poniedziałek, 18 września 2017

Omlet z mąki ryżowej z serkiem wiejskim



Dzisiaj mała odskocznia od wypieków :) Moje śniadanie to zawsze owsianka, płatki żytnie lub jaglanka z owocami, bo jestem tak uzależniona, że nie wyobrażam sobie już życia bez nich! Ale raz w tygodniu robię sobie przerwę i wtedy na stole lądują pełnoziarniste grzanki z serkiem twarogowym i konfiturą, placki lub omlet. Od biedy coś na słono, ale to tylko jeśli jestem u kogoś lub w cudownym hotelu z jeszcze cudowniejszym bufetem :) W niedzielę miałam smak na omlet. Proste składniki, raz dwa trzy i omlet już był na talerzu. I nawet udało mi się go obrócić szpatułką. Omlet z mąki ryżowej i serka wiejskiego może i brzmi dziwnie, ale smakuje dobrze. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do smaku mąki ryżowej :) Serek wiejski po ogrzaniu lekko się ciągnie, prawie jak ser żółty. Omlet wyszedł puszysty i mięciutki. Idealnie komponuje się z konfiturami, miodem i orzechami, owocami lub jogurtem. Jak dla mnie idealny jako „fit deser” w ciągu tygodnia :) A w weekend nie liczymy kalorii :) Polecam :)


Składniki (na 1 omlet z małej patelni):
1 jajko (L)
25g mąki ryżowej
1 kopiata łyżka serka wiejskiego odsączonego
½ łyżeczki miodu
Szczypta proszku do pieczenia
Szczypta soli


Wykonanie:

Białko jaja oddzielić od żółtka. Żółtko wymieszać z serkiem wiejskim, mąką ryżową, miodem i proszkiem do pieczenia. Rozgrzać patelnię przesmarowaną lekko olejem (pamiętajcie, że teflon nie może być zdarty, bo wtedy omlet przywrze do patelni i całość się przypali). Białko ubić na sztywno ze szczyptą soli. Wymieszać z poprzednimi składnikami. Masę wylać na rozgrzaną patelnię, zmniejszyć płomień do minimum i przykryć pokrywką. Smażyć do czasu, aż wierzch omletu lekko się zetnie i omlet będzie można podważyć szeroką szpatułką. Po tym czasie omlet obrócić na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilę, aż spód się przypiecze. Przełożyć na talerz i podawać z ulubionymi dodatkami. Smacznego!

P.S. Omlet smakuje równie dobrze na zimno i  podany z ulubionymi dodatkami może być alternatywą deseru po obiedzie :)


 

piątek, 15 września 2017

Tarta z serem i śliwkami


  
Już dawno nie było na blogu nic kruchego :) A więc dziś kolej na tartę. Z solidną porcją śliwek i kruszonką, a co ! Lubię tarty, bo są mega szybkie i łatwe w przygotowaniu. Do tego bardzo wdzięczne, gdyż jako nadzienie przyjmą praktycznie wszystko :) W tym roku było niezbyt śliwkowo, bo w ogrodzie na drzewach pustki, dlatego chociaż raz wypada je kupić i coś upiec. Mam nadzieję, że u Was w ogrodach jest nieco lepsza sytuacja :) Nie mniej jednak zachęcam do wypróbowania przepisu. A może poeksperymentujecie z innymi owocami zamiast śliwek? Czemu nie :)
Przy okazji pochwalę się ulgą wynikającą z faktu, że wszyscy zaliczyli sesję poprawkową, także mam wolną głowę aż do 4 października! Yuhu!


Składniki ( na tartę w okrągłej formie o średnicy 26cm):

Kruche ciasto:

1 i ½ szklanki mąki pszennej
½ szklanki cukru
125g masła
3 żółtka
1 łyżeczka cukru wanilinowego
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli

Masa serowa:

500g mielonego twarogu z kubka
1 opakowanie (30-40g) budyniu śmietankowego bez cukru
50g cukru

Dodatkowo: 500g śliwek węgierek (ewentualnie może być inna odmiana albo inne owoce :) )


Wykonanie:

Śliwki umyć, wyjąć pestki, pozostawić przekrojone na połówki (duże odmiany śliwek można pokroić w ósemki).
Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg).
Kruche ciasto: wszystkie składniki umieścić w misie miksera i zagnieść ciasto końcówką do ucierania. Można to zrobić również rękoma, najpierw siekając chłodne masło z mąką, później siekając z żółtkami,  a następnie dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto. Ciasto podzielić na dwie części (jedną mniejszą i jedną ciut większą). Większą częścią wyłożyć formę oraz lekko boki i ponakłuwać widelcem, a drugą część włożyć do zamrażarki. Formę z ciastem wstawić do piekarnika i podpiekać ok. 8-10 minut, aż spód będzie złoty.
W tym czasie przygotować masę serową: wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Gdy spód się podpiecze, wyłożyć na niego ser, rozsmarować. Wyłożyć śliwki układając okrężnie. Można ozdobić kawałkami ciasta robiąc np. kuleczki, a resztę ciasta zetrzeć na tarce wprost na śliwki. Tak przygotowane ciasto wstawić ponownie do piekarnika i piec jeszcze ok. 20 minut, aż wierzch będzie złoty. Ostudzić. Oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

 
 

poniedziałek, 11 września 2017

Strucla jabłkowa z kruszonką



Mój organizm chyba czuje, że jesień za pasem, bo cały czas chodzą za mną wypieki z jabłkami :) Ostatnio upatrzyłam sobie pewną odmianę jabłek, które rozpływają się w ustach po upieczeniu. Ich nazwa to Delikates. Mają świeży, letni zapach oraz słodko-kwaskowy smak. Już trzeci raz odwiedziłam warzywniak zaopatrzony w te jabłka, bo wcześniej piekłam szarlotkę i ciastka, a  tym razem zachciało mi się strucli. Prawdziwej, drożdżowej, z masą jabłek i maślaną kruszonką. Strucla wyszła niesamowicie mięciutka i zniknęła dosłownie w to samo popołudnie. Nie jest trudna do zrobienia, więc kupujcie jabłka i do dzieła ! :)


Składniki (na struclę w keksówce 27x8cm – mierzone u podstawy foremki):

Ciasto drożdżowe:
250g mąki pszennej
150ml mleka
30g masła
25g świeżych drożdży
3 żółtka
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Nadzienie:
600g jabłek
2 łyżki cukru

Kruszonka:
40g masła
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka cukru
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta cynamonu
Szczypta soli


Wykonanie:

Ciasto drożdżowe: mąkę przesiać do miski, dodać cukier, cukier wanilinowy i sól. Wszystko wymieszać. Ze składników uformować kopczyk, a następnie zrobić w nim wgłębienie. Mleko lekko podgrzać, by było letnie. Do mleka pokruszyć świeże drożdże i dokładnie rozmieszać, aż się rozpuszczą. Wlać do wgłębienia i zasypać otaczającą mąką. Miskę przykryć ściereczką kuchenną. Pozostawić na 10-15 minut.
Po 10-15 minutach dodać żółtka – wszystko wymieszać łyżką, a następnie dodać rozpuszczone masło i zacząć wyrabiać ręką (ok. 5 minut), aż będzie sprężyste i jednolite. Ja wyrabiam końcówką miksera – hakiem. Odstawić na ok. 40 minut do wyrośnięcia.
W tym czasie obrać jabłka, pokroić na ósemki i następnie w plasterki. Włożyć do garnka, dodać cukier i 2 łyżki wody. Gotować na wolnym ogniu ok. 10 minut, aż jabłka się lekko rozgotują, ale nie stracą cząstek. Odstawić.
Kruszonka: zimne masło rozrobić palcami z mąką, cukrami, cynamonem i solą. Odstawić.
Gdy ciasto wyrośnie, przełożyć go na blat oprószony mąką i rozwałkować na kwadrat ok. 40x40cm. Na cieście rozłożyć jabłka, a następnie zwinąć w roladę zawijając boki do środka (jak krokiety). Nie przejmujcie się jak rolada wyjdzie dłuższa niż keksówka.  Wystarczy ją ścisnąć rękoma do środka i przełożyć do foremki. Wierzch przesmarować roztrzepanym jajkiem lub samym żółtkiem. Struclę odstawić na ok. 20 minut, aż jeszcze urośnie, a piekarnik nastawić na 170oC (termoobieg). Po tym czasie struclę obsypać kruszonką i wstawić do piekarnika. Piec ok. 25-30 minut, aż cały wierzch i kruszonka się zarumienią. Wyjąć i lekko przestudzić. Oprószyć cukrem pudrem. Można poczekać aż wystygnie, ale zaręczam, że na ciepło smakuje wybornie! Na drugi dzień jest równie pyszna. Smacznego!

 
 

A ja się opalam jak pancia fotografuje :)  

poniedziałek, 4 września 2017

Chleb kukurydziany na drożdżach



Jest kilka osób w mojej rodzinie, które śmiało można nazwać prawdziwymi „chlebiarzami”. I ja właśnie do nich należę :) Nic nie smakuje tak wybornie jak świeży, dobrej jakości chleb z masłem.  A już najlepiej ten domowy. Podczas wakacji w Portugalii jadłam pieczywo na śniadanie, obiad i kolację, a nawet pomiędzy go podjadałam, z masłem i domowymi powidłami. Portugalia ma niesamowite pieczywo, jedno z najlepszych jakie jadłam. Chodzi zarówno o chleb, jak i bułki. W Polsce natomiast mamy tylko kilka wybranych sklepów, gdzie kupujemy konkretne chleby. Jesteśmy dość wybredni :) Najbardziej jednak lubimy domowy chleb z garnka, z chrupiącą skórką i mięsistym, wilgotnym środkiem. Czasami dorzucę słonecznik, czarnuszkę albo pomieszam inne mąki. Mam też ogromną słabość do chleba kukurydzianego. Niestety nie jest on u nas tak popularny i trudno go dostać. Oczywiście chleb kukurydziany również musi mieć skórkę chlebową, dlatego piekę go w garnku. Wiadomo, że najlepszy jest tego samego dnia, bo chleby kukurydziane mają to do siebie, że się kruszą. Mi to jednak absolutnie nie przeszkadza. Część jem od razu, część zamrażam, by mieć później na śniadanie do twarożku i konfitury :) Chleb robi się krócej niż znany 12-godzinny, także można go szybko upiec i delektować się jeszcze tego samego dnia :) Polecam !


Uwaga: do wypieku tego chleba potrzebny będzie gliniany lub żeliwny garnek z pokrywką. Mój garnek poniżej.



Składniki (na mały chlebek o masie 400g):
100g mąki kukurydzianej
100g mąki orkiszowej drobnej (lub zwykłej pszennej)
180ml letniej wody
10g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki soli

Na większy chlebek potrzeba będzie podwojoną ilość składników :)


Wykonanie:

Do misy wsypać obie mąki, sól i cukier. Drożdże rozpuścić w wodzie i wlać do miski z mąką. Wymieszać na jednolitą masę. Misę przykryć i pozostawić na 3 godziny. Po tym czasie przygotować ściereczkę kuchenną i obficie oprószyć ją mąką. Wyłożyć ciasto, uformować zawijając łyżką ciasto do środka w płaską kulę. Oprószyć mąką, przykryć bokami ściereczki i pozostawić do czasu, aż nagrzeje się piekarnik. Piekarnik razem z garnkiem rozgrzać do maksymalnej temperatury – u mnie 250oC. Gdy temperatura zostanie osiągnięta wyjąć ostrożnie gorący garnek, zdjąć pokrywkę i ostrożnie przełożyć chleb ze ściereczki do środka garnka. Przykryć pokrywką i piec ok. 25-30 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę garnka i piec chleb jeszcze ok. 10-15 minut, aż skórka nieco zbrązowieje. Gotowy chleb wyjąć razem z garnkiem i pozostawić go w środku do przestudzenia (chyba, że chleb da się wyjąć od razu). Chleb powinien być ostudzony zanim zostanie pokrojony. Najlepszy jest świeżutki z masłem i konfiturą :) Smacznego!


 

środa, 30 sierpnia 2017

Brownie z bitą śmietaną, frużeliną malinową i świeżymi malinami



Szalony ten rok. Zbyt szalony. Myślałam, że po ślubie znajdę więcej czasu na pieczenie, a tu praca, remont, wakacje, teraz sesja – niestety poprawkowa. A przy tym po prostu zwykłe „nie chce mi się”. Mam nadzieję, że jak w końcu odbiorę nową kuchnię to wróci zapał, wena i chęć do pichcenia. Na razie porozrzucany po całym domu sprzęt kuchenny skutecznie zniechęca mnie do wszystkiego…
Dzisiaj udało mi się znaleźć ciut dobrej woli i upiekłam ciasto. Z malinami. Tak ich dużo na krzakach, że aż żal patrzeć jak niszczeją… Poszłam po maliny, choć ostatnio straszył nas zaskroniec. Nastawiłam piekarnik. Zrobiłam ciasto. Ubiłam śmietanę. Wstawiłam do lodówki.
Ciasto wyszło pyszne – mój niezawodny przepis na Brownie, do tego duuużo malin i bita śmietana. Brzmi świetnie. Ciasto łączy prawie wszystkie smaki – słodycz bitej śmietany, kwaśność malin, goryczkę czekolady. Tylko soli brak :) Mimo dość ciężkiego i sytego Brownie, ciasto jest orzeźwiające. Jedno z lepszych z czekoladą w prawie głównej roli. Kto lubi połączenie czekolady i owoców, koniecznie musi go upiec :)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Brownie:
200g gorzkiej czekolady
200g masła
200g cukru
4 jajka (M)
Szczypta soli

Frużelina malinowa:
350g świeżych malin
2 łyżki cukru
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Bita śmietana:
500ml słodkiej śmietany 36%
200g jogurtu greckiego
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżka żelatyny

Dodatkowo: 350g świeżych malin na wierzch ciasta


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 160oC (termoobieg). Formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Brownie: czekoladę, masło i cukier umieścić w misce i rozpuścić w kąpieli wodnej, czyli nad garnkiem  z gotującą się wodą. Składniki można również rozpuścić w mikrofali. Gdy wszystkie składniki się rozpuszczą, masę lekko przestudzić, a następnie dodać całe jajka i wszystko razem zmiksować. Masę wylać do formy – wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec 30 minut. Wyjąć i ostudzić.
Frużelina malinowa: maliny umieścić w garnku. Dodać 2 łyżki cukru i łyżkę wody. Zagotować. Co jakiś czas mieszając, gotować maliny kilka minut, aż się rozpadną. W ¼ szklanki wody rozmieszać skrobię, a następnie wlać do gotujących się malin – powinny dość zgęstnieć. Gorącą frużelinę przełożyć na spód Brownie i dokładnie rozsmarować. Pozostawić do ostudzenia.
Po tym czasie przygotować bitą śmietanę: żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki gorącej wody. Odstawić do przestudzenia. Mocno schłodzoną śmietanę ubić na sztywno z cukrami. Następnie dodać jogurt grecki i wymieszać szpatułką. Na samym końcu dodawać po trochu żelatyny i dokładnie wymieszać. Poczekać chwilkę, aż śmietana zacznie gęstnieć. Wyłożyć na frużelinę i wyrównać. Na wierzch wysypać świeże maliny. Schłodzić ok. 2 godziny w lodówce. Najlepsze jeszcze tego samego dnia, ale dobrze przechowywane będzie smakowało również dnia następnego :) Smacznego! 



środa, 26 lipca 2017

Malinowy tort lodowy



Może nie „ten tort”, ale tort w tym stylu to  główny punkt wszystkich imprez rodzinnych u cioci w Katowicach. Jadłam go jako dziecko, jako nastolatka, obecnie i będę jeszcze pewnie przez następnych kilkanaście lat. Zaraz po tym torcie obowiązkowy jest również śląski szałot, frankfuterki i jajko z chrzanem :) I bez tego zestawu ani rusz na żadne jubileusze. Zawsze gdy podawany jest tort, są tacy, którzy od razu proszą o dokładkę, ale i resztkami od innych nie pogardzą :) Może gdybym nie była typową kobietą „bo zgrubnę”, to też bym po wszystkich dojadała :)
Już dawno miałam ochotę podrobić to lodowe cudo i nawet mi się udało podczas pobytu w Niemczech. Zrobiłam go wtedy w restauracji w której pracowałam. Wyszedł pyszny. W tym roku w końcu się zebrałam i zrobiłam go w domu, dla wszystkich fanów. Torcik wyszedł pyszny, nawet otarła mi się o uszy opinia, że lepszy niż oryginał. A porównywania było co nie miara. Tort można właściwie zrobić o dowolnym smaku, wystarczy zamienić smak lodów, owoców i dżemu. Byle nie kiwi – bo gorzknieje. Tort jest rewelacyjny w smaku. Lecz najważniejsze, by nie kroić tortu od razu, tylko poczekać ok. 15 minut, aż troszkę się odmrozi. W przeciwnym wypadku powiecie,  że ten tort jest do kitu :)


Składniki (na tort średnicy 28cm):

Beza
6 białek
330g cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Masa malinowa:
1 litr lodów malinowych lub truskawkowych
600g malin

Obłożenie tortu:
500ml słodkiej śmietany 36%
2-3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
100g wiórek kokosowych

Dodatkowo:
1 słoik dżemu malinowego lub truskawkowego


Wykonanie:

Beza:  na dwóch dużych blachach położyć papier do pieczenia i na każdej narysować okrąg o średnicy ok. 26cm. Piekarnik rozgrzać do 160oC (termoobieg).
Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Następnie, nieprzerwanie ubijając, wsypywać po łyżce cukru i dalej miksować, aż piana będzie sztywna i błyszcząca. Pianę wyłożyć na przygotowane blachy i uformować dwa placki. Obie bezy wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120oC. Piec (a raczej suszyć) ok. 1,5 godziny. Po tym czasie wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić bezy do całkowitego ostudzenia. Po ostudzeniu pierwszą bezę przełożyć do okrągłej formy. Boki foremki obłożyć papierem do pieczenia lub folią spożywczą. Bezę posmarować połową dżemu. Drugą bezę odwrócić do góry nogami i przesmarować resztą dżemu.
Masa malinowa: lody wyciągnąć z zamrażarki, pozostawić na ok. 10 minut, aż lekko zmiękną. Następnie dodać maliny i wszystko rozgnieść widelcem, aż powstanie masa z kawałkami malin. Masę przelać do formy z bezą i przykryć drugą bezą, ale dżemem do dołu. Wstawić do zamrażarki na kilkanaście godzin, aż całość się zamrozi. Po tym czasie wyjąć tort z formy. Śmietanę ubić na sztywno z cukrami. Niewielką część odłożyć do dekorowania. Resztą śmietany obłożyć cały tort. Boki tortu obłożyć wiórkami kokosowymi. Na wierzchu ciasta zrobić wzorki przy pomocy rękawa cukierniczego. Udekorować świeżymi malinami. Można posypać odrobiną kokosu. Wstawić do zamrażarki na kilka godzin ( 2 powinny wystarczyć). Po tym czasie tort jest gotowy do spożycia.

Pamiętajcie tylko, że przed pokrojeniem należy go wyjąć wcześniej na ok. 10-15 minut, by dało się w niego potem wbić nóż :). Szczelnie zamknięty może leżeć jeszcze jakiś czas w zamrażarce :) Smacznego !

 

czwartek, 13 lipca 2017

Ciastka francuskie z porzeczkami i białą czekoladą


Ostatnio razem z kuzynami zatraciliśmy się w Magii i Mieczu – niegdyś i teraz bardzo popularnej i ciekawej grze planszowej. Pamiętam jak w dzieciństwie graliśmy w nią do upadłego. Ci co grają w planszówki, wiedzą jak można stracić całe popołudnie :) Dzisiaj byliśmy umówieni na partyjkę, dlatego zaraz po pracy miałam tempo ekspresowe, a więc sklep – ciasto francuskie – dom – ciastka :) Szybka przekąska zniknęła szybciej od samej rozgrywki. Mimo, że ciastka były robione w tempie ekspresowym, wyszły naprawdę super. Kruche ciasto francuskie, kwaśne porzeczki i mega słodka kostka białej czekolady. Wszystko to zwieńczone lukrem. Tak jak mówię – ciastek już nie ma :) Polecam :)


Składniki (na 12 sztuk):

1 duże opakowanie ciasta francuskiego (375g)
Ok. 300g czarnej porzeczki
1 tabliczka białej czekolady

Lukier:
4 kopiate łyżki cukru pudru, 4 łyżeczki mleka, 4 łyżeczki soku z cytryny


Wykonanie:

Przygotować foremki – okrągłe lub kwadratowe jak u mnie. Dno foremek pokryć małym kawałkiem papieru do pieczenia ( w przypadku silikonowych foremek nie ma takiej potrzeby). Piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg). Ciasto pociąć na 12 kwadratów. Do każdej foremki włożyć kwadrat i uformować gniazdko. Do każdego gniazdka wsypać kilka porzeczek, nasypać odrobinę cukru, a na wierzch położyć kostkę czekolady. Wstawić do piekarnika i piec ok. 15 minut, aż ciasto nabierze złoto-brązowego koloru. Wyjąć z piekarnika, chwilę odczekać i wyjąć delikatnie z foremek (gdy się całkowicie ostudzą, mogą się przylepić do foremki). Wyjęte już z foremek ostudzić. Składniki na lukier wymieszać i polać ciastka. Smacznego!

 
 

niedziela, 9 lipca 2017

Monastyrska izba, Drewno pod śniegiem – półkruche ciasto z wiśniami, z bitą śmietaną i czekoladą


Przepis skradł moje serce. Czasami mam tak, że szukam inspiracji kilka dni i nic, a czasami od razu coś mi wpadnie w oko. I tak było właśnie z tym ciastem. Przepis znalazłam na tej stronie już w zimie, ale ze względu na moją miłość do świeżych wiśni, czekałam aż do lata, kiedy na rynku można dostać piękne, soczyste owoce. Wiem, że w przepisie figurują wiśnie z kompotu, ale nic nie jest w stanie zastąpić świeżych. Najbardziej jednak zafascynowała mnie nazwa – Monastyrska izba. W Rosji ciasto bardzo popularne, gdzie występuje również pod innymi nazwami, jak klasztorna chata czy drewno pod śniegiem. O ile ciasto może przypominać kawałki drewna ułożone i przysypane śniegiem, to klasztornej chaty nie dopatrzę się tam za nic w świecie :) Z racji tego, że nie znam ani jednej litery pisanej cyrylicą, ciężko było mi się doszukać historii tego wypieku.
Ciasto smakuje rewelacyjnie, kwaśne wiśnie i słodycz półkruchego ciasta, a do tego puszysta bita śmietana – coś wspaniałego! Od razu przyznam się do małych modyfikacji – w oryginalnym przepisie używa się śmietany 18%, odsączonej na sicie, ja natomiast użyłam śmietany 36%, którą ubiłam. Z racji tego, że kupiłam duże, dorodne wiśnie, upiekłam tylko 6 wałków nadzianych wiśniami, a powinno być 10. Są tacy co pieką i 15 wałków, wtedy Monastyrska izba jest dość pokaźnych rozmiarów :) Moja wersja wyszła również spora, jak ciasto z dużej keksówki :) Naprawdę polecam, bo ciasto i smakuje i pięknie się prezentuje :)


Składniki (na ciasto rozmiarów keksówki ok. 39x11cm):

Półkruche ciasto:
400g mąki
180g masła
180g śmietany 12 lub 18%
1 jajko (L)
60g cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli

Nadzienie:
Około 1 kilograma świeżych wiśni – mogą być też wiśnie ze słoika – wtedy 700g

Dodatkowo:
500ml śmietany 36%
3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Odrobina gorzkiej czekolady do oprószenia ciasta


Wykonanie:

Półkruche ciasto: masło posiekać razem z mąką, jajkiem i śmietaną, dodać pozostałe składniki i lekko podsypując mąką wyrobić ciasto. Ciasto będzie bardzo miękkie, ale takie ma być. Oprószone mąką zawinąć w folię i wstawić do lodówki. Schłodzi się podczas drylowania wiśni :)
Wiśnie pozbawić pestek – ja to robiłam ręcznie żeby nie uszkodzić zbytnio kształtu owoców. Po wydrylowaniu wiśni rozgrzać piekarnik do 190oC (termoobieg), a dużą formę – najlepiej tą z kompletu piekarnika – wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć ciasto z lodówki i podzielić na 6 równych części. Każdą część rozwałkować na pas długości ok. 38cm – tak, żeby zmieścił się na dużej blasze:) Jeśli chodzi o jego szerokość, to pas powinien mieć ok. 6cm, tak, żeby położyć na nim rządek wiśni i u góry zlepić ciasto. A więc należy rozwałkować ciasto, ułożyć na nim ciasno rządek wiśni i zlepić nad owocami. Końce tez powinny być szczelnie zlepione. Wałki przełożyć na blachę „szwem” do dołu. Nie przejmujcie się jak ciasto będzie gdzieniegdzie cieńsze, nic się nie stanie jak wypłynie trochę soku :) Tak uformowane wałki wstawić do piekarnika i piec ok. pół godziny, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Wałki należy całkowicie ostudzić.
Przełożenie ciasta: śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Na płaskim talerzu lub desce, albo po prostu na blasze układać kolejno: 3 wałki wiśniowe, przesmarować obficie bita śmietaną, 2 wałki wiśniowe, śmietana, wałek wiśniowy. Całość obłożyć pozostałą bitą śmietaną, wygładzić i na koniec zetrzeć gorzką czekoladę. Schłodzić w lodówce przynajmniej kilka godzin. Kroić delikatnie. Pamiętajcie, żeby odpowiednio zabezpieczyć Wasze ciasto i włożyć do pojemnika lub przykryć delikatnie folią, gdyż bita śmietana bardzo lubi chłonąć wszystkie zapachy z lodówki :) Ja nie mam tego problemu, bo mam drugą lodówkę tylko na słodkości :) Smacznego!

 


wtorek, 4 lipca 2017

Sernik na zimno – malina, truskawka, biała czekolada


Na południu nowy tydzień pięknie się rozpoczął. Słonecznie, ciepło, radośnie :) Chociaż z drugiej strony, mogłoby trochę popadać w nocy, bo moja rabata przeżywa katusze i zbiera żniwa gorących, czerwcowych dni. W tym roku postanowiłam sobie, że mój ogródek będzie piękny i kolorowy. Szybko jednak okazało się, że to nie takie łatwe jak pieczenie ciast :) Nie można być we wszystkim idealnym i właśnie kwiatki to chyba moja słabsza strona. Chyba muszę się podszkolić w tym temacie, żeby przyszły rok w ogrodzie był bardzo kolorowy :) Mam w planach również rozbudować mój ogródek owocowy, bo znowu wymyśliłam sobie wyrób domowych win. Ehh te moje pomysły… Ale potem pije i je się dobrze :)
Wracając do słodkości, dzisiaj połączenie białej czekolady z sezonowymi owocami zdało egzamin na szóstkę :) Bardzo lubię kremy na bazie śmietany i białej czekolady, bo idealnie pasują do truskawek, malin, jagód czy wiśni. Domownikom ciasto chyba też zasmakowało, bo rozeszło się w mgnieniu oka :) Wafelkowy spód, puszysta masa śmietankowo-czekoladowa i na przełamanie smaku orzeźwiająca masa owocowa :) Do tego świeże owoce i już więcej mi nie trzeba…. :)


Składniki (na ciasto w okrągłej formie średnicy 28cm):

Spód:
1 opakowanie wafelków truskawkowo-śmietankowych, ok. 180g (użyłam Familijnych)

Warstwa z białej czekolady:
500ml słodkiej śmietany 36%
1 i ½ tabliczki białej czekolady
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Warstwa owocowa:
250g świeżych malin
250g świeżych truskawek
500g sera twarogowego z kubka (lub serka twarożkowego naturalnego)
250g sera ricotta
100g cukru pudru

Dodatkowo:

5 łyżeczek żelatyny rozpuszczonych w 1/3 szklanki gorącej wody
½ tabliczki białej czekolady do wykończenia ciasta
Owoce do dekoracji


Wykonanie:

Spód: formę wyłożyć papierem do pieczenia. Wafelki pokruszyć na drobno i wyłożyć spód formy.
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie. Odstawić.
Warstwa biała: białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Do ubitej śmietany dodać rozpuszczoną czekoladę i wymieszać. Na końcu dodać 4 łyżeczki żelatyny (tej już rozpuszczonej). Wymieszać i wyłożyć na pokruszone wafelki. Wyrównać i wstawić na chwilę do lodówki.
Warstwa owocowa: ser twarogowy i ricottę wymieszać. Owoce zblendować na mus. Dodać cukier oraz resztę żelatyny i wymieszać. Połączyć z serami i jeszcze raz dokładnie wymieszać.
Masę wylać na schłodzoną masę białą, wyrównać i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Przed podaniem polać rozpuszczoną białą czekoladą i udekorować świeżymi owocami. Smacznego!