Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2019

Sernik z masłem orzechowym i karmelizowanymi bananami


Ten przepis skradł moje serce od pierwszej chwili, gdy tylko go ujrzałam ! Tak to jest w życiu człowieka, że smaki się zmieniają. Kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie zjedzenie banana w innej postaci niż surowy, a już na ciepło to w ogóle. A teraz wszystko co bananowe mi pachnie :) Jak zobaczyłam te banany w karmelu to wiedziałam, że to będzie moje weekendowe ciasto ! Do tego moje ulubione masło orzechowe… No i niekwestionowaną zaletą tego ciasta jest szybkość w przygotowaniu i brak konieczności pieczenia w piekarniku. Można nawet śmiało powiedzieć, że to taki sernik na zimno. Jest pyszny. Kruchy, ciasteczkowy spód, lekko słony, orzechowy środek i nieziemskie banany zanurzone w lekko cynamonowym karmelu. Pycha! Polecam!


Składniki (na sernik w okrągłej formie 26cm):

Spód:
180g ciastek zbożowych typu Digestive (u mnie Łakotki holenderskie z czekoladą)
100g masła

Ser:
800g kremowego serka kanapkowego typu Philadelphia (dość gęstego)
250g gładkiego masła orzechowego (może być też z kawałkami orzechów jeśli lubicie)
100g cukru pudru
¼ łyżeczki cynamonu

Wierzch:
130g brązowego cukru
80g słodkiej śmietany 30 lub 36%
60g masła
1 łyżeczka cynamonu
3 dojrzałe banany


Wykonanie:

Przygotować formę – wyłożyć papierem do pieczenia.
Spód: ciastka pokruszyć na drobno (najlepiej zamknąć w woreczku i rozwałkować). Masło rozpuścić i wymieszać z pokruszonymi ciastkami. Wsypać do foremki. Za pomocą prostej szklanki ugnieść ciastka na dnie foremki i jeśli dacie radę to też trochę boki (spód jest dość sypki). Włożyć na 15 minut do lodówki.
W tym czasie przygotować ser: masło orzechowe przed zmiksowaniem powinno być w temperaturze pokojowej - o kremowej konsystencji, żeby można było go łatwo wymieszać. Serek wymieszać (lub zmiksować mikserem w zależności od twardości masła) z masłem orzechowym, cukrem pudrem i cynamonem. Wyłożyć na spód i rozsmarować. Schłodzić w lodówce przez ok. godzinę.
Po tym czasie przygotować banany w karmelu: banany pokroić na bardziej skośne plasterki grubości ok. 3mm. Na patelni umieścić pozostałe składniki i na średnim ogniu doprowadzić do rozpuszczenia składników. Gdy mieszanka zacznie „bulgotać”, na karmel układać plasterki banana i smażyć dosłownie minutę, po czym obrócić na drugą stronę i smażyć kolejną minutę. Jeszcze gorące, z pomocą łyżki przekładać bezpośrednio na schłodzony sernik. Utworzyć rozetkę. Całość polać pozostałym na patelni karmelem. Wstawić do lodówki i schładzać przez kilka godzin. Można udekorować świeżymi bananami, rozpuszczoną czekoladą lub bitą śmietaną :) Smacznego!


sobota, 30 września 2017

Triple Key Lime Pie – potrójna tarta cytrynowo-limonkowa



Tydzień temu było prosto, to dzisiaj nieco bardziej skomplikowany przepis :) Już od dawna miałam na oku coś cytrusowego, ale jak pamiętacie, ostatnio to jabłka zdominowały moje kubki smakowe.  W ten weekend jest nas trochę więcej, więc będzie miał też kto zjeść całe ciasto.  Tarta jest nieco pracochłonna, lecz przyrzekam, warto. Kruchy, pełnoziarnisty spód, kwaśny, ale to naprawdę kwaśny "budyń" cytrynowy i bita śmietana – pycha :) My już zdegustowaliśmy :) Teraz kolej nas Was !



Przepis znalazłam na tej stronie i nieco pozmieniałam dla pewności, że ciasto się uda :) Wiadomo, że w każdym kraju są różne składniki :)

Składniki (na tartę w okragłej formie 24cm):

Spód:
400g pełnoziarnistych herbatników (lub ciastek zbożowych)
100g masła
2 białka jaja
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny

Warstwa I (pieczona):
½ puszki (265g) słodzonego mleka skondensowanego
250ml soku z limonki i cytryny (pół na pół) – ok. 3 większe cytryny i 3 limonki
50g kwaśnej śmietany 18%
8 żółtek + 1 łyżka cukru

Warstwa II:
250g serka śmietankowego (kanapkowego) naturalnego lub twarogu z kubka
300g kwaśnej śmietany 18%
½ puszki (265g) słodzonego mleka skondensowanego
4 łyżeczki żelatyny w proszku
Skórka otarta z ½ cytryny

Warstwa III:
500ml słodkiej śmietany 36%
2-3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 180oC (termoobieg). Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.
Spód: ciastka rozkruszyć w blenderze. Dodać stopione masło, białka i cukier – zmiksować. Wsypać połowę do formy i używając szklanki i palców wylepić boki formy aż po brzegi. Drugą połową wylepić dno. Dobrze ugnieść. Wstawić do piekarnika i podpiekać ok. 15 minut. Wyjąć.
Warstwa I : żółtka utrzeć z łyżką cukru, aż nabiorą puszystości. Dodać mleko skondensowane i dalej ucierać. Następnie dodać śmietanę, a na końcu sok z cytryny. Wszystko dokładnie wymieszać. Masę przelać na podpieczony spód. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut (180oC), następnie zmniejszyć temperaturę do 150oC i piec jeszcze 20-30 minut, aż masa zacznie się trząść jak galaretka. Wyjąć i całkowicie ostudzić.
Warstwa II : żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody – odstawić do przestudzenia. Utrzeć serek oraz śmietanę z cukrem. Następnie dodać mleko skondensowane, skórkę z cytryny i przestudzoną żelatynę – dokładnie wymieszać. Masę przełożyć na ostudzony spód. Wstawić do lodówki na godzinę.
Warstwa III : śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Przełożyć do rękawa cukierniczego i udekorować robiąc róże. Schłodzić przez kilkanaście godzin (najlepiej całą noc). Przed podaniem można zetrzeć na wierzch odrobinę świeżej skórki z limonki lub pokruszyć na drobno herbatnik. Smacznego!

 
 

wtorek, 4 lipca 2017

Sernik na zimno – malina, truskawka, biała czekolada


Na południu nowy tydzień pięknie się rozpoczął. Słonecznie, ciepło, radośnie :) Chociaż z drugiej strony, mogłoby trochę popadać w nocy, bo moja rabata przeżywa katusze i zbiera żniwa gorących, czerwcowych dni. W tym roku postanowiłam sobie, że mój ogródek będzie piękny i kolorowy. Szybko jednak okazało się, że to nie takie łatwe jak pieczenie ciast :) Nie można być we wszystkim idealnym i właśnie kwiatki to chyba moja słabsza strona. Chyba muszę się podszkolić w tym temacie, żeby przyszły rok w ogrodzie był bardzo kolorowy :) Mam w planach również rozbudować mój ogródek owocowy, bo znowu wymyśliłam sobie wyrób domowych win. Ehh te moje pomysły… Ale potem pije i je się dobrze :)
Wracając do słodkości, dzisiaj połączenie białej czekolady z sezonowymi owocami zdało egzamin na szóstkę :) Bardzo lubię kremy na bazie śmietany i białej czekolady, bo idealnie pasują do truskawek, malin, jagód czy wiśni. Domownikom ciasto chyba też zasmakowało, bo rozeszło się w mgnieniu oka :) Wafelkowy spód, puszysta masa śmietankowo-czekoladowa i na przełamanie smaku orzeźwiająca masa owocowa :) Do tego świeże owoce i już więcej mi nie trzeba…. :)


Składniki (na ciasto w okrągłej formie średnicy 28cm):

Spód:
1 opakowanie wafelków truskawkowo-śmietankowych, ok. 180g (użyłam Familijnych)

Warstwa z białej czekolady:
500ml słodkiej śmietany 36%
1 i ½ tabliczki białej czekolady
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Warstwa owocowa:
250g świeżych malin
250g świeżych truskawek
500g sera twarogowego z kubka (lub serka twarożkowego naturalnego)
250g sera ricotta
100g cukru pudru

Dodatkowo:

5 łyżeczek żelatyny rozpuszczonych w 1/3 szklanki gorącej wody
½ tabliczki białej czekolady do wykończenia ciasta
Owoce do dekoracji


Wykonanie:

Spód: formę wyłożyć papierem do pieczenia. Wafelki pokruszyć na drobno i wyłożyć spód formy.
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie. Odstawić.
Warstwa biała: białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Do ubitej śmietany dodać rozpuszczoną czekoladę i wymieszać. Na końcu dodać 4 łyżeczki żelatyny (tej już rozpuszczonej). Wymieszać i wyłożyć na pokruszone wafelki. Wyrównać i wstawić na chwilę do lodówki.
Warstwa owocowa: ser twarogowy i ricottę wymieszać. Owoce zblendować na mus. Dodać cukier oraz resztę żelatyny i wymieszać. Połączyć z serami i jeszcze raz dokładnie wymieszać.
Masę wylać na schłodzoną masę białą, wyrównać i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Przed podaniem polać rozpuszczoną białą czekoladą i udekorować świeżymi owocami. Smacznego!




niedziela, 22 stycznia 2017

Ciasto Kinder country



Od dawna chodziło za mną to ciasto. Płatki w miodzie to smak z dzieciństwa, kiedy to świeżo zakupiona paczka płatków miodowych znikała w mgnieniu oka, nie mając nawet okazji do spotkania z mlekiem:). Batoniki też się kiedyś jadło, więc chyba nawet pamiętam smak oryginalnego Kinder country. Na dzień dzisiejszy nie jem ani słodzonych płatków śniadaniowych, ani batoników. Ze słodyczy preferuję domowe wypieki, a już najchętniej przez lato, kiedy w cieście królują owoce. No cóż, niestety to jeszcze nie ten czas:). A w związku z obecną i dość mroźną porą roku, to ciasta z masami mają absolutną rację bytu. Dlatego też dzisiaj przedstawiam Wam pyszne, kremowe ciasto imitujące dobrze nam znany batonik. I co ważne – nie wymaga pieczenia:) Powiem jedno – ciężko się od niego oderwać. Polecam !


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Masa jasna:
400ml słodkiej śmietany 30%
2 czekolady białe
4 szklanki płatków miodowych (jak Kangus)

Masa ciemna:
2 czekolady mleczne
200ml słodkiej śmietany 30%

Dodatkowo:
Duża paczka herbatników (ok. 250g)
Płatki do wykończenia wierzchu (jedno całe opakowanie wystarczy i do masy i na wierzch)


Wykonanie:

Dzień wcześniej – najlepiej wieczorem
Krem jasny: zagotować na małym ogniu śmietanę (400ml) i dodać połamaną białą czekoladę. Mieszać aż do rozpuszczenia. Odstawić w zimne miejsce lub do lodówki na całą noc, żeby nazajutrz śmietana była bardzo zimna i gotowa do ubijania.
Dzień następny:
Przygotować formę: wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wyłożyć całe dno herbatnikami.
Krem jasny: ubić schłodzoną śmietanę z czekoladą, do ubitej dodać 4 szklanki płatków śniadaniowych i dobrze wymieszać. Wyłożyć na herbatniki, wyrównać powierzchnię i ułożyć kolejną warstwę herbatników.
Krem ciemny: czekoladę mleczną rozpuścić w kąpieli wodnej, a później lekko przestudzić. Śmietanę (200ml) ubić. Do czekolady dodawać partiami ubitą śmietanę i delikatnie wymieszać szpatułką. Wylać na herbatniki i wyrównać. Na sam koniec posypać resztą płatków śniadaniowych. Można również polać odrobiną rozpuszczonej czekolady. Smacznego!


środa, 4 stycznia 2017

Puszyste ciasto z kremem batonikowym ze słonymi paluszkami



Wybaczcie moją nieobecność na blogu przez tak długi czas… Nie miałam ani weny ani ochoty na pieczenie, a nie chciałam zwodzić Was byle jakimi przepisami. Postanowiłam sobie trochę odpocząć od blogowania. Mierziło mnie, że nic nigdy nie mogę upiec ot tak, by było – krzywego, niedoskonałego, zwykłego. Cieszę się, że wrzuciłam na luz. Po takim odpoczynku zaczynam nowy rok i mam nadzieję na nowe pomysły i inspiracje.
Dzisiaj przygotowałam dla Was improwizowane ciasto z wszystkim co lubicie. Są i batoniki i paluszki solone i bita śmietana i tak dalej. Ciasto wyszło przepyszne. Mięciutki biszkopt, wyrazista masa ze słonymi paluszkami i kawałeczkami batoników, masa śmietankowa i batoniki na wierzchu. Pycha! Ciasto zachwyci każdego batonikowego łasucha i nie tylko (!), czego dowodem jest moja mama :). Polecam :)


Składniki (na ciasto w formie 25x35cm):

Biszkopt:
4 jajka (L)
4 łyżki cukru
4 kopiate łyżki mąki pszennej
1 łyżka oleju
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Krem batonikowy:
500g sera twarogowego z kubka
1 puszka gotowej masy krówkowej (400g)
100g słonych paluszków
3 różne batoniki (Mars/Snickers/Twix/Milky Way itp.)

Krem śmietankowy:
500g sera twarogowego z kubka
330ml słodkiej śmietany 30%
4 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Odrobina skórki otartej z cytryny

Dodatkowo do wykończenia: 3 różne batoniki (lub więcej jeśli lubicie)


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 175oC (termoobieg). Prostokątną formę wyłożyć papierem do pieczenia.
Biszkopt: całe jajka, cukier i cukier wanilinowy miksować na wysokich obrotach ok. 3-4 minuty, aż powstanie jasna i puszysta masa. Ciągle miksując wlać olej i dalej miksować. Wyłączyć mikser, następnie wsypywać po trochu mąki przesianej przez sito i mieszać delikatnie szpatułką. Masę wlać do formy i wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec ok. 15 minut, aż biszkopt nabierze złotego koloru (oraz do tzw. „suchego patyczka”). Wyjąć i wystudzić. Biszkopt przeciąć na 2 blaty.
Pierwszy blat umieścić w tej samej formie. Można nasączyć alkoholem, likierem lub sokiem (ja nasączyłam wódką rozcieńczoną z wodą i sokiem z cytryny).
Krem batonikowy: paluszki rozgnieść na drobne kawałki. Batoniki pokroić na kawałeczki. Twaróg zmiksować z masą krówkową. Dodać paluszki i batoniki, a następnie wszystko wymieszać. Masę przełożyć na biszkopt i  wyrównać.
Krem śmietankowy: śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Dodać skórkę otartą z cytryny i na wolnych obrotach zmiksować z serem twarogowym. Pamiętajcie – że to śmietanę dodajemy do twarogu, a nie twaróg do śmietany. Miksować do momentu, aż powstanie w miarę gęsta masa. Odłożyć 1 szklankę (będzie potrzebna na wierzch ciasta). Resztę masy wylać na poprzednią masę batonikową – wyrównać. Przykryć biszkoptem. Na wierzchu rozsmarować odłożoną masę śmietankową. Na koniec, by wykończyć ciasto, część batoników zetrzeć na tarce, a część pokroić na kawałeczki. Oczywiście można użyć więcej słodyczy, w tym różnych czekolad itp. – w zależności od Waszego smaku :). Smacznego!




niedziela, 6 listopada 2016

Bezowy tort kokosowy



Moi kochani, na wstępie przepraszam za chwilową nieobecność na blogu. Jest to związane z moim powrotem na uczelnię, a dokładniej z „uczelnianymi przeszkodami”. Mimo wszystko jednak, bardzo się cieszę, że wróciłam. Nie potrafię usiedzieć na miejscu. Nowi znajomi, kupa bezsensownych przedmiotów i spora dawka pozytywnej energii. Tak, to z pewnością znowu studia.
Dzisiaj z przyjemnością przedstawię Wam przepis na kokosową rozpustę :) W końcu coś konkretnego. Intensywnie kokosowy tort bezowy to idealna propozycja na słodki, weekendowy deser. Tort ten był moją totalną improwizacją, jak się okazało bardzo trafioną i smaczną. Chrupiące bezy, intensywnie kokosowy krem z wiórkami i mleczkiem kokosowym, bitą śmietaną i mascarpone – wszystko to tworzy pełnię smaku. Tort jest pyszny, lecz bardzo sycący. Jestem pewna, że znajdzie wśród Was wielu fanów:). Polecam!


Z racji tego, że jestem dość niecierpliwą osobą, a także ze względu na porę roku, gdzie dostęp światła dziennego został totalnie pochłonięty przez poszerzoną wieczorową porę, tort musiałam wyjąć wcześniej z lodówki, co poskutkowało popękaniem góry. Musiałam zrobić zdjęcia, a wątpię, że tort dotrwałby dnia następnego:) Popękana góra nie jest jakąś ujmą albo wadą, bo tort nadal smakuje rewelacyjnie, ale  wizualnie lepiej wygląda po kilku godzinach spędzonych w lodówce:)

Składniki (na tort w okrągłej formie 24cm):

Kokosowe blaty bezowe:
4 białka (L)
240g cukru
100g wiórek kokosowych
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

Krem kokosowy:
400g mleka kokosowego z puszki
330ml słodkiej śmietany 30%
250g sera mascarpone
150g cukru
100g wiórek kokosowych
2 wafelki kokosowe typu princessa
1 i ½ łyżeczki żelatyny spożywczej
½ kieliszka spirytusu lub wódki 

Dodatkowo: 1 duże opakowanie pralinek Rafaello (8 sztuk do dekoracji, reszta do kremu)


Wykonanie:

Bezy kokosowe: jeżeli jesteście w posiadaniu dwóch piekarników, lub piekarnika z możliwością pieczenia dwóch rzeczy na raz, to możecie przygotować dwa blaty od razu. Gdy jednak nie macie takiej możliwości, musicie podzielić składniki na pół i zrobić jedną bezę po drugiej.
A więc: najpierw rozgrzać piekarnik do 140oC. Dużą formę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze odrysować okrąg formy, w której będziecie robić tort. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier. Do ubitej piany dodać skrobię i ponownie zmiksować. Na koniec dodać wiórki kokosowe i wymieszać szpatułką. Wyłożyć na papier z narysowanym okręgiem – nie musi być równo z linią okręgu, bo beza i tak minimalnie urośnie na boki. Bezę wstawić do piekarnika i zmniejszyć temperaturę do 120oC. Suszyć przez godzinę. Wyjąć i ostudzić. Jeżeli pieczecie na dwa razy, to z drugą bezę upiec w ten sam sposób.
Przed zrobieniem kremu należy dopasować bezy do rozmiaru foremki – w tym celu należy przyłożyć foremkę na wierzch bezy i odciąć odstające brzegi. Jeden blat bezy umieścić na dnie foremki wyłożonej papierem do pieczenia.
Krem kokosowy: Mleko kokosowe zmiksować z wiórkami kokosowymi, połową cukru i spirytusem/wódką. Żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki gorącej wody i przestudzić. Mascarpone wymieszać z 3 łyżkami płynnej słodkiej śmietany. W osobnym naczyniu ubić na sztywno resztę słodkiej śmietany. Śmietanę dodawać porcjami do rozrobionego mascarpone i delikatnie mieszać. Żelatynę wlać do wiórek kokosowych i dokładnie wymieszać. Następnie połączyć obie masy i delikatnie wymieszać.  Na sam koniec dodać starte na tarce wafelki oraz rozkruszone pralinki rafaello. Wszystko dokładnie wymieszać. Odłożyć 1/3 szklanki kremu – będzie potrzebny do dekoracji. Resztę kremu wlać do foremki. Wyrównać i przykryć drugim blatem bezowym. Wstawić do lodówki na dobre kilka godzin a najlepiej na całą noc.
Po tym czasie wyjąć z formy i przed podaniem udekorować pralinkami – szprycą zrobić 8 rozetek z odłożonego kremu i umieścić w nich kuleczki rafaello. Smacznego!

 


wtorek, 13 września 2016

Malinowy torcik oreo



Oj chyba słoneczko mi służy! Jestem taka szczęśliwa, gdy budzę się rano, a za oknem promienie słoneczne. Żyć nie umierać:). Mam zamiar delektować się słońcem do ostatnich ciepłych dni:). Jak już pisałam, śliwki się skończyły, teraz czas malin nieubłagalnie dobiega końca. Śpieszę się więc, by jeszcze wykorzystać resztki do soków na zimę, do mojej codziennej jaglanki lub owsianki, do koktajli lub do ciast. Dzisiaj mam dla Was przepis na bardzo szybki i banalny w wykonaniu torcik. Zachwyca smakiem i prostotą. I mimo, że na następny dzień jest najlepszy, bo ciasteczka zdążą zmięknąć, to pokusa zjedzenia go od razu jest silniejsza:). Bardzo polecam!


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 24cm):

Masa malinowa:
400g słodkiej śmietany 30%
250g kwaśnej śmietany 18%
250g malin
½ szklanki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 i ½ łyżeczki żelatyny w proszku

Do przełożenia:
3 opakowania ciastek oreo ( 3 x 176g)

Dodatkowo do ozdoby: kilkanaście malin, ciasteczka (jeśli zostaną ;))


Wykonanie:

Masa malinowa: żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki wrzącej wody. Odstawić do przestudzenia. Maliny rozgnieść widelcem (nie blendować!). Połączyć z kwaśną śmietaną. Dodać przestudzoną żelatynę (może być letnia) i dokładnie wymieszać. Słodką śmietanę ubić na sztywno z cukrem i cukrem wanilinowym. Delikatnie połączyć z wcześniejszą masą.
Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia. Dno wyłożyć ciasteczkami i wlać połowę masy - wyrównać. Ułożyć drugą warstwę ciasteczek i wlać drugą połowę masy – wyrównać. Na wierzch pokruszyć pozostałe (jeżeli takowe są;)) ciasteczka oreo. Torcik wstawić do lodówki na całą noc, by ciasteczka wewnątrz zmiękły. Przed podaniem udekorować świeżymi malinami. Smacznego!

Przyznam, że my nie czekaliśmy do dnia następnego, tylko zjedliśmy gdy tylko dało się go pokroić:).  

piątek, 29 kwietnia 2016

Jaglane mini napoleonki



Nie mogłam przejść obojętnie obok tego przepisu. Gdy zobaczyłam go na Vegebandzie, wiedziałam, że choćby nie wiem co, muszę go wypróbować. Powiem szczerze, że ciasto nie jest złe, ale wielu osobom może nie zasmakować. Jak dla mnie jest w porządku, bo lubię kaszę jaglaną. Ponadto, w przeciwieństwie do tradycyjnych wypieków, to ciasto jest mniej kaloryczne, no i o wiele zdrowsze, więc można go jeść bez wyrzutów sumienia:). Jeden kawałek to ok. 140kcal. Jednak klasycznym łasuchom polecałabym tradycyjną wersję tego ciasta :).


Składniki (na ciasto w kwadratowej formie 20x20cm):

3 i ½ szklanki mleka sojowego waniliowego
1 szklanka kaszy jaglanej
1 opakowanie herbatników (potrzebne ok. 24-30 sztuk w zależności od wielkości foremki)


Wykonanie:

Formę na ciasto wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć pierwszą warstwę herbatników. Gdyby herbatniki nie wchodziły idealnie w foremkę, można je poprzycinać tak, żeby wchodziły:).
Zagotować 2 i ½ szklanki mleka. Do gotującego się wsypać przepłukaną wcześniej w letniej wodzie kaszę, zmniejszyć płomień na minimalny i gotować, aż kasza zgęstnieje i całkowicie wchłonie mleko. Do gęstej kaszy wlać pozostałą jedną szklankę mleka i wszystko razem zmiksować blenderem na jednolitą masę. Masę wyłożyć na herbatniki, wygładzić powierzchnię i ułożyć drugą warstwę herbatników. Odstawić w zimne miejsce, by całość stężała. Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

środa, 16 marca 2016

Kokosowe kurki wielkanocne – czyli bajaderki w niecodziennym wydaniu



Uwielbiam takie kreatywne słodkości! Jak tylko zobaczyłam kurki na tej stronie od razu wiedziałam, że muszę je zrobić! Tym bardziej przypadły mi do gustu, ponieważ wszystkie ich elementy są jadalne. Dziubek to migdał, łapki to orzech włoski, oczka to kawałeczki śliwki suszonej, a grzebyk to owoce goji. Tak więc trochę szkoda, ale kurczaczki można zjadać w całości, jakkolwiek to brzmi :). Jedyne co mi się nie podobało to przepis na masę do kurek. Wolałam zrobić po swojemu. Masa bajaderkowa zrobiona jest z mleka, mleka w proszku, wiórek kokosowych i herbatników. Całość smakuje niesamowicie! Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, jak dziwne miny mają różne kurczaki - od zdziwienia po złość, a nawet znajdą się typowe "sieroty" :). Aż szkoda jeść takie kurki!


Składniki (na ok. 15 sztuk):

Masa bajaderkowa:
1 i ¼ szklanki mleka w proszku
1 i ¼ szklanki wiórek kokosowych
½ szklanki mleka
¼ szklanki cukru
50g klasycznych herbatników (zmielonych na proszek)

Dodatkowo do dekoracji:
-kilka orzechów włoskich (tyle połówek orzechów ile kurczaczków)
-migdały całe ze skórką (tyle migdałów ile kurczaczków)
-śliwka suszona
-mała garstka owoców goji (może być opcjonalnie pocięta w paseczki żurawina)
-wiórki kokosowe do obtoczenia


Wykonanie:

Mleko podgrzać razem z cukrem, aż stanie się gorące, ale nie będzie się jeszcze gotować. Wsypać mleko w proszku i wymieszać, następnie dodać wiórki kokosowe i zmielone herbatniki. Całość dokładnie wymieszać i odstawić na godzinę w chłodne miejsce. Po tym czasie formować kulki, a następnie formować w obłe stożki. Nakładać na połówki orzechów włoskich. Przy tworzeniu dzióbka, oczu i grzebyków używałam drewnianego patyczka, by najpierw zrobić dziurki i łatwiej umieszczać elementy w masie. Dziubek to migdał, oczy to pocięta na kawałeczki twarda śliwka suszona, a grzebyki to trzy owoce goji (a mogą też być owoce żurawiny pocięte w paseczki). Każdą kurkę obsypać kokosem. Na końcu można poprawić wygląd kurczaków, usuwając wykałaczką wiórki kokosowe, które niechcący zasłaniają dziubek i oczy. Kurczaki są gotowe! Można je przechowywać w lodówce w szczelnie zamkniętym pojemniku. Smacznego, choć to słowo trąci tutaj kanibalizmem:).