Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytryna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytryna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Sernik na zimno jagodowo-cytrynowy



Idealny na gorące dni – zimny, orzeźwiający i nie za słodki. Sernik na zimno. Kruchy spód, warstwa z jagodami leśnymi  i warstwa cytrynowa. Tylko spód wymaga pieczenia, a jeśli nie chce się Wam odpalać piekarnika w upał – zróbcie spód z pokruszonych, pełnoziarnistych ciasteczek i roztopionego masła. Na targu można jeszcze dorwać jagody leśne, więc nie wahajcie się ani chwili i koniecznie upieczcie ten serniczek :) Nie będę się już rozpisywać zbytnio w ten upalny dzień, po prostu zostawię Was z przepisem :)


Składniki (na sernik w okrągłej formie 28cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
1 żółtko
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Warstwa jagodowa:
500g sera twarogowego z kubka
250ml słodkiej śmietany 36%
200g leśnych jagód (borówek)
100g cukru
5 łyżeczek żelatyny w proszku
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Warstwa cytrynowa:
500g sera twarogowego z kubka
250g słodkiej śmietany 36%
100g (1 tabliczka) białej czekolady
50g cukru
3 łyżeczki żelatyny w proszku
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 duża cytryna (sok i otarta skórka)

Dodatkowo na wierzch:
Garść borówek leśnych lub amerykańskich do dekoracji


Wykonanie:

Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Formę wylepić ciastem (na równo, bez brzegów). Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec na gotowo, aż ciasto będzie złoto-brązowe. Ciasto wyjąć z piekarnika i ostudzić.
Ciasto można zrobić w tej samej foremce, w której był pieczony spód (jeśli jest odpowiednio wysoka) lub można użyć regulowanego rantu.
Masa jagodowa: żelatynę rozpuścić w ½ szklanki gorącej wody. Ser twarogowy zmiksować z borówkami i połową cukru. Wlać rozpuszczoną żelatynę i dokładnie wymieszać.  Śmietanę ubić na sztywno z resztą cukru, a następnie delikatnie wymieszać  z masą jagodową. Masę wylać na kruchy spód i wyrównać – można lekko uderzyć tortownicą o blat, żeby masa się wyrównała. Wstawić do lodówki na pół godziny.
Masa cytrynowa: zetrzeć skórkę z cytryny, a następnie zalać ją dwoma łyżkami wrzącej wody, żeby wyciągnąć jej kolor. Sok z otartej cytryny wycisnąć i połączyć ze skórką. Żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody. Twaróg wymieszać z sokiem i skórką z cytryny. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali i wymieszać z twarogiem. Dodać żelatynę i dokładnie wymieszać. Śmietanę ubić na sztywno z cukrem i cukrem wanilinowym. Połączyć z masą serową. Wylać na masę jagodową i wyrównać. Chłodzić kilka godzin. Udekorować wg uznania – u mnie borówki świeże i mrożone, plasterki cytryny i rozmaryn :) Wierzch przesmarowałam jeszcze odrobiną serka zmiksowanego z jagodami, żeby nadać koloru :) Smacznego!



wtorek, 16 kwietnia 2019

Babka kajmakowa



Babka – czy to ucierana, czy drożdżowa, stanowi nieodłączną część Wielkanocy. Pachnąca, wyrośnięta i pięknie ozdobiona musi się  znaleźć wśród świątecznych potraw. Zapewne co roku zastanawiacie się jaką babkę upiec :) Myślę też, że jest tu sporo osób, które mają swoją tradycyjną babę, którą pieką od lat i nic w tej kwestii nie chcą zmieniać :) Ja bardzo lubię eksperymentować z babkami i w tym roku zdecydowałam się wypróbować przepis na babkę z dodatkiem kajmaku. Przepis znalazłam u Mysi  i ciut zmodyfikowałam :) Ogólnie bardzo lubię wszelkie baby i ta również bardzo mi zasmakowała. Prosta, ucierana, mięciutka i nieziemsko pachnąca! Do tego jeszcze ta polewa i chrupiące płatki migdałów – mniam :) Bardzo polecam!


Składniki (na dużą babkę w formie średnicy 25cm u podstawy):

Ciasto:
5 jajek (M)
250g kajmaku (masy krówkowej)
180g mąki pszennej
100g skrobi ziemniaczanej
100g masła
4 łyżki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu z wanilii
Sok wyciśnięty z 1 cytryny
Szczypta soli

Polewa:
60g kajmaku
3 łyżki śmietany 30% lub ewentualnie mleka
50g płatków migdałów


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Formę z kominkiem wysmarować masłem i wysypać bułką tartą.
Ciasto: mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia przesiać przez sito. Masło umieścić w garnuszku razem z kajmakiem i cukrem z wanilią – rozpuścić powoli na małym ogniu (ale nie gotować!). Masę przemieszać rózgą, żeby masło i kajmak się połączyły. Odstawić. Wycisnąć sok z cytryny. Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, pod koniec ubijania dodając po łyżce cukru. Następnie, nie przerywając ubijania dodawać po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty miksera i wlewać cienkim strumieniem sok z cytryny. Wymienić końcówkę na ucierającą (przy małym, zwykłym mikserze mogą zostać te do ubijania) i wlewać powoli kajmak z masłem, aż powstanie jednolita masa. Wyłączyć mikser. Mąkę wsypywać porcjami i mieszać delikatnie szpatułką do połączenia składników. Masę wylać do foremki, wierzch wyrównać. Wstawić do piekarnika i piec 40-50 minut (trzeba obserwować i sprawdzać patyczek, czy jest już suchy, bo każdy piekarnik piecze inaczej). Wyjąć i lekko przestudzić. Na ciepłą babkę wylać polewę.
Polewa: kajmak rozpuścić ze śmietaną (lub mlekiem). Płatki migdałów uprażyć na suchej patelni (można to zrobić podczas pieczenia babki). Babkę polać polewą i posypać płatkami migdałów. Można dodać jeszcze elementy ozdobne, np. kolorowe jajeczka :) Smacznego!


środa, 27 lutego 2019

Pączki hiszpańskie (gniazdka poznańskie)



O matko jak ja kocham te pączki! Są zupełnie inne niż tradycyjne, puchate pączuchy. Równie mięciutkie, ale też niesamowicie wilgotne i rozpływające się w ustach. Z czego wynikają różnice zarówno smakowe, jak i wizualne? Ano z faktu, że pączki hiszpańskie robimy z ciasta parzonego, a nie drożdżowego jak w przypadku tradycyjnych pączków. Do tego są dużo szybsze i łatwiejsze w przygotowaniu (pod warunkiem, że zaopatrzymy się w odpowiedni sprzęt, ale o tym za chwilkę ;)). Przygotowanie zajęło mi zaledwie półtorej godziny. Nie wymagają wyrastania i nadziewania, do tego prezentują piękny kształt. Jak ktoś mnie pyta „a jakie to są te pączki hiszpańskie” to mówię, że to takie mini opony od traktora :D Nic nie poradzę, że w mojej wyobraźni bliżej im do opony niż gniazdka :) Niestety nie znalazłam informacji skąd taka rozbieżność w nazewnictwie i do końca nie jestem pewna, która nazwa jest prawidłowa – pączki hiszpańskie, pączki wiedeńskie czy gniazdka poznańskie? Jeśli ktoś z Was zna odpowiedź na to jakże nurtujące mnie pytanie, niech rozwieje moje wątpliwości :)
Przepis pochodzi z Moich Wypieków, większość korzysta właśnie z tego przepisu i dość często powtarza się on w Internetach :) Na MW wyszło 25 pączków, u mnie 16 :) Ale za to jakich dużych! Tak naprawdę tylko od Was zależy, ile i jak dużych pączków Wam wyjdzie :)


Składniki (na ok. 16 – 20 pączków – zależy od wielkości szprycy):

Ciasto parzone:
250 ml wody
200 g mąki pszennej
100 g masła
4 jajka (M)
szczypta soli

Lukier:
200 g cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny
2-3 łyżki gorącej wody

Dodatkowo: minimum 1l oleju rzepakowego do smażenia

Potrzebny sprzęt:

– Szeroki garnek o grubym dnie (sami musicie dobrać z Waszej kuchennej kolekcji, w garnku muszą zmieścić się 3 pączki jednocześnie, a po wlaniu oleju, musi być go na tyle, by pączki swobodnie pływały)
– Szczypce lub łyżka cedzakowa do wyjmowania i przewracania pączków
– Mocny rękaw cukierniczy do wyciskania ciasta (najlepiej materiałowy lub z grubej folii)
– Odpowiednia końcówka (tylka), by wyszły piękne duże pączki – u mnie tylka M1 Wiltona. Tylka może być mniejsza – ale o tym już dalej we wpisie :)
– Papier do pieczenia pocięty na kwadraciki


Wykonanie:

Ciasto: masło umieścić w rondelku razem z wodą. Dodać sól. Doprowadzić do zagotowania (masło musi się całkowicie rozpuścić). Wsypać mąkę i energicznie mieszać, aż ciasto zrobi się jednolite, mięciutkie i tłuste i bez problemu będzie odchodzić od garnka, a na dnie zrobi się biały osad. Odstawić do przestudzenia na ok. pół godziny. Po tym czasie wlać wbijać kolejno jajko po jajku, każdorazowo dokładnie miksując. Odstawić do ostudzenia, gdyż ciasto w momencie pieczenia nie może być ciepłe. Przełożyć do rękawa cukierniczego z odpowiednią końcówką (u mnie tylka M1 Wiltona, jeśli takiej nie macie, możecie użyć zwykłej otwartej gwiazdki, ale największej jaką macie). Przygotować wycięte z papieru do pieczenia kwadraciki wielkości ok. 10x10cm. Na każdy kawałek papieru wyciskać okręgi z ciasta. Przy dużej tylce jak moja M1 wystarczy jeden okrąg, przy mniejszych tylkach można zrobić dwie warstwy ciasta, jedna na drugiej, żeby pączki nie wyszły cienkie jak hula-hop :) W szerokim garnku rozgrzać olej (ja grzałam na indukcji na 8, gdy olej rozgrzał się zmniejszyłam na 6 i tak smażyłam resztę). Pamiętajcie, że kuchenka kuchence nie równa. Dodatkowo, indukcja znacznie różni się od kuchenki elektrycznej czy gazowej i jeśli nie posiadacie termometru musicie pilnować temperatury oleju.


Pączki kłaść na olej papierem do góry, chwilę smażyć z papierem, po czym delikatnie go odczepić od ciasta. Smażyć do zezłocenia (ok. 3 minuty, ale kontrolujcie), po czym odwrócić na drugą stronę i tak samo smażyć. Wyjmować łyżką cedzakową na ręcznik papierowy.
Lukier: najlepiej przygotować go wcześniej. Wszystkie składniki wymieszać. Jeszcze ciepłe pączki zanurzać kolejno wierzchem w lukrze i układać lukrem do góry na kratce, by jego nadmiar ociekł. Pozostawić do zastygnięcia lukru. Smacznego!



środa, 13 lutego 2019

Red Velvet Cake



Walentynkowe szaleństwo trwa :) Skorzystałam na tym kupując sobie piękne kwiaty do domu :) Obchodzić walentynek specjalnie nie będziemy, bo raczej nigdy tego nie robimy, ale jednak zawsze pojawia się symboliczny kwiatek, w tym roku może będzie jeszcze pyszna kawa w kawiarni :)
Nie zapomniałam jednak o Was :) Dla miłośników walentynek przygotowałam przepis na klasyczne, znane ciasto Red Velvet Cake, które można oczywiście przygotować dla ukochanej osoby każdego dnia w roku, nie tylko 14-go lutego! Ciasto można ozdobić w dowolny sposób, ale jedno musi się zgadzać – koniecznie musi być czerwone w środku. To zasługa barwnika spożywczego, który jest tutaj niezbędny by ciasto nabrało intensywnego koloru. Naturalne barwniki jak np. sok malinowy lub buraczany niestety sobie nie poradzą z dodatkiem kakao i ciasto wyjdzie brunatne. Każdy barwnik spożywczy jest też inny. Niektóre barwią na intensywnie czerwony kolor, inne niestety nie. Mój barwnik spisał się nienajgorzej, ale mam wrażenie, że mogło być lepiej :) Ze smaku jestem bardzo zadowolona. Ucierane ciasto przełożone delikatnym kremem na bazie serka twarogowego z cytryną. Prosto, smacznie i efektownie! Polecam nie tylko na walentynki!


Składniki (na ciasto w okrągłej formie średnicy 22cm):

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka oleju
1 szklanka maślanki lub kefiru
½ kostki masła
½ szklanki drobnego brązowego cukru
½ szklanki drobnego białego cukru
3 jajka
2 żółtka
1 łyżka gorzkiego kakao
1-2 łyżek czerwonego barwnika spożywczego (proszek lub żel)
2 łyżeczki soku z cytryny (ewentualnie octu jabłkowego)
1 i ¼ łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub cukru wanilinowego)
Szczypta soli

*używam szklanki o pojemności 250ml

Krem:
340g kremowego serka twarogowego (u mnie President, może być kanapkowy lub serek typu bieluch)
100g masła
50g cukru pudru
Sok i skórka otarta z ¼ cytryny


Wykonanie:

Przygotować 2 foremki średnicy 22cm. Wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać razem z sodą i solą. W osobnym naczyniu wymieszać olej z maślanką. Masło utrzeć z cukrami i esencją waniliową, aż zwiększy swoją objętość. Dodawać po jednym żółtku, każdorazowo miksując. Następnie dodawać porcjami białko. Wsypać kakao, dodać sok z cytryny i barwnik spożywczy. Wymieszać. Dodawać na przemian mąkę i maślankę z olejem. Masę przelać do foremek. Piec ok. 30-40 minut do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i całkowicie ostudzić. Z każdego placka ściąć wystającą górkę, a odcięte ciasto pokruszyć na okruszki do miski.
Krem: masło utrzeć z cukrem na puch. Dodawać porcjami serek i dalej ucierać. Na końcu dodać skórkę i sok z cytryny – wymieszać. Mniejszą połową kremu przełożyć blaty. Resztą posmarować wierzch i boki ciasta. Obłożyć okruchami z ciasta. Można udekorować świeżymi płatkami róż lub świeżymi (w sezonie zimowym mrożonymi), czerwonymi owocami :) Smacznego!




niedziela, 10 lutego 2019

Serniczek na jogurcie z białą czekoladą i świeżą marakują



Nie mogłam się opanować, gdy zobaczyłam w sklepie całą paletę marakui na przecenie. Zrobiłam całkiem spory zapas. Część z pewnością zjemy, a część też zjemy, ale razem z sernikiem, który właśnie zrobiłam :) Od razu mówię, że sernik ten jest nieprzyzwoicie dobry! Lekki, delikany, no i nie na serze, a na jogurtach. Niestety nie znalazłam nigdzie Skyr’ów o smaku marakui, co było moim zamiarem, więc kupiłam jogurty typu greckiego z Piątnicy o smaku brzoskwinia-marakuja. Wyszło super. Na wierzchu jeszcze warstwa białej czekolady, no i królowa balu – marakuja. Nie żałujcie jej, niech będzie obficie :) Serniczek zrobiłam na kruchym spodzie makowo-cytrynowym, który świetnie się komponuje z resztą. Bardzo, bardzo polecam !


Składniki (na sernik w formie o średnicy 26cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50 cukru pudru
1 żółtko
2 łyżeczki maku niemielonego
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skórka otarta z ¼ cytryny
Szczypta soli

Masa jogurtowa:
3 jogurty (po 150g każdy) o smaku marakui (lub brzoskwinia-marakuja), mogą być typu greckiego lub skyr
1 jogurt (150g) waniliowy (u mnie również skyr)
150ml słodkiej śmietany 30%
50g cukru
3 jajka
1 łyżka skrobi ziemniaczanej (15g)

Wierzch:
1 tabliczka białej czekolady (100g)
2 łyżki słodkiej śmietany 30%

Dodatkowo: 3-5 dojrzałych owoców marakui


Wykonanie:

Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg).
Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto (można je zagniatać w misce, na stolnicy/blacie lub za pomocą miksera z odpowiednią końcówką). Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto. Formę wylepić ciastem (brzegi formy również, tak na ok. 2cm). Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec prawie na gotowo, aż ciasto będzie zezłocone. Ciasto wyjąć i powierzchnię wygładzić łyżeczką, by była mniej „pofalowana”.
W czasie podpiekania spodu przygotować masę: jogurty wymieszać ze słodką śmietaną i cukrem. Dodać jajka i skrobię i dokładnie zmiksować. Wylać na podpieczony spód. Wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 170oC i piec ok. 40 minut. Wyjąć z piekarnika.
Białą czekoladę umieścić w misce ze śmietaną i rozpuścić (w mikrofali lub w kąpieli wodnej). Gdyby dość kapryśna, biała czekolada się zważyła, bez paniki, wlewać po pół łyżeczki wrzątku i mieszać, aż czekolada stanie się znów gładka i płynna :) Rozsmarować na ciepłym, a nawet jeszcze gorącym serniku. Pozostawić do całkowitego ostudzenia. Można schłodzić przez noc w lodówce. Przed podaniem wyłożyć na sernik wydrążony miąższ marakui. Można udekorować czymś zielonym :) Smacznego!



środa, 14 listopada 2018

Beza cytrynowa z granatem



Beza, a właściwie Pavlova to hit w moim domu. Niezmiennie od kilku dobrych lat, kiedy zaczęłam ją piec. Najczęściej podaję ją z sezonowymi owocami. A gdy mamy jesień lub zimę, to wtedy w ruch idą owocowe zapasy z zamrażarki. Tym razem chciałam przedstawić bezę w nieco innej wersji, bardziej orzeźwiającej ale dalej mega słodkiej :) Myślę, że wielbiciele cytrynowych smaków będą zachwyceni. Polecam!


Składniki (na dużą bezę średnicy ok. 28cm):
450g cukru pudru
8 białek jaj
1 i ½ łyżeczki octu lub soku z cytryny
1 i ½ łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Krem śmietankowy:
500ml słodkiej śmietany 36%
250g serka mascarpone
3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego lub odrobina ekstraktu z wanilii

Krem cytrynowy:
200g cukru
3 cytryny – sok i skórka z nich otarta
2 jajka
2 żółtka
1 pełna łyżka skrobi ziemniaczanej

Dodatkowo: 1 mały granat lub ½ dużego


Wykonanie:

Na dużej blasze położyć papier do pieczenia i narysować okrąg o średnicy ok. 26cm (beza jeszcze urośnie).
Piekarnik rozgrzać do 160oC (z funkcją termoobiegu).
Beza: białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Następnie, nieprzerwanie ubijając, wsypywać po łyżce cukru i dalej miksować, aż piana będzie sztywna i błyszcząca. Dodać skrobię
i ocet/sok z cytryny – zmiksować. Wyłożyć pianę na przygotowany papier do pieczenia
i uformować okrągły „placek” – brzegi bezy można dowolnie modyfikować tzn. można je albo wygładzić, albo postrzępić itp. Ja zazwyczaj zawijam je do góry :). Bezę wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120oC. Piec (a raczej suszyć) ok. 1,5 godziny. Po tym czasie wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić bezę do całkowitego ostudzenia. Później odwrócić delikatnie bezę do góry nogami i odlepić papier do pieczenia. Położyć spowrotem na dobrą stronę na tacę/paterę.
Krem cytrynowy (można go przygotować dzień wcześniej): cytryny sparzyć, otrzeć skórkę, a następnie wycisnąć z nich sok. Skórkę i sok umieścić w rondelku, dodać jajka, żółtka, cukier i skrobię i dobrze wymieszać rózgą. Podgrzewać na małym ogniu cały czas mieszając, aż krem zgęstnieje. Ostawić do wystudzenia.
Bezpośrednio przed podaniem: słodką śmietanę ubić z cukrami (pod koniec ubijania śmietany, gdy będzie jeszcze nie tak gęsta dodać mascarpone i ubijać do uzyskania pełnej gęstości). Jeśli macie swoją metodę na łączenie śmietany i mascarpone to śmiało możecie jej użyć. Mimo, iż ubijam śmietanę bardzo często, to zawsze się stresuję, że coś pójdzie nie tak :) 
Krem cytrynowy energicznie wymieszać łyżeczką, a następnie wyłożyć połowę na bezie i rozsmarować. Na to wyłożyć śmietanę z mascarpone i rozsmarować. Drugą część kremu cytrynowego wyłozyć kleksami na śmietanę. Można delikatnie zamieszać łyżeczką, by oba kremy się lekko połączyły. Na sam koniec udekorować ziarenkami granatu. Smacznego!




czwartek, 4 października 2018

Ciasto dyniowe z chrupiącymi nasionami słonecznika i pestkami dyni



Powiem Wam, że jak na początek października to mamy bardzo zielono. Zazwyczaj o tej porze roku drzewa były już w połowie gołe, a na trawie leżał dywan z żółtych i czerwonych liści. Jeśli o mnie chodzi, to wolę wersję zieloną :) Szkoda tylko, że w parze z zielenią nie idzie temperatura... No to co nam pozostało :) Chyba tylko kawałek dobrego ciasta i gorąca herbata :) I dobrze się składa, bo mam dla Was przepis na wspaniałe dyniowe ciasto. Niby zwyczajne, ale wyjątkowe. Ucierane z dodatkiem dyni, a na wierzchu… prażone pestki dyni i słonecznik w miodzie! Do tego odrobina cynamonu i mamy prawdziwe jesienne ciasto. Komu komu niech zaraz piecze w domu :) Inspirowałam się przepisem z Kwestii Smaku, lecz trochę go zmodyfikowałam.


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 22cm):

Ciasto ucierane:
 350g dyni (u mnie Hokkaido)
230g mąki pszennej
200g cukru pudru
200g masła
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
½ łyżeczki cukru wanilinowego
½ łyżeczki cynamonu
¼ łyżeczki soli
Skórka otarta z ½ cytryny

Wierzch:
 100g pestek dyni
100g nasion słonecznika
2 duże łyżki miodu
1 łyżka masła


Wykonanie:

Jeżeli jesteście w posiadaniu puree z dyni – wspaniale, odchodzi trochę roboty ;) Jeżeli nie posiadacie owego specyfiku – nie szkodzi, dynię można przygotować raz dwa w piekarniku. W tym celu należy przygotować ok. 350g dyni i pokroić ją w plastry lub kostki, rozłożyć na blasze na papierze do pieczenia i piec w piekarniku rozgrzanym do 175oC do miękkości (uważać, żeby dynia się nie przypaliła). Wyjąć, ostudzić, odebrać 250g i zblendować. Gotowe :)
Przygotować okrągłą formę: wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik pozostawić w temperaturze 175oC (termoobieg).
Ciasto ucierane: mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia, sodą, cynamonem i solą. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym. Następnie dodawać po jednym żółtku i ponownie ucierać. Dodać dynię i zmiksować. Następnie w dwóch porcjach mąkę i dokładnie zmiksować na gładkie ciasto. Na sam koniec dodać ubite na sztywno białka i wszystko wymieszać. Wylać na blachę i równomiernie rozsmarować. Piec ok. 40 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i od razu zacząć robić wierzch ciasta.
Pestki dyni i nasiona słonecznika uprażyć na złoto w garnku z szerokim dnem lub na patelni.  Dodać miód oraz masło i wszystko wymieszać. Miód i masło ma się stopić. Smażyć przez chwilę (ok. 1 minutę), a następnie jeszcze gorące wylać na ciasto. Wyrównać i odstawić do całkowitego wystudzenia ciasta. Po całkowitym ostudzeniu góra powinna się dobrze kroić. Ja moje ciasto piekłam wieczorem i później wstawiłam go w pojemniku do lodówki, a na drugi dzień kroiło się idealnie! Smacznego!




sobota, 17 marca 2018

Bezglutenowa babka gryczana z ananasem i jabłkiem


Święta wielkanocne bez glutenu? Też dadzą radę ! :) Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis na babkę na mące gryczanej, z dodatkiem ananasa i jabłka. Babka pięknie wyrasta i ładnie się prezentuje. Jej smak jest dość ciekawy, choć nie ukrywam, że bardziej smakuje mi ta tradycyjna :) Mąka gryczana nadaje specyficzny, orzechowy posmak. Nasionka Chia fajnie strzelają w zębach, a całość przypomina trochę konsystencją babkę piaskową. Jest to babka z kategorii tych bardziej suchych. Na szczęście jabłka i ananas nadają jej nieco wilgotności i orzeźwienia :) Myślę, że osoby, które nie mogą sobie pozwolić na tradycyjne wypieki, a bardzo by chciały upiec coś fajnego będą zadowolone :)


Składniki (na ciasto w formie z kominkiem średnicy 24cm):

Ciasto:
275g mąki gryczanej
125g masła
100g cukru
4 jajka (L)
4 łyżki syropu z ananasa (z puszki) lub soku jabłkowego
1 łyżka nasion Chia
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skórka otarta z ½ cytryny
Szczypta soli

+ 4 plastry ananasa z puszki
+ 2 średnie jabłka

Lukier: 4 kopiate łyżki cukru pudru, 4 łyżeczki syropu z ananasa, 4 łyżeczki soku z cytryny, odrobina skórki otartej z cytryny - wszystko wymieszać


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg). Formę z kominkiem wysmarować masłem i oprószyć mąką gryczaną.
Ciasto:  mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą.  Ananasa i jabłko pokroić w drobną kostkę. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puszysto, dodawać po jednym żółtku i dalej miksować. Następnie dodawać stopniowo po trochu białek, aż masa się połączy. Wsypać mąkę, skórkę z cytryny i syrop/sok - zmiksować. Na samym końcu dodać owoce oraz nasiona Chia i wymieszać szpatułką. Piec  ok. 40 minut do tzw. „suchego patyczka”. Ostudzić. Polać lukrem i ozdobić według uznania. Smacznego!