czwartek, 23 marca 2017

Kulicz – wschodnia baba paschalna (Wielkanocna)



Wielkanoc to zdecydowanie moje ulubione święto w roku. Jest zawsze tak kolorowo i smacznie, że cały rok czekam z niecierpliwością na lukrowane baby, mazurki i jajko z chrzanem :) Tegoroczne wielkanocne pieczenie rozpoczynam Kuliczem pochodzącym od naszych wschodnich sąsiadów. Na świątecznym stole Ukraińców czy Rosjan, nie może zabraknąć tego specjału. Kulicz to tradycyjna baba drożdżowa, nazywana także chlebem wielkanocnym. Jest nieodłącznym elementem świąt, podobnie jak u nas. Pięknie przybrany koszyk, kolorowe pisanki, domowa wędlina, chrzan, no i pyszna baba drożdżowa! Szkoda, że to tylko raz w roku :) Moje Kulicze piekłam w  3 puszkach po produktach konserwowych, ale takich o większej pojemności (400g) i jednej mniejszej. Wyszły cudowne. Smak jest wspaniale maślany, a ciasto rozpływające się w ustach. Babka najlepiej mi smakuje jak jest jeszcze ciepła i chrupiąca, ale na drugi dzień jest również smaczna :) Polecam !


Składniki ( na 4 babki w średniej wielkości puszkach):

Ciasto:
500g mąki pszennej
100g masła
30g świeżych drożdży
2 całe jajka (L)
2 żółtka (L)
¾ szklanki mleka
½ szklanki cukru
1 kopiata łyżka gęstej kwaśnej śmietany
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Dodatkowo: 100g rodzynek

Lukier: ½ szklanki cukru pudru rozrobić z łyżką mleka i łyżeczką soku z cytryny – gdyby lukier był za rzadki – dodać cukru pudru, za gęsty – dodać soku z cytryny bądź mleka.


Wykonanie:

Mleko podgrzać, by było lekko ciepłe – w żadnym wypadku nie może być gorące. Dodać drożdże i łyżeczkę cukru – wymieszać. Jaja i żółtka utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą i gęstą masę. Połączyć z rozpuszczonymi w mleku drożdżami, wymieszać i odstawić na około pół godziny, aż masa drożdżowa podrośnie.
Mąkę przesiać przez sito. W miseczce połączyć rozpuszczone masło i śmietanę oraz sól. Do wyrośniętych drożdży dodawać na przemian mąkę i masło ze śmietaną. Na koniec wrzucić rodzynki. Wyrabiać ciasto, aż będzie jednolite i sprężyste. Ja wyrabiam mikserem z końcówką-hakiem do wyrabiania. Ciasto odstawić w cieplejsze miejsce, aż podrośnie (ok. 40 minut).
Puszki np. po groszku dokładnie umyć i osuszyć. Wyścielić papierem do pieczenia – wycięłam okręgi na dno i dopasowane pasy na boki. Puszki można również wysmarować masłem i obficie oprószyć bułką tartą.
Gdy ciasto drożdżowe podrośnie – nakładać do puszek ciasto tak, by sięgało ¾ wysokości puszki. Piekarnik rozgrzać do 180oC (na początku termoobieg, po 10 minutach lub gdy babki zbytnio się przypieką –  grzanie od dołu). Wyrośnięte do brzegów puszki babki posmarować mlekiem lub wodą i wstawić do piekarnika. Piec ok. 25-30 minut. Wyjąć i przestudzić. Kulicze z puszek wyciągałam jeszcze letnie, bo było mi łatwiej. Na koniec babki polać lukrem i można posypać dekoracyjnymi posypkami. Smacznego!

 

A tutaj mój mały kurcacek wielkanocny :)  



czwartek, 16 marca 2017

Owsianka na wynos – czyli placek owsiany z żurawiną i rodzynkami


 

Często jest tak, że rano nie mamy czasu na pichcenie, albo zdarzy się nam zaspać, jak ostatnio w moim przypadku :) Wtedy to, możemy być spokojni, że to śniadanie czeka na nas, a nie odwrotnie :)
Miałam ostatnio ochotę na ciasto owsiane, bo nie chciałam pakować w siebie mnóstwa kalorii przed maratonem jaki mnie czeka w najbliższych tygodniach – urodziny, chrzciny, wesele, a po drodze jeszcze wiele „bezokazjów” :) Upiekłam więc placek na bazie płatków owsianych, z dodatkiem żurawiny i rodzynek. Do placka można oczywiście użyć innych bakalii, np. suszonych moreli czy różnych orzechów, a nawet kokosa – na co kto ma ochotę i co aktualnie ma w szafce. Placek smakuje świetnie – zwłaszcza na drugi dzień. Można go z łatwością pokroić na kawałki i spakować do pracy, szkoły czy na uczelnię. Polecam!


Składniki (na placek w okrągłej formie 24cm):

1 i ½ szklanki płatków owsianych zwykłych górskich
1 i ½ szklanki wody
1 duże jabłko
3 kopiate łyżki mąki pszennej
2 jajka (L)
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżka miodu
½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki cynamonu
Szczypta soli
Garść rodzynek
Garść suszonej żurawiny


Wykonanie:

Formę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg).
Płatki owsiane zalać wodą i odczekać, aż płatki wchłoną wodę (ok. 10-15 minut). Po tym czasie wymieszać ze startym jabłkiem oraz miodem. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, cynamonem i solą. Jaja ubić na puszysto z łyżką cukru. Do jajek dodawać stopniowo mąki i delikatnie mieszać szpatułką. Na końcu dodać płatki owsiane i suszone owoce. Wszystko delikatnie wymieszać i przelać do formy. Wstawić do piekarnika i piec ok. 30-40 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wierzch powinien być ładnie przypieczony ale nie brązowy. Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Pokroić na kawałki. Można przechowywać w lodówce w zamkniętym pojemniku przez ok. 2 dni. Smacznego!

 
www.sklepagnex.pl

sobota, 11 marca 2017

Ciasto leśny mech



W ubiegłym roku był wielki BUM na to ciasto. Piękny kolor, proste wykonanie, no i smak – nic więc dziwnego, że przepis skradł serca wielu internautów. Ja z kolei bardzo długo zabierałam się za ten przepis, bo zawsze wypadało „coś innego” do upieczenia. W tym roku postanowiłam, że muszę w końcu zrobić to ciasto. A że mamy już marzec i lada chwila pojawią się pierwsze oznaki cieplejszej pory roku, pomyślałam, że intensywnie zielony kolor ciasta będzie takim optymistycznym krokiem w stronę wiosny :) Upiekłam i powiem Wam, ze z pewnością powtórzę to ciasto jeszcze nie raz. W cieście nie czuć szpinaku, tylko lekko cytrynową nutę. Jest idealnie wilgotne i niesamowicie smaczne. Myślę, że każdy powinien spróbować choć raz takiego fajnego ciasta :) Przepis jest dość popularny w Internecie, ja skorzystałam ze Słodkich Fantazji, gdzie zachwyciły mnie zdjęcia.


Składniki (na ciasto w formie 24cm):

Ciasto:
450g mrożonego szpinaku liściastego
2 i ½ szklanki mąki krupczatki
1 i 1/3 szklanki cukru
1 i 1/3 szklanki oleju
4 jajka (L)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Krem śmietankowo-cytrynowy
400g słodkiej śmietany 30/36%
1 opakowanie galaretki cytrynowej
2 łyżki cukru pudru


Wykonanie:

Szpinak rozmrozić i odsączyć z wody. Zblendować i odstawić.
Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg). Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto: jaja ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą, jasną masę. Następnie cienkim strumieniem dodawać oleju. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą i dodać do jajek z olejem – zmiksować. Na sam koniec dodać szpinak i wszystko dokładnie wymieszać. Przelać do formy, wstawić do piekarnika i piec ok. 50 minut lub do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić. Z ostudzonego ciasta odciąć „czapę” na 2/3 wysokości ciasta. Odciętą czapę pokruszyć do miseczki. Pozostałe ciasto przeciąć na dwa blaty.
Krem: galaretkę rozpuścić w 200ml wrzącej wody. Ostudzić (najlepiej by galaretka była konsystencji rzadkiego kisielu). Śmietanę ubić na sztywno z cukrem. Do ubitej śmietany wlewać po trochu tężejącej galaretki i delikatnie mieszać.
Do formy włożyć pierwszy blat ciasta, wlać krem śmietankowo-cytrynowy (2 łyżki zostawić do przesmarowania wierzchu ciasta) i przykryć drugim blatem. Wierzch przesmarować odłożonym kremem i posypać poruszoną „czapą” z ciasta. Wstawić w zimne miejsce lub do lodówki. Przed podaniem udekorować ziarenkami granatu. Smacznego!

  

niedziela, 5 marca 2017

Sernik chałwowy z czekoladą



Oj jak dawno nie było sernika na blogu! Nie mówię, że w ogóle go nie było, bo i na święta był i przed świętami też. Ale z nowości nie było nic :) Czas więc na nową propozycję do zakładki SERNIKI.
Bardzo lubimy chałwę, więc wydało mi się oczywiste, by w końcu wypróbować sernik chałwowy. Przepis i zdjęcie, które od razu skradło moje serce pochodzi ze strony Wypieki Beaty. Zrobiłam go na swoim, wypróbowanym kruchym spodzie. Wyszedł pyszny, kremowy, idealny. W smaku jest delikatnie chałwowy i niezwykle aksamitny. Chałwa nie zdominowała smaku ciasta, a wspaniale się wkomponowała. Ciasto można upiec również w kąpieli wodnej jak w oryginale. Polecam!


Składniki (na sernik w formie 24cm):

Kruchy spód:
150g mąki pszennej
100g masła
50g cukru pudru
2 małe żółtka (lub 1 duże)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Masa twarogowa:
1kg sera twarogowego kubkowego
300 g białej czekolady
4 duże jajka (L)
½ szklanki cukru pudru
200 ml śmietany kremówki
250 g chałwy waniliowej rozkruszonej

Wierzch:
100g mlecznej czekolady
Łyżka mleka
Łyżka masła
50g chałwy do posypania


Wykonanie:

Formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg).
Kruche ciasto: wszystkie składniki posiekać, a następnie zagnieść ciasto. Wylepić dno i boki formy. Ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec do zezłocenia. Wyjąć a temperaturę piekarnika zmniejszyć do 170oC.
Masa serowa: białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z połową śmietany – odstawić do wystudzenia. Pozostałe składniki krótko zmiksować, na końcu dodając pokruszoną chałwę i rozpuszczoną czekoladę. Masę wylać na podpieczony spód i całość wstawić do piekarnika. Piec ok. 1 godzinę, aż sernik ładnie wyrośnie i nabierze złoto-brązowego koloru. Można również upiec sernik w kąpieli wodnej – forma z ciastem owinięta folią aluminiową, umieszczona w drugiej formie z wodą.
Po upieczeniu zostawić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, by całkowicie wystygł.
Polewa : wszystkie składniki – czekoladę, mleko i masło podgrzewać w kąpieli wodnej, aż powstanie gładka, lśniąca polewa. Polać cały sernik, a na wierzch pokruszyć chałwę. Wstawić do lodówki lub w zimne miejsce, aż całość się schłodzi, a polewa zastygnie. Najlepszą konsystencję osiąga po nocy spędzonej w lodówce. Smacznego!

 
 
 

poniedziałek, 27 lutego 2017

Tafla czekoladowa z bakaliami i chili



Jeden kawałek i tyle smaków! Gorzki smak czekolady w połączeniu ze słodko-kwaśnymi żurawinami, morelami i skórką pomarańczową oraz lekko słonymi pistacjami, a wszystko to doprawione odrobiną płatków chili – to z pewnością mieszanka idealna! Kawałek takiego czekoladowego przysmaku jest z pewnością zdrowszy od kupnych nadziewanych czekolad, a ponadto, możemy go przygotować sami w krótkim czasie i przechowywać w lodówce jeszcze przez długi czas. Taflę można przygotować wcześniej i mieć w zanadrzu, gdy odwiedzą nas niespodziewani goście. Jak zapewne zdążyliście zauważyć, na Różowej królują przepisy bez czekolady, ponieważ nie jestem jej fanką. Ale zdarzają się przepisy, które absolutnie kradną me serce – tak właśnie jest z dzisiejszym. Kawałek takiej tafli bakaliowej zjem z przyjemnością. Jeśli nie lubicie gorzkiej czekolady, to spokojnie możecie użyć czekolady mlecznej lub białej i dodać inne ulubione suszone owoce, orzechy itp.


Składniki (na taflę wymiarów ok. 25x35cm):

2 tabliczki gorzkiej czekolady
80g suszonej żurawiny
80g solonych pistacji (waga wraz z łupinkami)
50g suszonych moreli
50g kandyzowanej skórki pomarańczowej
Szczypta cynamonu
Szczypta płatków chili (wg uznania)


Wykonanie:

Żurawinę i morele pokroić w małe kosteczki lub paseczki. Pistacje obrać z łupinek i posiekać.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z dodatkiem cynamonu. Jeszcze gorącą wylać na papier do pieczenia i rozsmarować na podane wyżej wymiary (lub grubiej jeśli wolicie grubszą taflę). Na rozsmarowaną czekoladę od razu wyłożyć morele, żurawinę, skórkę pomarańczową i posypać posiekanymi pistacjami i płatkami chili. Wstawić do zimnego miejsca lub lodówki, aż tafla zastygnie. Przed podaniem pokroić na dowolne kształty. Czekoladę można również zamrozić – będzie idealnym dodatkiem do deserów lodowych! Smacznego!

 

http://sklepagnex.pl/

czwartek, 23 lutego 2017

BeaverTails – Ogony bobra



Wiem, że dziś już za późno by je upiec, ale będą jak znalazł na przyszły rok lub inne okazje, gdy będziecie potrzebować coś "pączkowego":)
A więc BeaverTails...Ten tradycyjny kanadyjski przysmak o dziwnej nazwie to nic innego jak odpowiednik naszych pączków, tyle że jego kształt ma przypominać ogon bobra. Bóbr zaraz obok klonu jest symbolem Kanady i jest on głęboko zakorzeniony w dziejach tego kraju. Bóbr był i jest powszechnie występującym w Kanadzie gryzoniem, symbolizującym spryt, pracowitość, a także inteligencję. Takie właśnie cechy przypisywano wczesnym Kanadyjczykom. Nic więc dziwnego, że zwierzę to zostało mianowane symbolem.
Dawniej w Kanadzie piekło się prawdziwe bobrze ogony, a w czasie ich braku, potrawę zastępowano płaskim chlebem formowanym właśnie na kształt ogonów. Jednak historia słodkich ogonów bobra sięga roku 1978, kiedy małżeństwo Hookerów korzystając z rodzinnej receptury babki zdecydowali się na ich sprzedaż podczas święta wspólnoty w mieście Killaloe w Ontario. Babka Hookera przyrządzała te chlebki na śniadanie, polane masłem i posypane cynamonem, cukrem lub dżemem. Sama nazwa „BeaverTails” weszła w życie w roku 1980, kiedy to utworzono pierwszy sklepik z tym przysmakiem na rynku w Ottawie. Od tego czasu ogony bobra stały się tradycją i nieodłącznym elementem wszelkich eventów, festynów i zabaw. Dostać je można w przeróżnych wersjach – z czekoladą, owocami, cukrem.
Szalenie zaciekawił mnie ten przepis, dlatego zdecydowałam się go wypróbować. Zakochałam się w kształcie, a poza tym, uwielbiam cynamon. Zaciekawiło mnie również całonocne garowanie ciasta. Najlepiej zacząć przygotowanie o około 18-19 wieczorem, kiedy to pierwszy raz zagniatamy ciasto, potem ciasto sobie odpoczywa i rośnie przez noc, a rano ponownie go zagniatamy.
Jakkolwiek to brzmi, smażone ogony są przepyszne, pulchniutkie, mięciutkie. Bardzo chrupiące i różnią się znacznie od pączków, bo prawie nie mają "miąższu". Można oczywiście formować nieco grubsze placki - wtedy w środku jest więcej białego wnętrza:) Jak dla mnie ciut za słodkie, ale czyż nie o to chodzi by w tłusty czwartek było do syta? :) Polecam!


Składniki (na całą paterę - ok. 30 ogonów różnej wielkości):

Zaczyn drożdżowy:
260g mąki pszennej (1 i ¾ szklanki)
½ szklanki ciepłego mleka
½ szklanki letniej wody
50g świeżych drożdży

+ 320g mąki pszennej (2 szklanki) – na później

Masa jajeczno-maślana:
60g miękkiego masła
½ szklanki cukru
3 małe jajka
1 łyżeczka cukru wanilinowego
¼ łyżeczki soli

Dodatkowo:
½ małego kieliszka spirytusu (lub wódki)
2 szklanki cukru i łyżeczka cynamonu do obtaczania ogonów


Wykonanie:

Zaczyn drożdżowy: drożdże rozpuścić w mleku i wodzie, dodać do przesianej mąki i wszystko zmiksować na jednolitą masę. Odstawić pod przykryciem na ok. 2-3 godziny.
Masa jajeczno-maślana: wszystkie składniki umieścić w misce i miksować do białości – ok. 2 minuty. Do masy dodać zaczyn drożdżowy i dokładnie zmiksować. Na samym końcu dodać przesianą mąkę (te 320g) i wyrobić gładkie ciasto (ja wyrabiam mikserem z końcówką hakiem). Przykryć i odstawić na całą noc w temperaturze pokojowej.
Rankiem dodać spirytus i jeszcze raz zagnieść ciasto i pozostawić na 1-2 godzin do ponownego wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto wyjąć i oprószyć mąką, gdyż jest nieco rzadsze. Z ciasta formować kulki, a następnie spłaszczać i formować w owalne kształty. Placki powinny być bardzo cienkie. Każdy placek naciąć tworząc romby i pozostawić na ok. 10-15 minut na blacie. To akurat tyle, by rozgrzać olej (jego temperaturę sprawdzam wrzucając skrawek ciasta, choć najlepszy jest do tego termometr). Po tym czasie placki smażyć na złoto-brązowo, następnie położyć na moment na ręczniku papierowym i jeszcze gorące wrzucać do cukru cynamonowego i dokładnie obtaczać. Nadmiar cukru strząsnąć. Ogony można również posypać cukrem pudrem, ale wtedy stracą swój urok i ładny kolor ;) Smacznego!

 


wtorek, 21 lutego 2017

Doughnuts – kolorowe oponki



Tłusty czwartek już za parę dni, czas więc zastanowić się jakimi to słodkościami uraczyć domowników. Klasyczne pączki z marmoladą, faworki, a może kolorowe oponki? Ja w tym roku pokusiłam się o amerykański klasyk – pączki z dziurką suto oblane lukrem albo czekoladą. W filmach amerykańskich –najczęściej komediach – policjanci zawsze jedzą w radiowozie dougnuts i popijają napojem :) No i co by mi nie mówiono, te kolorowe pączki zawsze będą mi się kojarzyły z jakimś leniwym policjantem, który marzy o tym, by delikwent dał mu spokój, żeby ten mógł w spokoju dokończyć posiłek:)
W Polsce kiedy nadchodzi TEN dzień, czyli tłusty czwartek, jesteśmy w stanie pochłonąć ogromne ilości pączków. Przyznajcie się, ile razy robiliście ranking „kto zjadł więcej”? :) Kolorowe oponki oprócz tego, że są pyszne, to jeszcze wyglądają cudownie. Takie kolorowe :) Myślę, że nie tylko dzieciaki się skuszą na taką wersję tłustego czwartku. Pączki wyszły pyszne, pulchniutkie, nienasączone tłuszczem. Polecam!


Składniki (na 15 oponek i 15 małych pączuszków):

Ciasto drożdżowe:
450g mąki pszennej
200ml mleka
4 żółtka (L)
40g cukru
40g świeżych drożdży
1 spora łyżka serka twarogowego/homogenizowanego
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ małego kieliszka spirytusu
Szczypta soli

Lukier biały i różowy:
250-300g cukru pudru
2 białka jaj
1 łyżeczka soku z cytryny
Odrobina czerwonego barwinka spożywczego

Polewa z czekolady:
35g czekolady mlecznej
35g czekolady gorzkiej
1 łyżka mleka



Wykonanie:

Ciasto: mleko podgrzać. W letnim mleku rozpuścić drożdże. Mąkę wsypać do miski, zrobić wgłębienie i wlać do niego rozpuszczone drożdże. Przysypać otaczającą mąką. Pozostawić w ciepłym miejscu, aż drożdże „ruszą” i kopczyk się wybrzuszy.
Żółtka utrzeć z cukrem i serkiem, aż masa podwoi objętość i nabierze puszystości. Masę wlać do mąki z zaczynem, dodać cukier wanilinowy, sól  i zagnieść gładkie ciasto (ja zagniatam mikserem z końcówką hakiem). Odstawić na ok. godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie dodać spirytus i delikatnie zarobić ponownie ciasto. Odstawić na ok. 15 minut, aż ciasto podrośnie. W szerokim garnku rozgrzać olej ( jego temperaturę sprawdzam wrzucając skrawek ciasta, choć najlepszy jest do tego termometr). Ciasto drożdżowe rozwałkować i wykrajać kubkiem koła, a następnie kieliszkiem dziurki. Oponki wrzucać na rozgrzany olej i smażyć na złoto-brązowo z obu stron. Wykładać na ręcznik papierowy.
Lukier: białka ubijać na lekką pianę (musi być jeszcze lejąca!), dodać cukier puder i sok z cytryny. Dokładnie wymieszać. Podzielić na 2 części. Do jednej dodać odrobinę czerwonego/różowego barwnika i dokładnie wymieszać. By oponki były równo i gładko pokryte lukrem, należy je zanurzać „do góry nogami” – do połowy oponki. Przełożyć na kratkę, by nadmiar lukru ściekł. Posypać kolorową posypką i pozostawić do zastygnięcia lukru.
Polewa czekoladowa: czekoladę i mleko podgrzewać w kąpieli wodnej – gdyby czekolada zbytnio zgęstniała lub zwarzyła się, należy dodawać po łyżeczce wrzącej wody, aż uzyska powrotem płynność. Podobnie jak z lukrem – pączki zanurzać w czekoladzie i posypać posypką. Oczywiście można użyć innej czekolady, innych barwników i innych ozdób – tutaj jest miejsce na Waszą kreatywność ! :) Dla tradycjonalistów pozostaje cukier puder (to moja ulubiona wersja;)). Smacznego!


 

środa, 15 lutego 2017

Tartaletki z kremem pomarańczowym, czekoladą i kandyzowaną skórką pomarańczy



Sesja prawie za mną, a tłusty czwartek przede mną :). W związku z faktem, iż co roku w okresie walentynek moje miłosne wypieki to klapa za klapą, to w tym roku dałam sobie z nimi spokój. Jakoś nigdy nie byłam fanką tego „święta” – no dzień jak co dzień. Natomiast sto razy bardziej wolę rodzinne weekendy przy kawałku dobrego ciasta, spontaniczne, prawdziwe. W ten weekend będę przygotowywała dla Was propozycje na tłusty czwartek, bo to już za tydzień!
A tymczasem dzisiaj mam dla Was klasykę – czekolada i pomarańcza. Tym razem w postaci małych tartaletek z pomarańczowym kremem „Orange curd” oraz domową kandyzowaną skórką. Po raz kolejny takie wydanie czekolady przypadło do gustu moim domownikom. Ciasteczka są przepyszne, zarówno kremowe jak i chrupiące. Doskonałe połączenie klasycznych smaków. A najbardziej smakowała wszystkim kandyzowana skórka pomarańczowa:) Polecam!


Składniki (na ok. 20 sztuk o średnicy 4-5cm):

Ciasto:
62g mąki pszennej
62g masła
1 łyżka kwaśnej śmietany
1 łyżka cukru
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Krem pomarańczowy:
1 jajko (L)
1 żółtko
80g cukru
1 łyżka soku z cytryny
Otarta skórka i sok z 1 średniej pomarańczy

Polewa czekoladowa:
½ tabliczki gorzkiej czekolady
1 łyżeczka masła

Kandyzowana skórka pomarańczowa:
Skórka z 1 średniej pomarańczy (w kawałkach, sparzona, z odkrojoną wewnętrzną białą częścią skórki)
¼ szklanki cukru
¼ szklanki wody

Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 200oC (termoobieg). Przygotować formę z wgłębieniami ( u mnie foremka z dość płytkimi wgłębieniami – inna niż na tradycyjne muffiny, chociaż na muffiny też może być ale wtedy nie należy wylepiać wgłębień do samej góry. Można oczywiście też użyć tradycyjnych foremek na tartaletki).
Ciasto: wszystkie składniki posiekać nożem, a następnie zagnieść ciasto (będzie się trochę lepiło, dlatego przy wałkowaniu ciasta należy go dość obficie podsypać mąką). Zagniecione ciasto rozwałkować na grubość ok. 2-3mm, a następnie wykroić koła średnicy wgłębień w foremce. Wycięte koła przełożyć do wgłębień w foremce, a następnie wstawić do piekarnika i piec, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Wyjąć i ostudzić.
Krem pomarańczowy: masło rozpuścić w rondelku. W miseczce roztrzepać jajka z cukrem oraz ze skórką i sokiem z pomarańczy i sokiem z cytryny. Dodać do rozpuszczonego masła, zmniejszyć płomień prawie do minimum i cały czas mieszać, aż krem nabierze konsystencji rzadkiej śmietany. Odstawić na 10 minut do przestudzenia, a następnie nałożyć do każdego ciasteczka trochę kremu tak, by wypełnił zagłębienie. Odstawić na ok. ½-1 godziny by krem ostygł i zgęstniał w ciasteczku.
Polewa czekoladowa: gorzką czekoladę połamać na kosteczki, umieścić w misce i dodać masło. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodawać po łyżeczce gorącej wody, aż do uzyskania nieco rzadszej masy.  Na każdą tartaletkę nakładać po trochu czekolady i rozsmarować na kremie. Można również czekoladę przełożyć do rękawa/szprycy i wycisnąć kratkę na wierzchu ciastka.
Kandyzowana skórka pomarańczowa: skórkę pociąć na wąskie długie paseczki i dwukrotnie sparzyć wrzątkiem (zalać i wylać wodę). Do rondelka wlać wodę i dodać cukier. Do wrzącej mieszanki dodać skórkę pomarańczową, zmniejszyć płomień i gotować do momentu, aż wyparuje woda, a skórka będzie klejąca. I teraz są dwie możliwości – skórkę można wrzucić do miski z cukrem (oczywiście nie całą na raz) i przemieszać żeby się obtoczyła w cukrze, albo pojedynczo wykładać na papier do pieczenia żeby zastygła.  Wierzch ciastek udekorować kandyzowaną skórką. Smacznego!