8 sztuk, dużych mrożonych)

Lukier: 4 kopiate łyżki cukru pudru, 4 łyżeczki mleka, 4 łyżeczki soku z cytryny - wszystko wymieszać



Wykonanie:

Ciasto drożdżowe: mąkę przesiać do miski, dodać cukier, cukier wanilinowy i sól. Wszystko wymieszać. Ze składników uformować kopczyk, a następnie zrobić w nim wgłębienie. Mleko lekko podgrzać, by było letnie. Do mleka pokruszyć świeże drożdże i dokładnie rozmieszać, aż się rozpuszczą. Wlać do wgłębienia i zasypać otaczającą mąką. Miskę przykryć ściereczką kuchenną. Pozostawić na 10-15 minut.
Po 10-15 minutach dodać jajko, jogurt i skórkę otartą z cytryny – wszystko wymieszać łyżką, a następnie dodać rozpuszczone masło i zacząć wyrabiać ręką (ok. 5 minut), aż będzie sprężyste i jednolite. Ja wyrabiam końcówką miksera – hakiem. Odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Po tym czasie piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg), a blachę 25x35cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 8 równych części. Każdą część spłaszczyć, nałożyć pół garści truskawek (lub jedną, dużą, mrożoną truskawkę) i zlepić dokładnie ( jak sakiewkę ). Zlepione bułeczki układać na blasze zlepieniem do dołu. Pozostawić na ok. pół godziny by jeszcze podrosły na blasze. Po tym czasie każda bułeczkę przesmarować lekko samym mlekiem. Wstawić do piekarnika i piec ok. 20 minut, aż lekko zbrązowieją. Wyjąć i ostudzić lub zjadać jeszcze ciepłe. Można zrobić do nich lukier, a można po prostu oprószyć cukrem pudrem. Ja w Wielkanoc preferuję lukier :) Smacznego!