Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zioła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 czerwca 2017

Ptysie z mascarpone, miętą i truskawkami



Nareszcie ! Koniec z „niemaniem gdzie rąk włożyć”. Dzisiaj w końcu umyłam i wysprzątałam sobie samochód – a było co sprzątać od lutego :) Dzisiaj również miałam czas i chęci by upiec coś pysznego. Przez ostatnie zawirowania prawie przegapiłam truskawkowy sezon, więc teraz mam zamiar nadrobić różnymi słodkościami. Zaczynam od czegoś prostego i szybkiego, więc raz dwa trzy i mamy ptysie z mascarpone, posiekaną świeżą miętą i plasterkiem truskawki. Powiem Wam, że mięta zrobiła dobrą robotę. Nadała świeżości i podkręciła smak ptysi. Cóż mam więcej mówić, ptysie chyba każdy lubi, także nie ma co rekomendować :) Nic tylko piec i jeść !


Składaniki (na ok. 30 ptysi):

Ciasto ptysiowe:
250ml wody
150g mąki pszennej (użyłam mąki typu 500)
125g masła
½ łyżeczki soli (płaska)
3 całe jajka (L)
1 białko jajka (L)

Krem:
250g mascarpone
1 kopiata łyżka jogurtu naturalnego
1 kopiata łyżka cukru pudru
¼ łyżeczki cukru wanilinowego
Ok. 10 listków świeżej mięty

Dodatkowo: kilkanaście truskawek – tak by wystarczyło na 30 plasterków


Wykonanie:

Przygotować dużą blachę (najlepiej tą z kompletu piekarnika) – wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto ptysiowe: mąkę przesiać do miseczki. Do rondelka wlać wodę, dodać masło i sól. Wszystko zagotować (masło musi się całkowicie rozpuścić, a całość musi wrzeć). W tym momencie wsypać całą mąkę naraz na wrzącą wodę i bardzo energicznie mieszać, aż mąka wchłonie wodę z masłem i powstanie gęste ciasto. Mieszać do momentu, aż na dnie rondla zacznie się robić biały osad. Garnek z ciastem odstawić, aż przestygnie. Gdy włożycie palec do ciasta i będzie ono ciepłe, ale już nie będzie parzyć, to znaczy, że ciasto jest gotowe aby je zmiksować z jajkami. Jajka rozmieszać w miseczce, aż białko połączy się z żółtkiem (nie ubijać!). I teraz można albo użyć miksera, albo łyżki do mieszania jajka z ciastem. Cokolwiek wybierzecie, jajka należy wlewać stopniowo i każdorazowo po wlaniu dobrze zmiksować/wymieszać. Podczas miksowania/mieszania, na początku mieszanina będzie śliska, ale bez obaw, po dokładnym wymieszaniu ciasto gęstnieje :) Gotowe ciasto przełożyć do szprycy/rękawa cukierniczego i wyciskać na papier okrężnymi ruchami, aż powstaną gniazdka. Piec w piekarniku rozgrzanym do 160oC (funkcja termoobiegu) przez 25-27 minut. Po tym czasie ptysie będą ładnie zarumienione, jeśli wolicie bardziej przypieczone, możecie je potrzymać jeszcze parę minut dłużej w piekarniku. Gotowe ptysie wyjąć i ostudzić. Ostudzone przekroić na połówki.
Krem: mascarpone wymieszać z jogurtem, cukrem pudrem, cukrem wanilinowym i drobno posiekaną miętą. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego i do każdego ptysia wycisnąć trochę kremu. Truskawki pokroić na grubsze plasterki i również włożyć do każdego ptysia. Na koniec ptysie oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

 
 
 

sobota, 9 kwietnia 2016

Sernik cytrynowy z musem bazyliowym



Dwutygodniowy detoks poświąteczny chyba w zupełności wystarczy:). Po cukrowym odwyku przychodzę z nowym, istnie wiosennym przepisem na sernik cytrynowo-bazyliowy.
Tak się ostatnio cieszyłam z tych kilku ciepłych i słonecznych dni, które zainspirowały mnie do upieczenia czegoś „wiosennego”. Sernik upiekłam, a pogoda się zepsuła… No i jak to tak? Trudno, będziemy musieli się zadowolić promiennym sernikiem, a na słoneczko chyba jeszcze poczekać, bo prognozy pogody nie są zbyt obiecujące.


Od dwóch lat jestem bez pamięci zakochana w bazylii jako dodatku do ciast i deserów. Nigdy nie zapomnę smaku lodów bazyliowych, które robiliśmy w pierwszej restauracji w Niemczech. To była poezja. Dzisiaj mam dla Was przepis na wspaniały sernik cytrynowy z musem bazyliowym, na kruchym spodzie z dodatkiem maku. Sernik smakuje wybornie, jest lekki i puszysty, a sok z cytryny dodany do musu sprawia, że jego smak jest idealnie zbalansowany. Koniecznie musicie się przekonać o tym sami! Polecam :)


Składniki (na sernik w formie średnicy 24cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru
2 łyżki maku
1 żółtko
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Masa serowa:
1 kg sera twarogowego kubkowego
250g masła
200g cukru
5 jajek
20g skrobi ziemniaczanej
Skórka otarta z 1 cytryny

Mus bazyliowy:
1 pęczek bazylii (same listki urwane z całej bazylii doniczkowej)
500ml słodkiej śmietany 30%
3 łyżki cukru
Sok wyciśnięty z 1 cytryny
1 łyżka żelatyny


Wykonanie:

Kruche ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto. Można je zagniatać w misce lub na stolnicy/blacie. Do miski wsypać mąkę. Dodać żółtko i wymieszać by połączyło się z mąką. Następnie dodać masło pokrojone na małe kawałeczki i rozdrobnić palcami. Następnie dodać resztę składników i zagnieść ciasto.
Dno formy oraz boki na wysokość ok. 3 centymetrów wylepić ciastem. Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec do zezłocenia, ok. 10 minut (najlepiej obserwować). Ciasto wyjąć i powierzchnię oraz boki wygładzić łyżeczką, by były mniej „pofalowane”.
Masa serowa: ser wymieszać ze skrobią i skórką cytrynową. Miękkie masło utrzeć z cukrem i żółtkami na puszystą masę. Dodawać po jednym białku, aż wszystko się połączy. Masa może wydawać się czasem jakby „zważona” ale po dodaniu sera wszystko się ujednolici. Do masy dodawać po trochu sera wymieszanego ze skórką cytrynową i ucierać. Gdy kruchy spód się podpiecze, wylać na niego masę serową i wygładzić powierzchnię. Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 170oC (termoobieg). Ciasto i piec ok. 1 godzinę i 10 minut, aż wierzch ładnie się zezłości lub zbrązowieje. Gdyby sernik za szybko brązowiał, można przykryć go kawałkiem folii aluminiowej i dalej piec. Sernik powinien sporo urosnąć podczas pieczenia, potem trochę opadnie, lecz zwykle po upieczeniu nie jest zapadnięty. Pozostawić do całkowitego ostudzenia. Po wystudzeniu odciąć wypiętrzone brzegi i zeskrobać zezłoconą warstwę sera ze środka sernika. Będzie małe „co nie co” dla niecierpliwych, czekających obserwatorów:). Sernik powinien być równy przed wylaniem na niego musu bazyliowego.
Mus bazyliowy: żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody. Dodać sok z cytryny. Przelać do blendera, dodać listki bazylii, kieliszek słodkiej śmietany i zmiksować na jednolitą masę. Gdy będą widoczne malutkie cząsteczki bazylii absolutnie się tym nie przejmujcie – to też ma swój urok :). Pozostałą śmietanę z cukrem ubić na sztywno. Do ubitej śmietany wlać zmiksowaną bazylię i wszystko dokładnie wymieszać szpatułką. Bardzo ważne, by wszystko robić bez odstępów czasowych, ponieważ mus bazyliowy może Wam stężeć zbyt szybko – wszystko zależy od tego jak mocno będą schłodzone Wasze składniki.
Mus wyłożyć na sernik i wyrównać powierzchnię. Odstawić na kilka godzin do schłodzenia i stężenia musu. Przed podaniem udekorować małymi listkami bazylii lub według uznania:). Smacznego!


środa, 4 grudnia 2013

Paszteciki z kaszą gryczaną i twarogiem



Rozpoczął się grudzień, to i czas na propozycje świątecznych wypieków, zarówno tych słodkich, jak i wytrawnych. Od zawsze lubiłam święta, lecz w tym roku jakoś wyjątkowo ogarnęła mnie magia Bożego Narodzenia:).
Zdaje sobie sprawę, że nie na każdym wigilijnym stole pojawia się barszcz czerwony, gdyż zwyczajów wigilijnych jest chyba tyle co gwiazd na niebie:). Lecz czymże byłby barszczyk bez uszek lub innych dodatków? Moją propozycją jako dodatek do barszczu są pieczone paszteciki, wypełnione farszem z kaszy gryczanej, twarogu i podsmażonej cebulki, doprawione zieloną pietruszką i świeżo mielonym pieprzem. Serwować je można jako małe poduszeczki lub duże pierogi. Mimo, iż ciasto na paszteciki zawiera drożdże, smakuje jak kruche. Po upieczeniu w powietrzu unosi się wspaniały maślany aromat. Paszteciki są mięciutkie, a zarazem kruchutkie i smakują wybornie:). Idealnie się sprawdzają jako dodatek do barszczu. Zachęcam do wypróbowania:).


Składniki (na ok. 30 małych pasztecików poduszeczek lub 12-15 dużych pierogów):

Ciasto:
260g mąki pszennej
100g miękkiego masła
2 łyżki śmietany 18%tł.
25g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
1 jajko
1 żółtko
1/2 łyżeczki soli

Farsz:
200g sera twarogowego (u mnie chudy)
100g kaszy gryczanej (1 woreczek)
2 czerwone cebule
2-3 łyżki oleju rzepakowego do podsmażenia cebulki
Zielona pietruszka (świeża lub mrożona)
Świeżo mielony pieprz i sól do smaku

Dodatkowo: 1 jajko + 1 łyżka mleka do posmarowania pasztecików


Wykonanie:

Najlepiej zacząć od przygotowania farszu, gdyż przed zwinięciem w paszteciki musi wystygnąć.
Farsz: cebulkę pokroić w drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć cebulkę, aby była lekko rumiana. Odstawić. W lekko osolonej wodzie ugotować kaszę gryczaną (ważne, aby jej nie rozgotować – chyba, że taką lubicie;)). Ugotowaną kaszę odcedzić z wody i przełożyć do miski. Dodać twaróg i podsmażoną cebulkę. Doprawić pietruszką, solą i pieprzem – w ilości takiej, jaka Wam najbardziej odpowiada. Wszystko razem wymieszać.


Przygotować dużą blachę – wyłożyć papierem do pieczenia. Rozgrzać piekarnik do 200oC.
Ciasto: w szklance utrzeć drożdże z łyżeczką cukru i łyżką wody. Mąkę przesiać do miski. Dodać rozmieszane drożdże oraz resztę składników i wymieszać łyżką na tyle, na ile się da. Następnie zarobić ciasto rękoma, podsypując mąką gdyby ciasto się zbytnio kleiło. Ciasto powinno być delikatne, mięciutkie i jednolite. Z ciasta uformować wałek i podzielić go na równe części w zależności od tego, jaki kształt pasztecików chcecie otrzymać. Jeśli wybierzecie poduszeczki – wałek trzeba podzielić na 30 części, jeśli duże pierogi – na 12-15 części. Można również zrobić pół na pół poduszeczek i pierogów.
Formowanie: z każdego kawałka ciasta uformować kulkę, a następnie rozwałkować ją wałkiem na placek grubości 2-3mm. Na każdy placek nałożyć łyżeczkę farszu (w przypadku poduszeczek) lub łyżkę farszu (w przypadku pierogów). Poduszeczki formuje się zlepiając do środka przeciwległe boki koła, tak aż powstanie poduszeczka z odstającymi rogami. Pierogi chyba każdy wie jak się formuje;). 


Uformowane paszteciki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować za pomocą pędzelka jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Wierzch posypać odrobiną świeżo mielonego pieprzu. 


Piec do momentu, aż paszteciki nabiorą złoto-brązowych kolorów. 


Wyjąć z piekarnika. Podawać w towarzystwie barszczyku – ostudzone lub gorące, prosto z piekarnika:). Smacznego!


czwartek, 25 lipca 2013

Bułeczki ziołowe



Uwielbiam takie wytrawne bułeczki. Można je jeść gdy jeszcze są gorące – z masłem lub na śniadanko z różnymi dodatkami np. z pastą jajeczną albo z pastą z łososia i twarogu. Pasują również jako dodatek do dań obiadowych, szczególnie tych jednogarnkowych, np. leczo czy ratatouille. Bułeczki są niezwykle pulchniutkie, ziołowe, idealne. Ja moje bułeczki wypełniłam cudownym aromatem listków świeżej bazylii, natką pietruszki, koperkiem i szczypiorkiem. Małe cudeńka powstały, aby wystartować w konkursie BLOGERZY KOCHAJĄ OLEJ RZEPAKOWY” :). Zgodnie z zamysłem, zawierają olej rzepakowy, niezwykle dla nas cenny, zwany „oliwką północy”. Zapraszam! :)


Składniki (na ok. 30 bułeczek):

425g mąki pszennej (typ 650)
250g młodych ziemniaków (obranych)
125ml oleju rzepakowego
23g świeżych drożdży
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
1 pęczek świeżych mieszanych ziół (u mnie bazylia pietruszka, koperek i szczypiorek)


Wykonanie:

Ugotować ziemniaki. Odlać 250ml wody pozostałej po gotowaniu ziemniaków (będzie potrzebna). Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Odstawić do wystudzenia.
W miseczce rozpuścić drożdże w 4 łyżkach ciepłej wody. Odstawić na 5 minut. Podgrzać połowę oleju (ma być ciepły, nie gorący). Do dużej miski włożyć ostudzone ziemniaki, wlać wodę po ziemniakach, podgrzany olej, rozpuszczone drożdże, cukier i sól. Wymieszać. Zioła posiekać, dodać do dużej miski. Wymieszać.


Mąkę przesiać. Połowę od razu wsypać do miski z mokrymi składnikami i energicznie ale dokładnie wymieszać. Drugą część mąki dodawać stopniowo, po łyżce. Czynność powtarzać, aż cała mąka połączy się z resztą ciasta. Gotowe surowe ciasto przykryć pokrywką/ściereczką i pozostawić na 1 i ½ godziny do podwojenia objętości ciasta.
Przygotować okrągłą formę o średnicy 26cm. Na środek położyć kokilkę do zapiekania.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyłożyć go na oprószony mąką blat/stolnicę.


Oprószyć również ciasto i dłonie. Podzielić na ok. 30 kawałków. Każdy kawałek uformować w kulkę. Kulki obtaczać w pozostałym (drugiej części) oleju i układać w formie – dookoła i obok siebie. Odstawić na 40 minut do podrośnięcia. Piec w piekarniku (z termoobiegiem) rozgrzanym do 190oC przez ok pół godziny, aż wierzch bułeczek zbrązowieje, a brzegi zaczną odchodzić od formy. Wystudzić lub zjadać jeszcze ciepłe! Smacznego! :)


Bułeczki można również upiec w kokilkach. Będą wtedy bardziej chrupiące, ale za to mniej delikatne i wilgotne w środku. Wybór należy do Was;)