czwartek, 13 lipca 2017

Ciastka francuskie z porzeczkami i białą czekoladą


Ostatnio razem z kuzynami zatraciliśmy się w Magii i Mieczu – niegdyś i teraz bardzo popularnej i ciekawej grze planszowej. Pamiętam jak w dzieciństwie graliśmy w nią do upadłego. Ci co grają w planszówki, wiedzą jak można stracić całe popołudnie :) Dzisiaj byliśmy umówieni na partyjkę, dlatego zaraz po pracy miałam tempo ekspresowe, a więc sklep – ciasto francuskie – dom – ciastka :) Szybka przekąska zniknęła szybciej od samej rozgrywki. Mimo, że ciastka były robione w tempie ekspresowym, wyszły naprawdę super. Kruche ciasto francuskie, kwaśne porzeczki i mega słodka kostka białej czekolady. Wszystko to zwieńczone lukrem. Tak jak mówię – ciastek już nie ma :) Polecam :)


Składniki (na 12 sztuk):

1 duże opakowanie ciasta francuskiego (375g)
Ok. 300g czarnej porzeczki
1 tabliczka białej czekolady

Lukier:
4 kopiate łyżki cukru pudru, 4 łyżeczki mleka, 4 łyżeczki soku z cytryny


Wykonanie:

Przygotować foremki – okrągłe lub kwadratowe jak u mnie. Dno foremek pokryć małym kawałkiem papieru do pieczenia ( w przypadku silikonowych foremek nie ma takiej potrzeby). Piekarnik rozgrzać do 190oC (termoobieg). Ciasto pociąć na 12 kwadratów. Do każdej foremki włożyć kwadrat i uformować gniazdko. Do każdego gniazdka wsypać kilka porzeczek, nasypać odrobinę cukru, a na wierzch położyć kostkę czekolady. Wstawić do piekarnika i piec ok. 15 minut, aż ciasto nabierze złoto-brązowego koloru. Wyjąć z piekarnika, chwilę odczekać i wyjąć delikatnie z foremek (gdy się całkowicie ostudzą, mogą się przylepić do foremki). Wyjęte już z foremek ostudzić. Składniki na lukier wymieszać i polać ciastka. Smacznego!

 
 

niedziela, 9 lipca 2017

Monastyrska izba, Drewno pod śniegiem – półkruche ciasto z wiśniami, z bitą śmietaną i czekoladą


Przepis skradł moje serce. Czasami mam tak, że szukam inspiracji kilka dni i nic, a czasami od razu coś mi wpadnie w oko. I tak było właśnie z tym ciastem. Przepis znalazłam na tej stronie już w zimie, ale ze względu na moją miłość do świeżych wiśni, czekałam aż do lata, kiedy na rynku można dostać piękne, soczyste owoce. Wiem, że w przepisie figurują wiśnie z kompotu, ale nic nie jest w stanie zastąpić świeżych. Najbardziej jednak zafascynowała mnie nazwa – Monastyrska izba. W Rosji ciasto bardzo popularne, gdzie występuje również pod innymi nazwami, jak klasztorna chata czy drewno pod śniegiem. O ile ciasto może przypominać kawałki drewna ułożone i przysypane śniegiem, to klasztornej chaty nie dopatrzę się tam za nic w świecie :) Z racji tego, że nie znam ani jednej litery pisanej cyrylicą, ciężko było mi się doszukać historii tego wypieku.
Ciasto smakuje rewelacyjnie, kwaśne wiśnie i słodycz półkruchego ciasta, a do tego puszysta bita śmietana – coś wspaniałego! Od razu przyznam się do małych modyfikacji – w oryginalnym przepisie używa się śmietany 18%, odsączonej na sicie, ja natomiast użyłam śmietany 36%, którą ubiłam. Z racji tego, że kupiłam duże, dorodne wiśnie, upiekłam tylko 6 wałków nadzianych wiśniami, a powinno być 10. Są tacy co pieką i 15 wałków, wtedy Monastyrska izba jest dość pokaźnych rozmiarów :) Moja wersja wyszła również spora, jak ciasto z dużej keksówki :) Naprawdę polecam, bo ciasto i smakuje i pięknie się prezentuje :)


Składniki (na ciasto rozmiarów keksówki ok. 39x11cm):

Półkruche ciasto:
400g mąki
180g masła
180g śmietany 12 lub 18%
1 jajko (L)
60g cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli

Nadzienie:
Około 1 kilograma świeżych wiśni – mogą być też wiśnie ze słoika – wtedy 700g

Dodatkowo:
500ml śmietany 36%
3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Odrobina gorzkiej czekolady do oprószenia ciasta


Wykonanie:

Półkruche ciasto: masło posiekać razem z mąką, jajkiem i śmietaną, dodać pozostałe składniki i lekko podsypując mąką wyrobić ciasto. Ciasto będzie bardzo miękkie, ale takie ma być. Oprószone mąką zawinąć w folię i wstawić do lodówki. Schłodzi się podczas drylowania wiśni :)
Wiśnie pozbawić pestek – ja to robiłam ręcznie żeby nie uszkodzić zbytnio kształtu owoców. Po wydrylowaniu wiśni rozgrzać piekarnik do 190oC (termoobieg), a dużą formę – najlepiej tą z kompletu piekarnika – wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć ciasto z lodówki i podzielić na 6 równych części. Każdą część rozwałkować na pas długości ok. 38cm – tak, żeby zmieścił się na dużej blasze:) Jeśli chodzi o jego szerokość, to pas powinien mieć ok. 6cm, tak, żeby położyć na nim rządek wiśni i u góry zlepić ciasto. A więc należy rozwałkować ciasto, ułożyć na nim ciasno rządek wiśni i zlepić nad owocami. Końce tez powinny być szczelnie zlepione. Wałki przełożyć na blachę „szwem” do dołu. Nie przejmujcie się jak ciasto będzie gdzieniegdzie cieńsze, nic się nie stanie jak wypłynie trochę soku :) Tak uformowane wałki wstawić do piekarnika i piec ok. pół godziny, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Wałki należy całkowicie ostudzić.
Przełożenie ciasta: śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Na płaskim talerzu lub desce, albo po prostu na blasze układać kolejno: 3 wałki wiśniowe, przesmarować obficie bita śmietaną, 2 wałki wiśniowe, śmietana, wałek wiśniowy. Całość obłożyć pozostałą bitą śmietaną, wygładzić i na koniec zetrzeć gorzką czekoladę. Schłodzić w lodówce przynajmniej kilka godzin. Kroić delikatnie. Pamiętajcie, żeby odpowiednio zabezpieczyć Wasze ciasto i włożyć do pojemnika lub przykryć delikatnie folią, gdyż bita śmietana bardzo lubi chłonąć wszystkie zapachy z lodówki :) Ja nie mam tego problemu, bo mam drugą lodówkę tylko na słodkości :) Smacznego!

 


wtorek, 4 lipca 2017

Sernik na zimno – malina, truskawka, biała czekolada


Na południu nowy tydzień pięknie się rozpoczął. Słonecznie, ciepło, radośnie :) Chociaż z drugiej strony, mogłoby trochę popadać w nocy, bo moja rabata przeżywa katusze i zbiera żniwa gorących, czerwcowych dni. W tym roku postanowiłam sobie, że mój ogródek będzie piękny i kolorowy. Szybko jednak okazało się, że to nie takie łatwe jak pieczenie ciast :) Nie można być we wszystkim idealnym i właśnie kwiatki to chyba moja słabsza strona. Chyba muszę się podszkolić w tym temacie, żeby przyszły rok w ogrodzie był bardzo kolorowy :) Mam w planach również rozbudować mój ogródek owocowy, bo znowu wymyśliłam sobie wyrób domowych win. Ehh te moje pomysły… Ale potem pije i je się dobrze :)
Wracając do słodkości, dzisiaj połączenie białej czekolady z sezonowymi owocami zdało egzamin na szóstkę :) Bardzo lubię kremy na bazie śmietany i białej czekolady, bo idealnie pasują do truskawek, malin, jagód czy wiśni. Domownikom ciasto chyba też zasmakowało, bo rozeszło się w mgnieniu oka :) Wafelkowy spód, puszysta masa śmietankowo-czekoladowa i na przełamanie smaku orzeźwiająca masa owocowa :) Do tego świeże owoce i już więcej mi nie trzeba…. :)


Składniki (na ciasto w okrągłej formie średnicy 28cm):

Spód:
1 opakowanie wafelków truskawkowo-śmietankowych, ok. 180g (użyłam Familijnych)

Warstwa z białej czekolady:
500ml słodkiej śmietany 36%
1 i ½ tabliczki białej czekolady
2 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego

Warstwa owocowa:
250g świeżych malin
250g świeżych truskawek
500g sera twarogowego z kubka (lub serka twarożkowego naturalnego)
250g sera ricotta
100g cukru pudru

Dodatkowo:

5 łyżeczek żelatyny rozpuszczonych w 1/3 szklanki gorącej wody
½ tabliczki białej czekolady do wykończenia ciasta
Owoce do dekoracji


Wykonanie:

Spód: formę wyłożyć papierem do pieczenia. Wafelki pokruszyć na drobno i wyłożyć spód formy.
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie. Odstawić.
Warstwa biała: białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Śmietanę ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Do ubitej śmietany dodać rozpuszczoną czekoladę i wymieszać. Na końcu dodać 4 łyżeczki żelatyny (tej już rozpuszczonej). Wymieszać i wyłożyć na pokruszone wafelki. Wyrównać i wstawić na chwilę do lodówki.
Warstwa owocowa: ser twarogowy i ricottę wymieszać. Owoce zblendować na mus. Dodać cukier oraz resztę żelatyny i wymieszać. Połączyć z serami i jeszcze raz dokładnie wymieszać.
Masę wylać na schłodzoną masę białą, wyrównać i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Przed podaniem polać rozpuszczoną białą czekoladą i udekorować świeżymi owocami. Smacznego!




sobota, 1 lipca 2017

Na upały w sam raz - lekki deser jogurtowo-truskawkowy


Na dzisiaj mam dla Was coś na szybko – mianowicie lekki deser na bazie jogurtu i truskawek. W upalne dni – które ostatnio jednych rozpieszczały, a drugich męczyły – niezbyt chce nam się cokolwiek jeść, nie mówiąc już o ciężkich ciastach. Ciasta z „ciężkimi” masami to atrybut sezonu zimowego :) Przez lato mamy raczej ochotę na coś z owocami. Czy to w cieście, czy deserze – w końcu mamy tak pyszne polskie owoce jak truskawka, malina, porzeczka czy papierówki, że szkoda ich nie wykorzystać:) Wracając do mojego dzisiejszego deseru, to muszę przyznać, że prostszym przepisem jest chyba tylko chleb z masłem i dżemem. Ale deser lepszy :) Szybko, pysznie i do tego zdrowo. A na konkrety przyjdzie czas w następnym wpisie:)


Składniki (na 6 małych słoiczków o pojemności ok. 150ml):

400g jogurtu naturalnego
300g truskawek
Pełna garść nieobranych, całych migdałów
1 łyżka miodu
Owoce do dekoracji

Wykonanie:

Jogurt wymieszać z miodem. Migdały posiekać na drobno. Truskawki zblendować na mus.
Do słoiczków nakładać kolejno: jogurt, mus truskawkowy, migdały.
Ozdobić cząstką truskawki, maliną lub innymi pysznymi owocami :) Smacznego!



wtorek, 27 czerwca 2017

Ptysie z mascarpone, miętą i truskawkami



Nareszcie ! Koniec z „niemaniem gdzie rąk włożyć”. Dzisiaj w końcu umyłam i wysprzątałam sobie samochód – a było co sprzątać od lutego :) Dzisiaj również miałam czas i chęci by upiec coś pysznego. Przez ostatnie zawirowania prawie przegapiłam truskawkowy sezon, więc teraz mam zamiar nadrobić różnymi słodkościami. Zaczynam od czegoś prostego i szybkiego, więc raz dwa trzy i mamy ptysie z mascarpone, posiekaną świeżą miętą i plasterkiem truskawki. Powiem Wam, że mięta zrobiła dobrą robotę. Nadała świeżości i podkręciła smak ptysi. Cóż mam więcej mówić, ptysie chyba każdy lubi, także nie ma co rekomendować :) Nic tylko piec i jeść !


Składaniki (na ok. 30 ptysi):

Ciasto ptysiowe:
250ml wody
150g mąki pszennej (użyłam mąki typu 500)
125g masła
½ łyżeczki soli (płaska)
3 całe jajka (L)
1 białko jajka (L)

Krem:
250g mascarpone
1 kopiata łyżka jogurtu naturalnego
1 kopiata łyżka cukru pudru
¼ łyżeczki cukru wanilinowego
Ok. 10 listków świeżej mięty

Dodatkowo: kilkanaście truskawek – tak by wystarczyło na 30 plasterków


Wykonanie:

Przygotować dużą blachę (najlepiej tą z kompletu piekarnika) – wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto ptysiowe: mąkę przesiać do miseczki. Do rondelka wlać wodę, dodać masło i sól. Wszystko zagotować (masło musi się całkowicie rozpuścić, a całość musi wrzeć). W tym momencie wsypać całą mąkę naraz na wrzącą wodę i bardzo energicznie mieszać, aż mąka wchłonie wodę z masłem i powstanie gęste ciasto. Mieszać do momentu, aż na dnie rondla zacznie się robić biały osad. Garnek z ciastem odstawić, aż przestygnie. Gdy włożycie palec do ciasta i będzie ono ciepłe, ale już nie będzie parzyć, to znaczy, że ciasto jest gotowe aby je zmiksować z jajkami. Jajka rozmieszać w miseczce, aż białko połączy się z żółtkiem (nie ubijać!). I teraz można albo użyć miksera, albo łyżki do mieszania jajka z ciastem. Cokolwiek wybierzecie, jajka należy wlewać stopniowo i każdorazowo po wlaniu dobrze zmiksować/wymieszać. Podczas miksowania/mieszania, na początku mieszanina będzie śliska, ale bez obaw, po dokładnym wymieszaniu ciasto gęstnieje :) Gotowe ciasto przełożyć do szprycy/rękawa cukierniczego i wyciskać na papier okrężnymi ruchami, aż powstaną gniazdka. Piec w piekarniku rozgrzanym do 160oC (funkcja termoobiegu) przez 25-27 minut. Po tym czasie ptysie będą ładnie zarumienione, jeśli wolicie bardziej przypieczone, możecie je potrzymać jeszcze parę minut dłużej w piekarniku. Gotowe ptysie wyjąć i ostudzić. Ostudzone przekroić na połówki.
Krem: mascarpone wymieszać z jogurtem, cukrem pudrem, cukrem wanilinowym i drobno posiekaną miętą. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego i do każdego ptysia wycisnąć trochę kremu. Truskawki pokroić na grubsze plasterki i również włożyć do każdego ptysia. Na koniec ptysie oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!

 
 
 

poniedziałek, 29 maja 2017

Kochani !



Jak zapewne zauważyliście, po świętach Wielkiej Nocy, ruch na blogu całkowicie ustał. Jest to niestety spowodowane brakiem czasu. W związku z nadciągającym wielkimi krokami wydarzeniem w moim życiu, a mianowicie ślubem, jestem całkowicie pozbawiona czasu na pieczenie, fotografowanie i redagowanie przepisów :( Do przygotowań ślubnych dochodzi także uczelnia oraz remont. Gdy już pozbędę się codziennych wyjazdów do sklepów i hurtowni, obiecuję, że ugoszczę Was wieloma wspaniałymi przepisami na letnie wypieki i desery :) Z góry dziękuję za wyrozumiałość i do usłyszenia po 20-stym czerwca!

wtorek, 11 kwietnia 2017

Wielkanocne bajaderki zajączki



Pamiętacie zeszłoroczne kurki wielkanocne? Ja pamiętam, że zrobiły niezłą furorę :) Bardzo lubię takie słodkości, które jednocześnie mogą być ozdobą i są do tego smaczne. Świetnie sprawdzają się jako drobny, słodki upominek dla dzieciaków, a założę się, że i dorośli się ucieszą. W tym roku przygotowałam zajączki – z ciasta muffinowego, oblane gęstym lukrem, ze sterczącymi uszami z pianek marsmallow. Zajączki są nieco pracochłonne, a ich postura nieco niezgrabna, ale za to są przepyszne. Myślę, że warte zachodu :) Inspiracja i przepis z tej strony. Zmieniłam tylko kształt zajączków, bo tamte bardziej przypominały mi myszy :)


Składniki (na ok. 20 zajączków):

Ciasto na muffiny:
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mleka
½ szklanki cukru
½ szklanki oleju
1 duże jajko
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru wanilinowego
Szczypta soli

Lukier: 
90g białka
445g cukru pudru
Kilka kropel soku z cytryny

Dodatkowo:
1 opakowanie pianek marshmallow
Ozdoby – serduszka cukrowe jako noski, perełki cukrowe jako ogonki
Cukier ozdobny (zwykły cukier wymieszany z odrobiną różowego barwnika w proszku)
Odrobina czarnej masy plastycznej lub ziarenka maku do wykonania oczu


Wykonanie:

Piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg).
Muffiny: w jednej misce połączyć składniki suche, w drugiej mokre. Następnie mokre przelać do suchych i wymieszać tylko do połączenia składników. Ciasto nakładać do foremek na muffiny do ¾ wysokości foremki (foremki metalowe należy uprzednio wyłożyć papilotkami lub wysmarować tłuszczem i oprószyć mąką, w przypadku silikonowych foremek nie ma takiej potrzeby). Piec ok. 20-25 minut. Wyjąć i całkowicie ostudzić. Ostudzone pokruszyć bardzo drobno do miski, dodać 3 kieliszki wody i wymieszać. Formować stożki wielkości dużego orzecha włoskiego. Układać na talerzu, a następnie wstawić do zamrażarki na ok. pół godziny.
W tym czasie przygotować uszy: z pianek odciąć ostre kanty białej części i lepiącą stroną zanurzać w różowym cukrze. Nieznacznie odciąć końce, by powstały łatwe do przyklejenia trójkąciki. Odstawić.


Lukier: składniki umieścić w misie miksera i ucierać na wolnych obrotach ok. 10 minut, aż masa zwiększy objętość.
Zajączki umieścić na kratce i obficie polewać z góry lukrem, aż cały je pokryje. Spływający lukier można zebrać i ponownie wykorzystać do polewania pozostałych zajączków. Zajączki pozostawić, aż lukier zacznie tężeć. W tym czasie można przylepić uszy, oczy i ogonki. Odłożyć ze dwie łyżki lukru na później do zamkniętego pojemnika.
By zajączki były bardziej stabilne i nie lepiły się od spodu, z wafla lub innego podkładu można wyciąć krążki, lekko posmarować lukrem i przylepić zastygnięte wcześniej bajaderki. Smacznego!

 
 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Bułeczki z truskawkami



Wielkanocne śniadanie to najlepsze śniadanie w roku. Najlepsze, bo spożywane w gronie całej rodziny. Najlepsze – bo obfitujące w przeróżne smakołyki. U nas śniadanie zawsze kończy się ciastem i kawą zbożową, a więc już o godzinie 10 można powiedzieć, że jesteśmy zapchani „aż po korek”. Potem oczywiście jest poprawka ciastem po obiedzie, nie wspominając o skubaniu przy każdej nadarzającej się okazji :) Wracając do tematu śniadania, chciałam zaproponować Wam pyszne drożdżowe bułeczki nadziane truskawkami, które spokojnie można już dostać w sklepach. Wiadomo – to nie nasze polskie truskawki, ale da się przeżyć :) Poza tym, nic nie stoi na przeszkodzie, by upiec te bułeczki w sezonie truskawkowym. Bułeczki rozpływają się w ustach, ciasto jest puszyste, mięciutkie, z lekką nutką cytryny. Są przepyszne, gdy zjemy je jeszcze ciepłe, ale na drugi dzień są równie znakomite! Bułeczki spokojnie można upiec wieczorem, ostudzić, przykryć szczelnie by nie wyschły, a na drugi dzień polukrować i zjeść ze smakiem! Na przykład podczas wielkanocnego śniadania :)


Składniki (na 8 dużych bułeczek):

Ciasto:
400g mąki pszennej
200ml mleka
1 łyżka cukru
1 łyżka gęstego jogurtu naturalnego lub śmietany
40g świeżych drożdży
40g masła
1 jajko (L)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skorka otarta z ½ cytryny
Szczypta soli

Nadzienie:

400g świeżych truskawek (lub 8 sztuk, dużych mrożonych)

Lukier: 4 kopiate łyżki cukru pudru, 4 łyżeczki mleka, 4 łyżeczki soku z cytryny - wszystko wymieszać



Wykonanie:

Ciasto drożdżowe: mąkę przesiać do miski, dodać cukier, cukier wanilinowy i sól. Wszystko wymieszać. Ze składników uformować kopczyk, a następnie zrobić w nim wgłębienie. Mleko lekko podgrzać, by było letnie. Do mleka pokruszyć świeże drożdże i dokładnie rozmieszać, aż się rozpuszczą. Wlać do wgłębienia i zasypać otaczającą mąką. Miskę przykryć ściereczką kuchenną. Pozostawić na 10-15 minut.
Po 10-15 minutach dodać jajko, jogurt i skórkę otartą z cytryny – wszystko wymieszać łyżką, a następnie dodać rozpuszczone masło i zacząć wyrabiać ręką (ok. 5 minut), aż będzie sprężyste i jednolite. Ja wyrabiam końcówką miksera – hakiem. Odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Po tym czasie piekarnik rozgrzać do 185oC (termoobieg), a blachę 25x35cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 8 równych części. Każdą część spłaszczyć, nałożyć pół garści truskawek (lub jedną, dużą, mrożoną truskawkę) i zlepić dokładnie ( jak sakiewkę ). Zlepione bułeczki układać na blasze zlepieniem do dołu. Pozostawić na ok. pół godziny by jeszcze podrosły na blasze. Po tym czasie każda bułeczkę przesmarować lekko samym mlekiem. Wstawić do piekarnika i piec ok. 20 minut, aż lekko zbrązowieją. Wyjąć i ostudzić lub zjadać jeszcze ciepłe. Można zrobić do nich lukier, a można po prostu oprószyć cukrem pudrem. Ja w Wielkanoc preferuję lukier :) Smacznego!

 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Sernik z ricotty z bakaliami



Nie wyobrażam sobie jakichkolwiek świąt bez sernika. I chyba nigdy takich świąt nie przeżyłam :) Sernik był zawsze pieczony przez moją ciocię, kremowy, mokry i pękający w szwach od bakalii. Z czasem jednak to ja zaczęłam zajmować się kwestią słodkości i tak sobie pichcę coraz to nowe serniki. Ale zasada jest jedna – świąteczny sernik musi mieć w sobie obowiązkowo ogrom bakalii.
Crostata di ricotta – można powiedzieć,  że to pyszna, włoska wersja naszego sernika z bakaliami. W rzeczywistości jest to rodzaj klasycznego, włoskiego placka z nadzieniem – w tym przypadku ricotty. Bardzo zaciekawił mnie przepis w książce „Step by step baking” Caroliny Bretherton i od razu wiedziałam, że będzie to dobra propozycja na Wielkanoc. Nie myliłam się. Wszyscy byli oczarowani smakiem tego sernika. Zawarty w cieście ser ricotta nadaje niesamowicie delikatny smak oraz aksamitną teksturę. Skórka pomarańczowa z kolei dodaje świeżości, a bakalie słodyczy. Dodatkowo, w masie serowej znajdują się podprażone płatki migdałów, które przyjemnie chrupią :) Cóż więcej mówić, trzeba wypróbować :)


Składniki (na ciasto w okrągłej formie 24cm):

Kruche ciasto:
300g mąki pszennej
200g masła
100g cukru pudru
2 żółtka (L)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Skórka otarta z ½ cytryny
Szczypta soli

Masa serowa:
1,25 kg sera ricotta (do kupienia w większych marketach w opakowaniach 250g)
100g cukru pudru
6 żółtek (L)
60g płatków migdałów
50g rodzynek sułtanek
50g kandyzowanej skórki pomarańczowej
Skórka otarta z ½ pomarańczy i z ½ cytryny
1 łyżeczka cukru wanilinowego
Szczypta soli

Dodatkowo: 1 białko wymieszane z ¼ szklanki mleka do posmarowania wierzchu


Wykonanie:

Kruche ciasto: zimne masło posiekać razem z mąką. Dodać resztę składników i ponownie posiekać. Zagnieść jednolite ciasto. Podzielić na 2 części. Schłodzić w lodówce przez ok. pół godziny. Połową ciasta wylepić formę oraz brzegi formy do połowy wysokości. Drugą połowę ciasta rozwałkować i wyciąć długie paski (do kratki) lub wielkanocne kształty za pomocą foremek – kwestia wyboru :) Ciasto wstawić do piekarnika rozgrzanego do 185oC (termoobieg) i piec prawie na gotowo, aż ciasto się mocniej zezłoci. W tym czasie przygotować masę serową.
Masa serowa: połowę płatków migdałów podprażyć na suchej patelni. Ostudzić i wymieszać z wszystkimi bakaliami. Ser ricotta zmiksować z cukrem, cukrem wanilinowym, solą, żółtkami i otartą skórką z cytryny i pomarańczy. Na końcu dodać bakalie i wszystko wymieszać. Przelać do formy z upieczonym spodem. Przykryć kratką lub kształtami wyciętymi z kruchego ciasta. Posmarować białkiem rozbełtanym z mlekiem (za pomocą pędzelka). Wstawić do piekarnika o zmniejszonej do 175oC temperaturze. Piec ok. 25-30 minut, aż wierzch się mocniej zezłoci. Wyjąć i wystudzić. Oprószyć cukrem pudrem. Smacznego!