czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!



Moi drodzy, chciałabym życzyć Wam spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech najbliższe dni upłyną Wam w przyjemnej, rodzinnej atmosferze, a na stołach niech zagoszczą same świąteczne smakołyki! Do usłyszenia po świętach:)

Pozdrawiam gorąco, Ania

Poniżej zamieszczam jedną z najpiękniejszych pastorałek w wykonaniu Ewy Bem "lulejże mi lulej". Pamiętam ją z mojej ulubionej komedii "Miś", kiedy to narodziła się "nowa świecka tradycja" :)


poniedziałek, 21 grudnia 2015

Uszka wigilijne z kapustą i grzybami



Wigilijny standard. Bez barszczu z uszkami Święta Bożego Narodzenia nie mają prawa się odbyć. U nas uszka to jest specjalność babci. Od kiedy sięgam pamięcią smakują rok w rok tak samo wybornie. Z barszczem domowej roboty nie może ich zabraknąć. I chyba nie ma u nas w domu osoby, która by nie naładowała sobie na talerz fury uszek. Ile widzimy – tyle zjemy. Jak nie w Wigilię, to potem zajadamy się nimi w pierwszy i drugi dzień świąt – nawet na zimo:). No może ja jednak trochę się wstrzymuję, ze względu na permanentną dietę :D. Dlatego w tym roku nie dość, że najemy się uszek od babci, to postanowiłam zrobić konkurencję i przygotowuje także swoją wersję – z grzybami leśnymi i kapustą. Ostatnio zrobiłam sobie małą próbę i degustację, a dzisiaj uruchomiłam produkcję już na święta:). Uszka z tego przepisu są naprawdę genialne i naprawdę warto je zrobić.

Ciasta wychodzi trochę więcej, więc można zrobić farsz z półtorej porcji lub z reszty ciasta zrobić pierogi na słodko, np. z białym serem:).

Składniki (na ok. 60 uszek):

Ciasto:
400g mąki pszennej
1 szklanka gorącej wody (250ml)
1 żółtko
2 łyżeczki masła
½ łyżeczki soli
½ łyżeczki cukru

Przy wyrabianiu ciasta może być konieczne dolanie 2-3 łyżek wody, wszystko zależy od użytej mąki.

Farsz:
200g grzybów (mogą być mrożone)
250g kapusty kiszonej
1 cebula
2-3 łyżki oleju
Natka pietruszki (2-3 gałązki)
Sól i świeżo mielony pieprz do smaku


Wykonanie:

Farsz: kapustę przepłukać, a następnie gotować ok. 20 minut. Odcedzić i ostudzić. Posiekać na drobno. Przełożyć do miski i odstawić.
Grzyby jeśli są mrożone – położyć na durszlaku i pozostawić do rozmrożenia. Następnie pokroić je w bardzo drobną kosteczkę (ok. 3x3mm). Cebulę posiekać również na bardzo drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzać olej. Wrzucić cebulę i podsmażyć, aż się zeszkli. Następnie dodać grzyby. Smażyć, aż grzyby się zarumienią. Dodać posiekaną natkę pietruszki, doprawić solą i pieprzem. Wszystko razem wymieszać. Dołożyć kapustę i jeszcze chwilę podsmażać. Farsz jest gotowy.
Ciasto: mąkę przesiać do naczynia. Połowę odłożyć do osobnej miski – zalać wrzącą wodą i dokładnie wymieszać łyżką, aż powstanie gęsta papka. Do papki dodać masło i zagnieść (może się lepić ale to nic).  Do drugiej połowy mąki dodać sól, cukier, żółtko i zarobione wcześniej ciasto. Wszystko dokładnie wyrobić na blacie/stolnicy oprószonej mąką, do momentu, aż powstanie gładkie i mięciutkie ciasto. Odstawić na 15 minut, by ciasto odpoczęło (gluten musi w tym czasie zrobić swoją robotę:)). Ciasto wałkować na grubość ok. 2-3 mm, następnie kroić na kwadraty ok. 4,5x4,5cm. Formować trójkątne pierogi, a następnie oba końce zawinąć do środka i nakładając jeden na drugi – zlepić ze sobą. 


Uszka przekładać na oprószony blat/stolnicę. Uszka można gotować na świeżo lub zamrozić. W celu zamrożenia należy układać uszka na oprószonym mąką talerzu/tacce/deseczce, tak by nie stykały się ze sobą. Zamrozić. Gdy uszka będą już wystarczająco zamrożone, można przełożyć je wszystkie do reklamówki lub jednego pojemnika. Jeśli chodzi o gotowanie zamrożonych, to gotuje się je trochę dłużej niż świeże. Ważne, by nie wrzucić zbyt dużej ilości zamrożonych uszek na raz - spowoduje to zbytnie ochłodzenie wody i uszka mogą się rozpaść. Gotować na średnim ogniu, aż wypłyną na powierzchnię, a potem jeszcze kilka minut. Smacznego!


Zimowy obiad wege Pierogi na Wigilię II edycja Wytrawne potrawy wigilijne

czwartek, 17 grudnia 2015

Ciasteczka z orzechowym krokantem i marmoladą



Natłok obowiązków związanych ze Świętami Bożego Narodzenia oraz z innych obowiązków domowych spowodował, że mam ochotę paść trupem na łóżko i mieć kolejny dzień za sobą. Obiecałam już sobie, że przez święta będę tylko leżeć i ładnie pachnieć :D. To dość ciekawa propozycja.
Tymczasem mam dla Was przepis na chrupiące ciasteczka z marmoladą. Są bardzo łatwe i błyskawiczne w przygotowaniu – idealne na świąteczną paterę ze słodkimi wypiekami. Lubię je za ich kruchość i za marmoladkę, której smak może być dowolny – od truskawkowej, po pomarańczową.
Moje są już zamknięte w puszce i czekają na ostatnie godziny przed wigilią – wtedy dołożę marmoladkę:).


Składniki (na ok. 90 ciasteczek):

210g mąki pszennej
50g mąki żytniej razowej
140g masła
100g krokantu orzechowego (u mnie z orzechów laskowych)
50g cukru pudru
4 żółtka
Szczypta soli

Dodatkowo: marmolada o dowolnym smaku (u mnie domowa śliwkowo-porzeczkowa)

Wykonanie:

Suche składniki wymieszać w misce razem z żółtkami. Dodać zimne masło pokrojone w kosteczki i zagnieść ciasto. Wstawić do lodówki na pół godziny.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 170oC (termoobieg).
Z ciasta formować kulki wielkości ciut mniejszej niż winogrono. W każdej kulce zrobić wgłębienie (można za pomocą małego palca lub jakiegoś przedmiotu). Wychodzą takie małe kluseczki śląskie z kruchego ciasta:).


Ciastka piec ok. 12 minut, aż się zezłocą (ale najlepiej obserwować). Wyjąć i ostudzić. Do wgłębienia ciasteczek nakładać marmoladę.  Ciastka można również schować do puszki, a w późniejszym czasie dołożyć marmoladę. Smacznego!


Ciasteczka są malutkie - na zdjęciu położone na spodku od filiżanki. 

Świąteczne słodkości! 2015

sobota, 12 grudnia 2015

Sernik na chrupiącym migdałowym spodzie, z marcepanem i polewą czekoladową



W święta tradycyjnie nie może zabraknąć sernika. Jeszcze nie zdarzyło się, żeby sernik nie gościł na naszym świątecznym stole. Zazwyczaj jest to tradycyjny sernik z bakaliami, bo taki chyba już się wpasował w nasz świąteczny rytuał. Nie znaczy to jednak, że w każdym domu musi być tak samo:). Jeżeli szukacie ciekawych przepisów na sernik w świątecznym klimacie, to serdecznie polecam dzisiejszą propozycję, a więc sernik na kruchym spodzie z kawałkami posiekanych migdałów, z pyszną, puszystą masą serową zawierającą cząstki marcepana w czekoladzie, a wszystko to uwieńczone jest polewą czekoladową o lekkim, migdałowym aromacie. Pycha! O negatywnych komentarzach ze strony domowych koneserów nie było mowy, a sam sernik jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął:).


Po raz pierwszy użyłam sera na sernik „Mój ulubiony” z Wielunia i muszę powiedzieć, że zdał egzamin na szóstkę! Tak gęstego twarogu jeszcze nie widziałam. W zasadzie nie wiem, czy można go nazwać twarogiem, ponieważ składem i konsystencją przypomina gęsty serek kanapkowy. Ale w smaku jest rewelacyjny i rewelacyjny daje efekt po upieczeniu sernika. Polecam, bo to serowy strzał w dziesiątkę. Już chyba nigdy nie sięgnę po twarogi kubkowe z sieciówek.


Składniki (na sernik w okrągłej formie 24cm):

Migdałowy spód:
135g mąki pszennej
100g masła
60g migdałów (całych, ze skórką)
50g cukru
20g bułki tartej (2 pełne łyżki)
1 żółtko (L)
½ łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Masa serowa:
1 kg gęstego sera twarogowego z kubka (u mnie po raz pierwszy ser „Mój ulubiony” z Wielunia)
250g masła
200g cukru
5 jajek (L)
20g skrobi ziemniaczanej
2 pełne łyżki likieru amaretto
½ łyżeczki cukru wanilinowego

+ „chlebek marcepanowy” o masie 175g (poprawka - spokojnie można dodać więcej, np 300g bo marcepan jest słabo wyczuwalny)

Polewa czekoladowa:
100g gorzkiej czekolady (u mnie kuwertura)
50ml słodkiej śmietany 30%
1 łyżeczka cukru pudru
1 łyżeczka oleju
7-8 kropel olejku migdałowego

Dekoracja:  srebrne perełki jadalne


Wykonanie:


Na początku można przygotować chlebek marcepanowy. Jedną czwartą chlebka odkroić i obrać z czekolady. Uformować kulkę i odstawić w chłodniejsze miejsce na później. Pozostałą część chlebka przekroić wzdłuż na pół, a następnie pokroić obie części na małe kwadraciki. Odstawić.
Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Kruchy spód: migdały grubo posiekać. Mąkę wymieszać z cukrem, solą, migdałami i żółtkiem. Następnie dodać masło pokrojone w kosteczki i zagnieść ciasto. Ciastem wylepić dno i brzegi formy do połowy wysokości. Podpiekać ok 10 min. w temperaturze 185oC, aż spód nabierze złotego koloru z delikatnym brązowym rumieńcem.
W czasie podpiekania spodu przygotować masę serową. Miękkie masło utrzeć z cukrem i żółtkami na puszystą masę. Dodawać po jednym białku, aż wszystko się połączy. Masa może wydawać się czasem jakby „zważona” ale po dodaniu sera wszystko się ujednolici. Dodać skrobię i zmiksować. Do masy dodawać po trochu sera twarogowego i ucierać. Na samym końcu wlać likier amaretto oraz dodać pokrojony na kwadraciki chlebek marcepanowy i jeszcze raz bardzo dokładnie wszystko wymieszać. Gdy kruchy spód się podpiecze, wylać na niego masę serową i wygładzić powierzchnię. Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 165oC (termoobieg). Piec około godziny, aż wierzch ładnie się zezłości lub zbrązowieje – jak kto woli:). Gdyby sernik za szybko brązowiał, można przykryć go kawałkiem folii aluminiowej i dalej piec. Sernik powinien sporo urosnąć podczas pieczenia, potem trochę opadnie, lecz zwykle po upieczeniu nie jest zapadnięty. Czasami może pęknąć na powierzchni, ale tak przecież serniki lubią robić:). Upieczony sernik pozostawić w piekarniku, aż lekko przestygnie. Następnie odstawić jeszcze na godzinę w temperaturze pokojowej.
Polewa czekoladowa: wszystkie składniki umieścić w misce, a miskę nad garnkiem z lekko gotującą się wodą (woda musi być gotowana na jak najmniejszym płomieniu). Mieszać do momentu, aż wszystkie składniki połączą się w gęstą, błyszczącą polewę. Gorącą polewą polać jeszcze letni sernik i rozprowadzić dokładnie na całej powierzchni. Od razu dekorować srebrnymi perełkami, póki czekolada jest jeszcze miękka. Z perełek można robić przeróżne cuda, ja wymyśliłam sobie proste gwiazdki (czy też śnieżynki). Odłożoną masę marcepanową rozwałkować i wykroić foremką dowolny kształt. Ułożyć na środku sernika. Oczywiście decyzję co do dekoracji pozostawiam Wam i Waszej inwencji twórczej:). Sernik należy schłodzić przez kilka godzin lub przez całą noc. Smacznego!



Świąteczne słodkości! 2015

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Ciasto marmurkowe z mandarynkami



Robiąc ostatnio zakupy w IKEA, poszliśmy do kawiarenki na kawę. Oczywiście zachciało nam się czegoś słodkiego, no i tak odkryliśmy przepyszne ciasto z mandarynkami. Od razu wiedziałam, że chciałabym takie zrobić w domu. Nigdy nie przypuściłabym, że upieczone wraz z ciastem mandarynki będą tak smaczne. Raczej zawsze zdawało mi się, że pieczone cytrusy są niezbyt dobre w smaku. A tu proszę, co za niespodzianka. I to jaka pyszna:). Ciasto zrobiłam po swojemu, na sam koniec nasączając go syropem z mandarynek co sprawiło, że stało się niesamowicie wilgotne i „soczyste”. Ciasto podstawowe to zwykłe ciasto marmurkowe ucierane z przepisu z tej strony. Jeśli chodzi o owoce, to użyłam mandarynek z puszki i mandarynek świeżych, bo obecnie trwa na nie sezon. Ciasto zostało zjedzone od razu i wszystkim bardzo smakowało:). Polecam!


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Ciasto:
175g mąki pszennej
175g cukru pudru
175g masła w temperaturze pokojowej
3 jajka
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

+ do części kakaowej : 2 łyżki gorzkiego kakao i 3 łyżki mleka
+ do części waniliowej: 2 łyżki syropu z mandarynek

Dodatkowo:
1 puszka mandarynek w syropie
3-4 małe mandarynki świeże
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki żelatyny w proszku (opcjonalnie)


Wykonanie:

Dzień wcześniej lub kilka godzin przed pieczeniem przelać mandarynki z puszki wraz z syropem do miseczki. Dodać obrane i podzielone na ząbki świeże mandarynki oraz łyżeczkę cukru. Wszystko wymieszać , przykryć i odstawić do lodówki.
Ciasto: mandarynki odsączyć na durszlaku (syropu nie wylewać! będzie potrzebny). Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia i solą. Masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na białą, puszystą masę. Dodawać porcjami rozkłócone jajka, ciągle miksując. Następnie dodawać porcjami mąkę, aż do uzyskania gładkiej masy. Masę podzielić na dwie równe części. Do jednej dodać przesiane kakao oraz mleko i dokładnie zmiksować. Do drugiej części dodać 2 łyżki syropu z mandarynek i również dokładnie zmiksować.  
Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg).
Ciasto wykładać do formy naprzemiennie, raz kleks ciemny, raz kleks jasny. Delikatnie wyrównać powierzchnię i ułożyć ząbki mandarynek. Wstawić do piekarnika i piec ok. 25-30 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i całą powierzchnię ponakłuwać patyczkiem.
Syrop z mandarynek zagotować, dodać żelatynę i dokładnie wymieszać. Schłodzić. Polewać całą powierzchnię ciasta, żeby syrop wniknął do środka ciasta. Ciasto jest właściwie gotowe do spożycia:). Smacznego!

sobota, 5 grudnia 2015

Domowe krówki – ekstra kruche



Ile te cukierki dają radości, wie to nie tylko dziecko:). I naprawdę trzeba mieć nie lada silną wolę, by nie zjeść całej, ledwo co napoczętej paczki krówek. Są wciągające mimo ich brutalnej słodyczy i ciężko poprzestać na jednym cukierku – tym bardziej tym domowej roboty. Zwolennicy krówek dzielą się  na dwie grupy: tych, którzy lubią tak zwane „mordoklejki” i tych, którzy preferują te kruche. Osobiście bardziej skłaniam się w kierunku tych drugich, choć nie ukrywam, że najbardziej lubię, gdy krówki są już prawie całe kruche, lecz w środku pozostaje jeszcze odrobinka płynnej masy – takie są najlepsze :).
Przeglądałam wiele przepisów na domowe krówki i zauważyłam, że cukierki te najczęściej robione są albo z mleka skondensowanego, albo ze śmietany kremówki, albo z mleka zwykłego. Najpierw postanowiłam wykorzystać przepis z mlekiem skondensowanym. Było to moje pierwsze podejście do krówek. W zamierzeniu miały być „mordoklejkami”. Jednak krówki utrzymały status „ciągutek” tylko przez jeden dzień, po czym skruszały – plus dla mnie:). Ale już wiem, jak otrzymać tak zwane „mordoklejki” i w najbliższym czasie z pewnością ukażą się na blogu.
Smak domowych krówek jest nie-do-opisania. Słodkie i mleczne – są po prostu perfekcyjne. Ręcznie zapakowane, słodkie cukierki będą świetnym prezentem świątecznym dla najbliższych. Polecam!


Składniki (na ok. 60 małych krówek):

1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (397g, ≈400g)
½ szklanki cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
80g masła
Szczypta soli


Wykonanie:

Foremkę o wymiarach 20x20cm wyłożyć papierem do pieczenia. Papier za pomocą opuszków palców  lekko przesmarować olejem.
W większym rondlu lub na głębszej patelni umieścić wszystkie składniki. Podgrzewać na małym ogniu, aż masa zrobi się gęsta (ma mieć konsystencję rzadkiego budyniu). Trudno stwierdzić ile dokładnie czasu trzeba je podgrzewać i mieszać (to zależy od tego, jaką macie kuchenkę, ja mieszałam na małym ogniu ok. pół godziny). Tak przygotowaną masę przelać do foremki i wyrównać. Odstawić do zastygnięcia. Zastygniętą masę pokroić na małe prostokąciki. Z białego papieru do pieczenia wyciąć prostokąty wielkości standardowego papierka z cukierka, a następnie zawinąć w każdy prostokącik masy krówkowej. 


Tak przygotowane cukierki mogą leżeć zamknięte w puszce lub zostać od razu zjedzone gdy są jeszcze ciągutkami – jak to właśnie nastąpiło u mnie w domu:). Smacznego!


Jak widać, w pierwszy dzień były ciągutkami :)


A na drugi dzień już skruszały :)


wtorek, 1 grudnia 2015

Christollen – tradycyjne drezdeńskie ciasto świąteczne


 Stollen to tradycyjne niemieckie ciasto pieczone w czasie Adwentu, czyli dni przygotowujących do obchodu narodzin Chrystusa. Składa się z ciężkiego ciasta drożdżowego i różnych bakalii (najczęściej rodzynek, migdałów i skórki pomarańczowej). Jego kształt ma symbolizować dzieciątko Jezus owinięte w pieluszki. Stollen zalicza się do grupy produktów zarejestrowanych jako produkty o Chronionej Nazwie Pochodzenia i oznacza to, że wypiek ten może być produkowany w określonym obszarze geograficznym. Nie znaczy to jednak, że nie może być sprzedawany w całym kraju. W Niemczech nie ma świąt bez Stollen. Już od końca listopada pojawiają się stoiska, gdzie można zakupić już gotowe do spożycia bochenki. Gdy zdecydujecie się na Stollen domowej roboty, musicie przygotować go najpóźniej tydzień przed świętami, bo wymaga ono leżakowania. Jeżeli macie obawy co do ciasta, które w dniu rozpakowania będzie już „stare”, to spokojnie możecie upiec go dzień lub dwa przed  świętami i polać polewą czekoladową lub lukrem cytrynowym. Osobiście smakuje mi zarówno świeże, jak i dwutygodniowe. Stollen przypomina trochę nasz keks, lecz ma trochę inną konsystencję. Za to bakalii ma w bród. I jeszcze marcepan:). Zaintrygowanych przepisem zachęcam do wypróbowania.



Historia tego wypieku sięga XV wieku

Zgodnie z obowiązującą wówczas kościelną doktryną, Adwent był okresem, w którym piekarze i cukiernicy nie mogli używać do swoich wypieków masła. Mogli używać jedynie tłuszczów roślinnych. Pierwotnie Christollen miało być wykonane wyłącznie z mąki, drożdży, wody i oleju. Receptura uległa  jednak modyfikacji, kiedy około 1430 roku elektor saski Ernest Wettyn wraz ze swoim bratem Albrechtem poprosili papieża Mikołaja V, by mieć możliwość korzystania z masła zamiast oleju do smażenia czy wypieków. Zanim jednak przyjęto wniosek, zdążyło umrzeć pięciu kolejnych papieży. W końcu wniosek został zaakceptowany i wysłany przez papieża Innocentego VIII, w liście zatytułowanym "Butterbrief". Samo pozwolenie przyznane zostało niestety tylko wyborcy i jego rodzinie.

Obecnie pozwolenie na wypiekanie tradycyjnego ciasta Stollen ma podobno tylko 150 piekarzy.


Składniki (na 1 bochenek):

Bakalie:
150g rodzynek
50g migdałów (sparzonych i obranych)
15ml rumu
Gorąca woda

Zaczyn mączny:
75ml mleka
15g mąki pszennej

Zaczyn drożdżowy:
50g mąki pszennej
50ml chłodnego mleka
18g świeżych drożdży

Ciasto właściwe:
400g mąki pszennej (typ 550)
125g masła
40g cukru
50g kandyzowanej skórki pomarańczowej
50g kandyzowanej skórki cytrynowej
1 łyżeczka cukru wanilinowego
¼  łyżeczki przyprawy korzennej (dosłownie szczypta)
¼ łyżeczki cynamonu
Szczypta soli

+ zaczyn mączny
+ zaczyn drożdżowy
+ 70g masy marcepanowej

Glazura:
50g cukru pudru
25g cukru
 10g masła


Wykonanie:

W dzień poprzedzający pieczenie:

Przygotować bakalie: rodzynki i migdały umieścić w misce, dodać rum oraz wlać gorącą wodę w ilości, by tylko przykryła lekko bakalie. Mieszankę przykryć i odstawić (nie musi być w zimnym miejscu).

W dniu pieczenia:
Zaczyn mączny: mleko i mąkę rozmieszać dokładnie w rondelku (tak, by nie było grudek), a następnie ciągle mieszając, podgrzewać na średnim ogniu ok. 3 minuty. Mieszanka powinna osiągnąć temperaturę około 65 stopni. Po trzech minutach zdjąć z ognia, przykryć folią i ochłodzić do temperatury pokojowej.
Zaczyn drożdżowy: mleko powinno być w temperaturze pokojowej (ok. 15 stopni). W mleku rozmieszać drożdże, a następnie mąkę. Odstawić, aż mieszanka podwoi objętość.

Ciasto właściwe: masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Następnie dodać ochłodzony zaczyn mączny oraz zaczyn drożdżowy i ponownie zmiksować. Kolejnym krokiem jest dodanie mąki, soli i przypraw. Ciasto wyrobić, aż jego konsystencja stanie się jednolita. Odstawić na 30 minut, by odpoczęło.
W międzyczasie należy odcedzić rodzynki i migdały, następnie je posiekać na drobniejsze kawałki. Dodać skórkę pomarańczową i cytrynową.
Po 30 minutach, do ciasta dodać mieszankę bakalii i zagniatać, aż ciasto dokładnie połączy się z bakaliami.

Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 200oC (grzanie góra-dół) lub 180oC (termoobieg).

Jeżeli macie wątpliwości co do stopnia trudności formowania ciasta, to poniżej zamieszczam filmik z Youtube, gdzie można podpatrzeć jak dokładnie zawijać ciasto. Oczywiście pod filmikiem znajdują się również moje instrukcje.


Formowanie ciasta: ciasto wyłożyć na blat i lekko podsypując mąką rozwałkować, aż osiągnie owalny kształt (wałkować na średniej grubości placek). Z masy marcepanowej uformować wałek długości rozwałkowanego ciasta. Wałek położyć na środek ciasta i przykryć najpierw jednym bokiem ciasta, a następnie drugim. Uformować bochenek z górką. 


Wstawić do piekarnika i piec ok. 35-40 minut, aż wierzch nabierze złoto-brązowego koloru. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić.

Glazura: masło rozpuścić. Za pomocą pędzelka posmarować całą powierzchnię ciasta, a następnie posypać zwykłym cukrem. Na sam konieć oprószyć solidną porcją cukru pudru (aż zrobi się grubsza biała warstwa). Tak przygotowane ciasto zawinąć szczelnie w folię aluminiową i odstawić na przynajmniej tydzień w chłodne miejsce. Ciasto może również leżakować 2-3 tygodni, szczelnie zawinięte i odstawione w chłodne miejsce. Chłodne miejsce to np. weranda, wintergarten, spiżarnia lub inne zimne pomieszczenie, w którym temperatura nie przekracza 10oC.
Inną opcją jest zjedzenie ciasta, gdy jest jeszcze świeże. W takim wypadku Christollen można dopasować do naszych upodobań i np. polać czekoladą lub lukrem cytrynowym. Wybór należy do Was :). Smacznego!