Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serek homogenizowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serek homogenizowany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 września 2017

Triple Key Lime Pie – potrójna tarta cytrynowo-limonkowa



Tydzień temu było prosto, to dzisiaj nieco bardziej skomplikowany przepis :) Już od dawna miałam na oku coś cytrusowego, ale jak pamiętacie, ostatnio to jabłka zdominowały moje kubki smakowe.  W ten weekend jest nas trochę więcej, więc będzie miał też kto zjeść całe ciasto.  Tarta jest nieco pracochłonna, lecz przyrzekam, warto. Kruchy, pełnoziarnisty spód, kwaśny, ale to naprawdę kwaśny "budyń" cytrynowy i bita śmietana – pycha :) My już zdegustowaliśmy :) Teraz kolej nas Was !



Przepis znalazłam na tej stronie i nieco pozmieniałam dla pewności, że ciasto się uda :) Wiadomo, że w każdym kraju są różne składniki :)

Składniki (na tartę w okragłej formie 24cm):

Spód:
400g pełnoziarnistych herbatników (lub ciastek zbożowych)
100g masła
2 białka jaja
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny

Warstwa I (pieczona):
½ puszki (265g) słodzonego mleka skondensowanego
250ml soku z limonki i cytryny (pół na pół) – ok. 3 większe cytryny i 3 limonki
50g kwaśnej śmietany 18%
8 żółtek + 1 łyżka cukru

Warstwa II:
250g serka śmietankowego (kanapkowego) naturalnego lub twarogu z kubka
300g kwaśnej śmietany 18%
½ puszki (265g) słodzonego mleka skondensowanego
4 łyżeczki żelatyny w proszku
Skórka otarta z ½ cytryny

Warstwa III:
500ml słodkiej śmietany 36%
2-3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.
Spód: ciastka rozkruszyć w blenderze. Dodać stopione masło, białka i cukier – zmiksować. Wsypać połowę do formy i używając szklanki i palców wylepić boki formy aż po brzegi. Drugą połową wylepić dno. Dobrze ugnieść. Wstawić do piekarnika i podpiekać ok. 15 minut. Wyjąć.
Warstwa I : żółtka utrzeć z łyżką cukru, aż nabiorą puszystości. Dodać mleko skondensowane i dalej ucierać. Następnie dodać śmietanę, a na końcu sok z cytryny. Wszystko dokładnie wymieszać. Masę przelać na podpieczony spód. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut (180oC), następnie zmniejszyć temperaturę do 150oC i piec jeszcze 20-30 minut, aż masa zacznie się trząść jak galaretka. Wyjąć i całkowicie ostudzić.
Warstwa II : żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody – odstawić do przestudzenia. Utrzeć serek oraz śmietanę z cukrem. Następnie dodać mleko skondensowane, skórkę z cytryny i przestudzoną żelatynę – dokładnie wymieszać. Masę przełożyć na ostudzony spód. Wstawić do lodówki na godzinę.
Warstwa III : śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Przełożyć do rękawa cukierniczego i udekorować robiąc róże. Schłodzić przez kilkanaście godzin (najlepiej całą noc). Przed podaniem można zetrzeć na wierzch odrobinę świeżej skórki z limonki lub pokruszyć na drobno herbatnik. Smacznego!

 
 

wtorek, 21 lutego 2017

Doughnuts – kolorowe oponki



Tłusty czwartek już za parę dni, czas więc zastanowić się jakimi to słodkościami uraczyć domowników. Klasyczne pączki z marmoladą, faworki, a może kolorowe oponki? Ja w tym roku pokusiłam się o amerykański klasyk – pączki z dziurką suto oblane lukrem albo czekoladą. W filmach amerykańskich –najczęściej komediach – policjanci zawsze jedzą w radiowozie dougnuts i popijają napojem :) No i co by mi nie mówiono, te kolorowe pączki zawsze będą mi się kojarzyły z jakimś leniwym policjantem, który marzy o tym, by delikwent dał mu spokój, żeby ten mógł w spokoju dokończyć posiłek:)
W Polsce kiedy nadchodzi TEN dzień, czyli tłusty czwartek, jesteśmy w stanie pochłonąć ogromne ilości pączków. Przyznajcie się, ile razy robiliście ranking „kto zjadł więcej”? :) Kolorowe oponki oprócz tego, że są pyszne, to jeszcze wyglądają cudownie. Takie kolorowe :) Myślę, że nie tylko dzieciaki się skuszą na taką wersję tłustego czwartku. Pączki wyszły pyszne, pulchniutkie, nienasączone tłuszczem. Polecam!


Składniki (na 15 oponek i 15 małych pączuszków):

Ciasto drożdżowe:
450g mąki pszennej
200ml mleka
4 żółtka (L)
40g cukru
40g świeżych drożdży
1 spora łyżka serka twarogowego/homogenizowanego
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ małego kieliszka spirytusu
Szczypta soli

Lukier biały i różowy:
250-300g cukru pudru
2 białka jaj
1 łyżeczka soku z cytryny
Odrobina czerwonego barwinka spożywczego

Polewa z czekolady:
35g czekolady mlecznej
35g czekolady gorzkiej
1 łyżka mleka



Wykonanie:

Ciasto: mleko podgrzać. W letnim mleku rozpuścić drożdże. Mąkę wsypać do miski, zrobić wgłębienie i wlać do niego rozpuszczone drożdże. Przysypać otaczającą mąką. Pozostawić w ciepłym miejscu, aż drożdże „ruszą” i kopczyk się wybrzuszy.
Żółtka utrzeć z cukrem i serkiem, aż masa podwoi objętość i nabierze puszystości. Masę wlać do mąki z zaczynem, dodać cukier wanilinowy, sól  i zagnieść gładkie ciasto (ja zagniatam mikserem z końcówką hakiem). Odstawić na ok. godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie dodać spirytus i delikatnie zarobić ponownie ciasto. Odstawić na ok. 15 minut, aż ciasto podrośnie. W szerokim garnku rozgrzać olej ( jego temperaturę sprawdzam wrzucając skrawek ciasta, choć najlepszy jest do tego termometr). Ciasto drożdżowe rozwałkować i wykrajać kubkiem koła, a następnie kieliszkiem dziurki. Oponki wrzucać na rozgrzany olej i smażyć na złoto-brązowo z obu stron. Wykładać na ręcznik papierowy.
Lukier: białka ubijać na lekką pianę (musi być jeszcze lejąca!), dodać cukier puder i sok z cytryny. Dokładnie wymieszać. Podzielić na 2 części. Do jednej dodać odrobinę czerwonego/różowego barwnika i dokładnie wymieszać. By oponki były równo i gładko pokryte lukrem, należy je zanurzać „do góry nogami” – do połowy oponki. Przełożyć na kratkę, by nadmiar lukru ściekł. Posypać kolorową posypką i pozostawić do zastygnięcia lukru.
Polewa czekoladowa: czekoladę i mleko podgrzewać w kąpieli wodnej – gdyby czekolada zbytnio zgęstniała lub zwarzyła się, należy dodawać po łyżeczce wrzącej wody, aż uzyska powrotem płynność. Podobnie jak z lukrem – pączki zanurzać w czekoladzie i posypać posypką. Oczywiście można użyć innej czekolady, innych barwników i innych ozdób – tutaj jest miejsce na Waszą kreatywność ! :) Dla tradycjonalistów pozostaje cukier puder (to moja ulubiona wersja;)). Smacznego!


 

czwartek, 1 września 2016

Tort straciatella z malinami i jeżynami



Ostatnie podrygi lata i chyba ostatnie naprawdę ciepłe dni. Malinami będę się cieszyć jeszcze przez co najmniej miesiąc, jeżynami też jeszcze przez jakiś czas. Szkoda byłoby ich nie wykorzystać. Z okazji urodzin mojego narzeczonego upiekłam okazały i wypakowany po brzegi owocami tort. Był wyborny. Mięciutki, wilgotny, odpowiednio nasączony i mocno owocowy. Gorzka czekolada dodała charakteru, nie zaburzając przy tym smaku. Jednym słowem niebo w gębie! Polecam!


Składniki (na tort w okrągłej formie 24cm):

190g mąki pszennej
190g cukru
6 jajek
45g rozpuszczonego i ostudzonego masła

+ 20g masła do wysmarowania formy

Do nasączenia biszkoptu:
½ szklanki wódki (w wersji bezalkoholowej może być np. syrop z brzoskwiń)
½ szklanki wody

Krem straciatella:
500g sera mascarpone
4 serki homogenizowane o smaku straciatella (każdy 125g)
5 kostek gorzkiej czekolady
1-2 łyżki cukru

Owoce:
½ kilo malin
250g jeżyn

Dodatkowo:
Kilka kostek gorzkiej czekolady do posypania tortu
Owoce do przybrania


Wykonanie:

Biszkopt genueński: piekarnik rozgrzać do 190oC (z funkcją termoobiegu). Formę wysmarować masłem i oprószyć mąką całą powierzchnię.
Jajka ubijać z cukrem przez 12 minut, aż zwiększą swoją objętość. Powinna powstać bardzo jasna, puszysta masa o średniej gęstości. Wyłączyć mikser. Do masy jajecznej wsypywać stopniowo po jednej, płaskiej łyżce mąki (najlepiej przesiewanej przez sitko bezpośrednio do masy) i delikatnie mieszać szpatułką. Gdy masa będzie wymieszana z mąką, dodawać po trochu ostudzonego masła i delikatnie mieszać. Gotowe surowe ciasto przelać do wysmarowanej masłem i oprószonej mąką formy. Wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i pozostawić do wystudzenia.
Krem straciatella: w misie połączyć mascarpone, serki homogenizowane i cukier. Na końcu dodać starte kostki czekolady. Wymieszać.
Ostudzony biszkopt przekroić na 3 blaty. Pierwszy blat nasączyć, a następnie posmarować częścią kremu. Poukładać maliny. Drugi blat posmarować od spodu niewielką ilością kremu i położyć na malinach. Następnie blat nasączyć i ponownie nałożyć część kremu. I znowu maliny. Ostatni blat również posmarować od spodu niewielką ilością kremu i położyć na malinach. Z wierzchu lekko nasączyć i posmarować resztą kremu (tylko wierzch – boki mają zostać „gołe”). Przerwy między blatami biszkoptu wypełnić malinami i jeżynami (jak widać na zdjęciach). Na wierzch zetrzeć kilka kostek czekolady i wstawić do lodówki na dobrych kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Przed podaniem udekorować świeżymi owocami. Smacznego!


piątek, 25 września 2015

Jabłecznik na cieście serowym bez jajek



Ciast z jabłkami nigdy dość. Tym bardziej teraz, gdy w pełni trwa sezon na jabłka. Warto więc wykorzystać dary jesieni i zastanowić się nad jakimś interesującym przepisem na ciasto z jabłkami. Szczerze nie mogłam się zdecydować co upiec. Kreatywność ludzka zaskakuje mnie każdego dnia. W sieci znajduje tyle ciekawych pomysłów na słodkości, że trudno się zdecydować. Dzisiejsze ciasto było inspirowane przepisem ze strony Bake and Taste, z tym, że ja musiałam upiec je w mniejszej formie. Zmieniłam więc formę prostokątną na okrągłą, zmniejszyłam ilość ciasta o połowę i zamiast całych jabłek użyłam pokrojonych. Nie mniej jednak, smak pozostaje ten sam. Ciasto wyszło wspaniałe, obficie wypełnione soczystymi jabłkami. Ciasto na bazie serka jest przyjemnie kruche i delikatniejsze od tradycyjnego, no i ma mniej tłuszczu i cukru. Jednym słowem – cudowne. Jeśli macie ochotę na wersję z całymi jabłkami, zapraszam na bloga Bake and Taste! Polecam przepis!


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 24cm):

Ciasto:
1 i ½ szklanki mąki pszennej
100g miękkiego masła
100g sera twarogowego (z kubka) lub serka homogenizowanego
1/3 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli

1 kg jabłek (mogą być mieszane rodzaje)


Wykonanie:

Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 160oC (termoobieg).
Ciasto: mąkę przesiać do miski. Dodać cukier, cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, sól i ser twarogowy. Wszystko zagnieść widelcem, aż ser połączy się ze suchymi składnikami. Na koniec dodać miękkie masło i zagnieść ciasto. Powinno być jednolite i sprężyste. Podzielić na dwie części. Obie rozwałkować na koło wielkości dna formy. Jedną część rozwałkowanego ciasta przenieść do formy (rozłożyć tak, by brzegi były nieco podniesione).
Jabłka obrać, pokroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne. Pokroić na grube plasterki. Ja kroiłam bezpośrednio do formy wyłożonej ciastem. Jabłka lekko docisnąć i wyrównać. Na wierzch wyłożyć drugą część rozwałkowanego ciasta. Nierówne brzegi docisnąć do brzegów formy. Na środku ciasta można zrobić rozetkowe nacięcie w stylu „american pie”. Wstawić do piekarnika i piec ok. 40 minut (pod koniec pieczenia, gdyby ciasto już było wystarczająco zarumienione, można go przykryć papierem do pieczenia i skończyć pieczenie na funkcji grzania góra-dół).
Ostudzić i oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!


Jesienne słodkości!

środa, 23 września 2015

Ciastka francuskie ze śliwkami



Za mną cudowny weekend. Spędziłam go w rodzinnym domu w Polsce, w gronie rodziny i przyjaciół. Naładowałam nieco akumulatory i nabrałam ciut optymizmu. Przy okazji nareszcie upiekłam ciasto, które zostało zjedzone, a nie rozdane czy wyrzucone z powodu „braku odbiorców”. W ogrodzie jak co roku tyle pyszności – jabłka, śliwki, winogrona, orzechy. Jednak ostatecznie wygrały śliwki. Wybaczcie, ale nie mogłam się oprzeć. Być w rodzinnym domu i nie wykorzystać chyba już ostatnich i w tym momencie najbardziej słodkich śliwek to grzech. Przez weekend jako pierwsze upiekłam kruche ciasto ze śliwkami i kruszonką, które zniknęło w przeciągu dwóch dni. Było naprawdę duże, bo pieczone na dużej czarnej blasze. Gdy po cieście zostało jedynie wspomnienie, kupiłam rolkę ciasta francuskiego, żebyśmy mogli zjeść ostatni wspólny deser przed moim wyjazdem do Niemiec. Jak już wielokrotnie wspominałam, ciasto francuskie cieszy się u mnie dużym uznaniem, dlatego po raz kolejny na moim stole gościły ciastka francuskie. Tym razem "jakże oryginalnie" - ze śliwką. Jakież one były wspaniałe! Ciasta z kruszonką nie zdążyłam sfotografować, więc na bloga trafiają jedynie ciastka francuskie:)


Składniki (na ok. 18 sztuk ):

1 duże opakowanie ciasta francuskiego (375g):
1 opakowanie serka waniliowego (ok. 120g)
1 żółtko
Kilka dojrzałych śliwek

Dodatkowo: białko jaja do zlepiania brzegów


Wykonanie:

Duża blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 200oC (termoobieg).
Serek waniliowy wymieszać dokładnie z żółtkiem.
Śliwki przekroić na pół, wyciągnąć pestkę.
Ciasto francuskie rozwinąć i pokroić na równe kwadraty (ok. 18 sztuk, ale zależy, jak duże pokroicie  kwadraty). Każdy kwadracik złożyć na pół i naciąć jak na zdjęciu. Rozwinąć, a nadcięte brzegi przełożyć na drugą stronę. Przylepić za pomocą białka jajka. 


Na każdy kawałek ciasta nałożyć łyżeczkę serka waniliowego i położyć połówkę śliwki. Ciastka przesmarować z wierzchu lekko mlekiem. 


Wstawić do piekarnika i piec ok. 10-12 minut, aż ciastka nabiorą złoto-brązowego koloru. Oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!


Jesienne słodkości!Czas na śliwki

niedziela, 17 listopada 2013

Sernik nowojorski z sosem truskawkowym



Dla wszystkich serników mówię stanowcze tak! Uwielbiam serniki w każdym wydaniu:). Dzisiaj przedstawiam przepis na wspaniały New York Cheesecake czyli sernik nowojorski. Co tu dużo mówić, chyba nigdy nie robiłam bardziej prostego sernika. Wszystkie składniki wrzucamy do jednej miski i mieszamy tylko do połączenia składników. A efekt – niebo w gębie:). Sernik ten zawsze podawany jest w towarzystwie sosu owocowego, wiśniowego, malinowego, a u mnie dziś pojawia się sos truskawkowy, bo chyba taki najbardziej mi odpowiada:). Genialne jest też to, że sernik nie opada, a po upieczeniu ma cudowną konsystencję:). Polecam!

Składniki (na sernik w okrągłej formie 24cm):

Spód:
200g pełnoziarnistych ciastek (u mnie owsiane)

Masa serowa:
1 kg sera twarogowego kubkowego
500g serka homogenizowanego waniliowego o wysokiej zawartości tłuszczu (u mnie serek z Lidla o zawartości 6,5% tł.)
150g cukru pudru
3 jajka
2 żółtka
2 łyżeczki cukru wanilinowego
2 łyżki mąki pszennej (niezbyt kopiate)
1 łyżka skrobi ziemniaczanej (również nie kopiata)
1 łyżeczka świeżego soku z cytryny
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny

Sos truskawkowy:
400g mrożonych truskawek
2 kopiate łyżki dżemu truskawkowego
2-3 łyżki cukru


Wykonanie:

Przygotować okrągłą, odpinaną tortownicę – wyłożyć papierem do pieczenia i wysmarować boki masłem. Piekarnik rozgrzać do 180oC.
Spód: ciastka pokruszyć na bardzo drobno i wyłożyć spód tortownicy. 
Sernik pieczony będzie w kąpieli wodnej, czyli tak jak w przypadku sernika japońskiego. Należy przygotować dużą blachę, w której zmieści się nasza tortownica z sernikiem – najlepiej użyć dużej blachy z kompletu od piekarnika. Nalać do niej wody.
Masa serowa: wszystkie składniki wymieszać za pomocą miksera, aż dobrze się połączą.
Masę serową wylać na pokruszone ciastka. Wyrównać powierzchnię. Formę z sernikiem owinąć folią aluminiową tak, aby woda z dużej blachy nie dostała się do sernika. Wierzch tortownicy również przykryć folią, aby sernik się nie przypiekł, a pozostał biały.
Wstawić do piekarnika i piec 1 godzinę. Po tym czasie wyjąć z piekarnika, zdjąć folię i wystudzić.
Sos truskawkowy: 200g truskawek włożyć do rondla i podgrzewać, aż się całkowicie rozmrożą. Dodać dżem i cukier. Wszystko wymieszać a następnie zmiksować blenderem na jednolity sos. Gotować jeszcze 3 minuty. Do gorącego sosu dodać resztę truskawek (w całości) i wymieszać - truskawki same się rozmrożą w sosie po chwili. Odstawić.

Ostudzony sernik kroić na kawałki, a następnie na każdy kawałek nałożyć truskawkę i polać sosem. Sos można podawać zarówno zimny, jak i gorący. Wydaje mi się, że z gorącym sosem sernik smakuje lepiej:). Ale decyzja należy do Was:). Smacznego!


piątek, 25 stycznia 2013

Tort Straciatella


Wiele razy zabierałam się za upieczenie „czegoś czekoladowego”, gdyż czekoladowe ciasta nie znajdują się w czołówce „moich naj”. Dziś zadałam sobie zadanie – wymyślić ciasto nie mocno czekoladowe, no i koniecznie z jakąś ciekawą masą:). I tak, przedstawiam efekt moich rozmyślań oraz czterech godzin pieczenia. Kakaowe ciasto i śmietankowa masa z kawałkami czekolady i wafelkami Prince Polo. Mimo, iż nie jestem fanką czekoladowych słodkości, tort bardzo przypadł mi do gustu i z pewnością kiedyś jeszcze pojawi się na kuchennym stole:)

Składniki (na ciasto w formie o średnicy 20cm):

Ciasto kakaowe:
200g mąki
100g cukru
50g kakao
130g miękkiego masła
185 ml mleka
2 duże jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli

Beza kawowa:
4 białka jaj (L)
1 szklanka cukru pudru
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej ( rozpuszczonej w łyżce wrzącej wody)

Masa straciatella:
250g serka mascarpone
385g serka homogenizowanego z czekoladą (np. Danio z kawałkami czekolady)
50g masła
50g cukru
2 łyżeczki cukru wanilinowego
2 wafelki Prince Polo XXL Classic (2 x 52g) 


Wykonanie:

Z ogółu czynności najpierw polecam zacząć od bezy, gdyż potrzebuje ona 3 godzin suszenia w piekarniku. Bezę spokojnie można przygotować dzień wcześniej, a następnego dnia bez stresu dokończyć resztę.
Beza: Rozgrzać piekarnik do 120oC. Białka ubić na sztywno z cukrem pudrem. Dodać skrobię oraz rozpuszczoną kawę. Na blasze od piekarnika rozłożyć papier do pieczenia, położyć na nim okrągłą formę do pieczenia i odrysować okrąg (żeby beza była tej samej średnicy co ciasto kakaowe). Na papier z odrysowanym okręgiem wyłożyć surową bezę na grubość 2-2,5 cm. Obok dużej bezy wycisnąć szprycą pozostałą masę, formując małe bezy (do dekoracji). Włożyć do rozgrzanego piekarnika i suszyć 3 godziny. Po tym czasie wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki od piekarnika i pozostawić bezę do całkowitego ostygnięcia i wysuszenia.
Ciasto kakaowe: Rozgrzać piekarnik do 180oC. Dno okrągłej formy o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boki formy wysmarować tłuszczem. W misce zmieszać mąkę z kakao, sodą, proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. W innej misce utrzeć masło z cukrem. Dodawać jajka jedno po drugim miksując po każdym wbiciu. Przestawić mikser na niskie obroty i dodawać na przemian suche składniki i mleko. Przełożyć ciasto do formy, wstawić do piekarnika i piec ok. 40-50 minut do czasu, aż wbity i wyciągnięty w środek drewniany patyczek wyjdzie czysty i suchy. Ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia.
Masa straciatella: masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym. Gdy oba składniki się połączą, dodawać po łyżce serka mascarpone i dokładnie miksować. Partiami dodawać serek homogenizowany i ponownie miksować. Wafelki zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać do masy, wymieszać dokładnie łyżką i odstawić (masa zgęstnieje, ponieważ wafelki odciągną wodę z jogurtu i zagęszczą masę).

Ostudzone ciasto kakaowe wyjąć z formy i ściąć wystającą górkę (aby było równe). Następnie przekroić ciasto na 2 blaty.
 








Składanie ciasta: Na pierwszy blat kakaowy wyłożyć połowę masy – dokładnie i równo rozsmarować. Położyć bezę. Wyłożyć pozostałą masę (odkładając kopiastą łyżkę do smarowania wierzchu ciasta) i wyrównać. Położyć drugi blat kakaowy. Wierzch posmarować odłożoną masą. Udekorować rozkruszonym pozostałym ze ścięcia ciastem kakaowym i małymi bezami. Smacznego! :)